Opieka społeczna, Holendrzy zabrali córki! - zdjęcie, fotografia
NowinyNyskie.com.pl 16/04/2018 14:59

- Czternaście lat temu państwo holenderskie bezprawnie odebrało mi moje dwie córki - starszej 18-letniej nie widziałam od czterech lat, a 15-letniej od siedmiu. Obie dziewczynki umieszczono w oddzielnych rodzinach zastępczych. Od tamtego momentu moje życie polega na walce o ich odzyskanie - sprawach sądowych, wynajmowaniu adwokatów i detektywów - mówi pochodząca z Nysy Joanna Paraska.

Bo słabo mówiła po holendersku?
- Narodowościowo moje dzieci nie mają nic wspólnego z Holandią - kontynuuje pani Joanna. - Do Holandii przyjechałam na wakacje mając 20 lat, potem przyjechałam drugi raz, bo chciałam zarobić na studia wokalne w Polsce - wydział jazzowy. Przyjechałam do Holandii ze starszą córką, która miała wtedy dwa i pół roku i będąc w zaawansowanej ciąży z drugą córką. To było końcem kwietnia 2002 roku. Posiadałam wtedy wizę. W tamtym momencie zaczęłam jednak przedwcześnie rodzić. Po przyjściu na świat młodszej córki miałam jednak zamiar wrócić do Polski. W 2004 roku mój pobyt w Holandii nadal oparty był na posiadanej wizie - i tak jeździłam między Polską, a konkretnie Nysą, gdzie mieszkała moja mama, a Holandią. Rodząc młodszą córkę w Holandii byłam jednak już zobligowana do wypełnienia pewnych obowiązków, np. zgłaszania się z dzieckiem na kontrole lekarskie.
W 2003 roku doszło do wydarzenia, które zaważyło na całym dotychczasowym życiu Joanny Paraski i jej dzieci. - Szkoła w Holandii zaczyna się od czwartego roku życia. Moja czteroletnia wówczas córka została zabrana bez mojej wiedzy ze szkoły i umieszczona w holenderskiej rodzinie zastępczej! - opowiada dalej nysanka. - Przyszłam ją odebrać, a jej nie ma! Po czym, parę dni później, córka została umieszczona w tej rodzinie na okres tymczasowy, dopóki nie znajdzie się miejsce w placówce. Wówczas holenderska Ochrona Praw Dziecka, tzn. Jeugdzorg postanowiła umieścić moją starszą córkę w klinice, którą można określić jako miejsce dla dzieci specjalnej troski.
Sprzeciwiłam się temu, dlatego od razu został wdrożony w życie kurator dziecięcy! Moja młodsza córka, wtedy prawie roczna, była nadal ze mną. Plan był taki, żeby zwyczajnie zabrać starszą córkę i wyjechać z obiema do Polski. W końcu miałam prawa rodzicielskie nad obiema córkami i mogłam w każdej chwili wrócić do ojczyzny! - stwierdza.
Joanna Paraska mówi dalej, że starsza córka miała we wspomnianej klinice przebywać przez miesiąc. - Po miesiącu postanowiono, że zostanie dłużej. Ja z moją młodszą, wówczas paromiesięczną córką jeździłam przez ten miesiąc co tydzień do starszej córki. Mieszkałam wtedy w Leiden i jeździłam 119 km do Oisterwijk, gdzie była klinika, tj. półtora godziny pociągiem w jedną stronę, żeby móc widzieć dziecko przez dwie godziny. Przyczyna zabrania starszej córki do kliniki była absurdalna! Uznano, że maja córka za mało mówi po holendersku, co było ewidentnym absurdem! Dlaczego miała mówić po holendersku?! Przecież moje córki są Polakami, a ja z dziećmi mówiłam w domu tylko i wyłącznie po polsku! Zresztą moja córka przyjechała ze mną do Holandii mając dwa i pół roku, pod koniec kwietnia 2002 roku, a córka miała trzecie urodziny dokładnie cztery miesiące później w sierpniu, a urodziła się w 1999 roku, tak więc już świetnie mówiła po polsku! I tylko po polsku - opowiada nasza rozmówczyni.
Opowieść kobiety przybiera jeszcze bardziej zaskakującą kontynuację. - Wtedy - ze względu na brak oficjalnego dokumentu na pobyt w Holandii tzw. verblijfsvergunningu - wyrzucono mnie z domu dla samotnych rodziców i od razu przyjechała policja, i zabrała mnie na komisariat w Leiden! Zabrano mi też młodszą córkę i ZMUSZONO do podpisania jakiegoś dokumentu! I także ją umieszczono w rodzinie zastępczej.

