Mój synek mógł zginąć!

Wypadki, synek mógł zginąć! - zdjęcie, fotografia
NowinyNyskie.com.pl 12/06/2017 20:56

- Żona, która do mnie zadzwoniła była roztrzęsiona i nie była w stanie mówić. Powiedziała tylko w rozpaczy: „Kuba miał wypadek! Został potrącony przez motorower! Leży na asfalcie, krew mu się leje z głowy...” Kiedy zobaczyłem helikopter lecący po naszego 4-letniego syna myślałem o najgorszym - opowiada Waldemar Michna.

Miniony poniedziałek był traumatyczny dla rodziny pana Waldemara. Takie tragiczne momenty na zawsze pozostają w pamięci. Są też przestrogą...
Według suchej policyjnej informacji około godz. 17.30 w Kamiennej Górze (gm. Otmuchów) doszło do zdarzenia drogowego. 4-letni chłopczyk poruszający się rowerkiem wyjechał na drogę, gdzie doszło do zderzenia z jadącym motorowerem 45-letnim mężczyzną. Kierujący motorowerem, który był trzeźwy z obrażeniami trafił do szpitala. Z kolei chłopczyk z obrażeniami przetransportowany został do szpitala w Opolu.
Z perspektywy rodziny Waldemara Michny wypadek Kuby to jednak kilkanaście, nawet kilkadziesiąt godzin rozpaczy, niepewności - po prostu rodzinnej tragedii, którą w dodatku spotęgował tzw. internetowy hejt. - Na moment przed wypadkiem moja mama i żona wraz z Kubą i naszą małą córeczką, która spała w wózku byli razem na podwórku - opowiada pan Waldemar. - Na podwórku był też pies sąsiada, który mu często ucieka. Moja mama doszła do wniosku, że psa trzeba jednak odprowadzić do właściciela. Nie była w stanie przypomnieć sobie, czy zamknęła furtkę. Pewne jest to, że moja żona była przekonana, że Kuba pojechał na rowerku, będąc pod opieką babci do sąsiada, a z kolei moja mama myślała, że Kuba został na podwórku przy żonie - opowiada mężczyzna.

TYLKO i AŻ 50 metrów
Dodajmy, że dom rodziny Michna, a obejście do którego miał trafić pies dzieli ok. 50 metrów, zaś Kamienna Góra to wieś, w której znajduje się 15 domów i ruch drogowy jest tutaj naprawdę niewielki. - Według moich szacunków Kuba dojechał na rowerze do babci, a potem nawrócił i jechał w dół - kontynuuje rekonstrukcję zdarzeń pan Waldemar. - W tym momencie całą sytuację - to, że Kuba jest na drodze zobaczyła moja żona. Kiedy usłyszała odgłos motoru zaczęła krzyczeć do syna, żeby zjechał na bok. To były ułamki sekund... Kuba jest uczony przez nas, że kiedy jedzie na rowerku i słyszy pojazd, zatrzymuje się na poboczu, w trawie. Tym razem jechał jednak prawdopodobnie środkiem drogi i chciał zjechać w trawę, ale w tym momencie zderzył się na zakręcie z motorem - opowiada tamte tragiczne momenty ojciec chłopca.
Oczywiście, jaki był przebieg tej historii wyjaśni policja. Pan Waldemar snuje jednak wnioski i sam stara się zrekonstruować to co się stało. - Żona natychmiast zadzwoniła na pogotowie, w czasie oczekiwania była na linii, była instruowana, co ma robić. Kuba tracił bowiem przytomność, krew lała mu się z głowy. Ja byłem w tym czasie w pracy i dostałem tylko od niej enigmatyczny telefon. Zdruzgotana powiedziała mi: „Kuba miał wypadek! Został potrącony przez motorower! Leży na asfalcie, krew mu się leje z głowy...” Nie była w stanie mi powiedzieć nic więcej. Ja natychmiast byłem w drodze do domu. Kiedy jadąc samochodem zobaczyłem lecący helikopter medyczny, który leciał po Kubę wyobrażałem sobie najgorsze - dodaje pan Waldemar.
Na miejscu były już dwie karetki pogotowia, wozy straży pożarnej. Kuba był w opolskim szpitalu w godzinę od wypadku. Jego rodzice jeszcze długo nie mogli jednak zaznać spokoju. Oczywiście najważniejsze było to, że ich 4-latek żył, był przytomny. Wszyscy martwili się jednak urazem głowy chłopca. To, że nie doszło do poważnego urazu potwierdziły jednak specjalistyczne badania. Dziś Kuba czuje się już dobrze fizycznie i nie ma również traumy.