Joanna Paraska tłumaczy, że w mediach (które zaalarmowała dopiero po trzech latach, gdyż Jeugdzorg zabronił jej kontaktowania się z mediami oraz zagroził, że jeśli nagłośni sprawę nie zobaczy dzieci w ogóle) pojawiła się nieprawdziwa informacja, że przyczyną odebrania jej dziecka była nadpobudliwość córki. - To było ewidentne kłamstwo! Córka była normalnym, kochanym dzieckiem, a w domu nie dochodziło do żadnych sytuacji, które nie służyłyby rozwojowi dzieci, nie było mowy o patologii - stwierdza kategorycznie kobieta.

Wynarodowili moje córki!
W świetle jej słów trudno uwierzyć, że odebrano jej także młodszą córkę. Obie dziewczynki zostały rozdzielone i umieszczone w oddzielnych nie polsko, ale niderlandzkojęzycznych rodzinach zastępczych! Według dalszych słów pani Joanny była ona tak zdesperowana i bezsilna bezskuteczną walką o swoje dzieci, że w 2005 roku próbowała porwać WŁASNE córki i wywieźć je do Polski. To jednak się nie udało.
Przez te wszystkie lata kobieta toczy batalię przed holenderskimi sądami o powrót jej córek do domu. Mówi otwarcie: „Państwo holenderskie ukradło, uprowadziło i wynarodowiło moje dzieci”. - Umieszczając moje córki w dwóch niderlandzkojęzycznych rodzinach, nieodwracalnie wynarodowiono moje dzieci z ich języka i kultury. Brutalnie złamano międzynarodowe prawo Art. 8 Konwencji Praw Dziecka Prawo do Tożsamości! Latami widywałam moje córki tylko raz na miesiąc przez godzinę! To było oczywiste i nieuniknione, że oddalały się emocjonalnie ode mnie i od siebie nawzajem również, bo z kolei one mogły widywać się raz na kwartał przez trzy godziny, tzn. cztery razy w roku! Powtórzę jeszcze raz - moje córki widywały się przez te wszystkie lata cztery razy w roku po trzy godziny a to jest DWANAŚCIE GODZIN W ROKU! Jak można budować w ten sposób siostrzane relacje?! - pyta retorycznie kobieta. Jeugdzorg WYOBCOWAŁ moje dzieci, nie tylko ode mnie, ale i od siebie nawzajem!

Chcą się mnie pozbyć!
Joanna Paraska przyznaje, że starsza córka, która jest już dzisiaj pełnoletnia (za kilka miesięcy skończy 18 lat) jest nastawiona przeciwko niej. - Wszystko poszło tak daleko, że urząd zmusił ją w 2016 roku do złożenia na mnie fałszywej skargi o nachodzenie. A ja poszłam złożyć jej życzenia urodzinowe. Potem córka przyznała, że była zastraszana. Proszę sobie wyobrazić, co się tutaj dzieje, jakie jest bezprawie, jak brutalnie łamane są prawa dziecka i prawa człowieka. Zostałam oskarżona w sądzie o nachodzenie córki! Po tym jak raz do niej poszłam! - grzmi matka.
Kobieta dzieli się z naszą redakcją jednym z nielicznych wspólnych zdjęć ze swoimi córkami. Nie zdążyła ich wykonać zbyt wiele. - Co więcej Jeugdzorg zabronił mi robić zdjęcia moim dzieciom i mam to na papierze! - dodaje.
Jak twierdzi stoczyła przez trzynaście ostatnich lat „parę mocnych bitew” z całym batalionem holenderskich sędziów, urzędników i adwokatów, którzy mimo jej nalegań i żądań, nie chcieli przenieść jej dzieci do Polski. - Od lat nie mam żadnych bezpośrednich kontaktów z dziećmi, a więc już 4 lata ze starszą córką. Młodszej córki nie widziałam już 7 lat. A teraz chcą mnie deportować do Polski, bo „nagle” po 13 latach uznali, że jestem w Holandii nielegalnie! To karygodne, że rządy obcych krajów zmuszają obywateli RP do przebywania na ich terenie i że zwyczajnie nazywając rzecz po imieniu, przywłaszczają sobie polskich obywateli! Moje dzieci zostały mi całkowicie bezprawnie zabrane. Rocznie mam do 6-7 spraw sądowych, które to sama wnoszę do sądu. Procedura o odzyskanie moich dzieci trwa 14 lat! To łamanie praw Człowieka art. 6 Konwencji - dodaje Joanna Paraska.
W pewnym momencie kobieta wpada w zadumę. - Kto nam odda te wszystkie lata - święta spędzone oddzielnie, urodziny, brak wspólnych wakacji...
W tej sprawie przesłaliśmy pytania do polskiej ambasady w Hadze. Zamiast ambasady odpowiedziało nam Ministerstwo Spraw Zagranicznych (stanowisko poniżej). O pełne wyjaśnienie sprawy Joanny Paraski i jej córek wystąpił do Ministerstwa Spraw Zagranicznych poseł Janusz Sanocki składając interpelację.

Reklama

Holendrzy zabrali mi córki! komentarze opinie

Dodajesz jako: |
Reklama

Ogłoszenia PREMIUM

Dam pracę

Dam pracę w Szwecji na bardzo dobrych warunkach


Zobacz ogłoszenie

Sprzedam Peugeot 206 1.4

Sprzedam Peugeot 206 1.4 benzyna 2004 i Skoda praktik 2007 uszkodzony silnik Więcej informacji telefon 510180205


Zobacz ogłoszenie

HYDRAULIK GAZOWNIK

Usługi Hydrauliczne-Gazownicze AWARIE USTERKI PRZERÓBKI


Zobacz ogłoszenie
Reklama


 Reklama


25 maja 2018 roku weszło w życie Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z 27 kwietnia 2016 roku tzw. RODO. Nowe prawo nakłada na nas obowiązek uzyskania Twojej zgody na przetwarzanie przez nas danych osobowych w plikach cookies

Oświadczam, iż zapoznałem sie z Polityką prywatności i zgadzam się na zapisywanie i przechowywanie w mojej przeglądarce internetowej tzw. plików cookies oraz na przetwarzanie zaszyfrowanych w nich danych osobowych pozostawianych w czasie korzystania z innych stron internetowych, serwisów oraz parametrów zapisywanych w plikach cookies w celach marketingowych, w tym na profilowanie i w celach analitycznych przez nowinynyskie.com.pl, oraz ZAUFANYCH PARTNERÓW.

Administratorzy danych / Podmioty którym powierzenie przetwarzania powierzono

NYSKIE TOWARZYSTWO SPOŁECZNO KULTURALNE z siedzibą w Nysa 48-304, Prudnicka 3

Cele przetwarzania danych

1.marketing, w tym profilowanie i cele analityczne
2.świadczenie usług drogą elektroniczną
3.dopasowanie treści stron internetowych do preferencji i zainteresowań
4.wykrywanie botów i nadużyć w usługach
5.pomiary statystyczne i udoskonalenie usług (cele analityczne)


Podstawy prawne przetwarzania danych


1.marketing, w tym profilowanie oraz cele analityczne – zgoda
2.świadczenie usług drogą elektroniczną - niezbędność danych do świadczenia usługi
3.pozostałe cele - uzasadniony interes administratora danych


Odbiorcy danych

Podmioty przetwarzające dane na zlecenie administratora danych, w tym podmioty ZAUFANI PARTNERZY, agencje marketingowe oraz podmioty uprawnione do uzyskania danych na podstawie obowiązującego prawa.

Prawa osoby, której dane dotyczą

Prawo żądania sprostowania, usunięcia lub ograniczenia przetwarzania danych; prawo wycofania zgody na przetwarzanie danych osobowych. Inne prawa osoby, której dane dotyczą.

Informacje dodatkowe

Więcej o zasadach przetwarzania danych w "Polityce prywatności"