Nasza pokuta
Pan Waldemar z goryczą mówi o jeszcze jednym wątku całej sprawy. - Kiedy w Internecie pojawiła się informacja o wypadku Kuby niemal natychmiast pojawiły się też wpisy, że to „pewnie rodzina patologiczna, że dziecko niedopilnowanie”. Ludzie szybko potrafią „ocenić”. Oczywiście poniesiemy konsekwencje prawne tego, co się stało. Od tego się nie wykręcamy, bo to naszym obowiązkiem - tak jak wszystkich rodziców - było zapewnić bezpieczeństwo naszemu dziecku. Swoje - proszę mi uwierzyć - już odpokutowaliśmy. To wszystko co się działo od momentu wypadku, poprzez podróż do szpitala, do badań Kuby, które miały wykazać jakich obrażeń doznał było taką właśnie pokutą. Jest to też przestroga dla nas i niech będzie to przestrogą dla rodziców i dziadków, że do wypadku może dojść nie tylko w ruchliwym mieście, ale też w spokojnej wsi - stwierdza.
Pan Waldemar dodaje, że wypadek jego czteroletniego syna uzmysłowił mu, że w jego miejscowości istnieją niebezpieczeństwa, które trzeba usunąć, by zminimalizować prawdopodobieństwo podobnych wypadków. - Nikogo nie oskarżam, ale potworne zarośla na zakręcie, na którym doszło do wypadku sprawiły, że widoczność była zdecydowanie gorsza. Ktoś je częściowo skosił podczas naszego pobytu w szpitalu. Poza tym, po tym wypadku uzmysłowiłem sobie i będę pisał w tej sprawie do burmistrza Otmuchowa o ogrodzenie placu zabaw, który znajduje się bezpośrednio przy gminnej drodze. Nie ma tutaj nawet znaku ostrzegawczego „uwaga dzieci”. Jestem przy tym wdzięczny motorowerzyście, który jechał i zareagował prawidłowo. Według mojej rekonstrukcji odbił kierownicą i sam pojechał w krzaki. Gdyby było inaczej, mój syn mógłby dzisiaj nie żyć - dodaje wdzięczny ojciec.

Reklama

Mój synek mógł zginąć! komentarze opinie

Dodajesz jako: |
Reklama

Ogłoszenia PREMIUM

HYDRAULIK GAZOWNIK

Usługi Hydrauliczne-Gazownicze AWARIE USTERKI PRZERÓBKI


Zobacz ogłoszenie

Sprzedam Peugeot 206 1.4

Sprzedam Peugeot 206 1.4 benzyna 2004 i Skoda praktik 2007 uszkodzony silnik Więcej informacji telefon 510180205


Zobacz ogłoszenie

Dam pracę

Dam pracę w Szwecji na bardzo dobrych warunkach


Zobacz ogłoszenie
Reklama


 Reklama


25 maja 2018 roku weszło w życie Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z 27 kwietnia 2016 roku tzw. RODO. Nowe prawo nakłada na nas obowiązek uzyskania Twojej zgody na przetwarzanie przez nas danych osobowych w plikach cookies

Oświadczam, iż zapoznałem sie z Polityką prywatności i zgadzam się na zapisywanie i przechowywanie w mojej przeglądarce internetowej tzw. plików cookies oraz na przetwarzanie zaszyfrowanych w nich danych osobowych pozostawianych w czasie korzystania z innych stron internetowych, serwisów oraz parametrów zapisywanych w plikach cookies w celach marketingowych, w tym na profilowanie i w celach analitycznych przez nowinynyskie.com.pl, oraz ZAUFANYCH PARTNERÓW.

Administratorzy danych / Podmioty którym powierzenie przetwarzania powierzono

NYSKIE TOWARZYSTWO SPOŁECZNO KULTURALNE z siedzibą w Nysa 48-304, Prudnicka 3

Cele przetwarzania danych

1.marketing, w tym profilowanie i cele analityczne
2.świadczenie usług drogą elektroniczną
3.dopasowanie treści stron internetowych do preferencji i zainteresowań
4.wykrywanie botów i nadużyć w usługach
5.pomiary statystyczne i udoskonalenie usług (cele analityczne)


Podstawy prawne przetwarzania danych


1.marketing, w tym profilowanie oraz cele analityczne – zgoda
2.świadczenie usług drogą elektroniczną - niezbędność danych do świadczenia usługi
3.pozostałe cele - uzasadniony interes administratora danych


Odbiorcy danych

Podmioty przetwarzające dane na zlecenie administratora danych, w tym podmioty ZAUFANI PARTNERZY, agencje marketingowe oraz podmioty uprawnione do uzyskania danych na podstawie obowiązującego prawa.

Prawa osoby, której dane dotyczą

Prawo żądania sprostowania, usunięcia lub ograniczenia przetwarzania danych; prawo wycofania zgody na przetwarzanie danych osobowych. Inne prawa osoby, której dane dotyczą.

Informacje dodatkowe

Więcej o zasadach przetwarzania danych w "Polityce prywatności"