Ojciec muzułmanin chce odebrać mi córkę

Opieka społeczna, Ojciec muzułmanin odebrać córkę - zdjęcie, fotografia
NowinyNyskie.com.pl 22/01/2018 13:59

- Ojciec muzułmanin na mocy Konwencji Haskiej chce mi odebrać dziecko! - alarmuje Ministerstwo Sprawiedliwości młoda Polka, która w lipcu ubiegłego roku uciekła z dziećmi z Włoch do swojej rodzinnej Nysy. - Nasza rodzina przeszła już wystarczająco wiele zła ze strony tego człowieka i włoskiej opieki społecznej. Szanowny Panie Ministrze, proszę otoczyć nas opieką, jako obywateli polskich i chrześcijan. Błagam, proszę otoczyć nas ochroną!

To był koszmar!
Ojciec 7-letniej Yasminy domaga się jej powrotu do Włoch. 29 stycznia br. w Sądzie Rejonowym w Nysie w wydziale rodzinnym odbędzie się rozprawa w tej sprawie. Mężczyzna powołuje się na Konwencję Haską, która dotyczy uprowadzenia dziecka. - Nie uprowadziłam naszej córeczki, tylko chroniłam ją i moje starsze dzieci przed człowiekiem sadystą. Jeśli sąd mu ją odda, to Yasminka zostanie wywieziona do Maroka, gdzie grozi jej obrzezanie i okaleczenie, gdzie w wieku 9 lat może zostać prawnie wydana za mąż przez ojca za dorosłego mężczyznę, bo już w tym wieku można współżyć w tym kraju z dziewczynkami - mówi roztrzęsiona Katarzyna.
Historię nysanki, która z dwójką córek w lipcu 2017 roku uciekła z Włoch do Nysy - swojego rodzinnego miasta, opisywaliśmy w ubiegłego roku.
Po rozwodzie od 2005 roku kobieta jeździła do tego kraju sezonowo na 2-3 miesiące do pracy. Dwójkę swoich dzieci pozostawiała pod opieką mamy, ale bardzo za nimi tęskniła. Latem 2009 roku zdecydowała się zabrać tam na stałe 9-letniego wówczas synka i 8-letnią córeczkę. Dzieci bardzo dobrze odnalazły się w nowym kraju.
Rok wcześniej ich matka poznała we Włoszech Marokańczyka o imieniu Mohamed.
- Byliśmy tylko znajomymi. Kiedy przywiozłam dzieci namawiał mnie, żebyśmy stworzyli rodzinę. Starał się, bardzo nam pomagał. W grudniu 2009 roku zamieszkał z nami, a rok później przyszła na świat Yasminka.
Mohamed po urodzeniu córki bardzo zmienił się w stosunku do dzieci swojej partnerki.
- Nie rozmawiał z nimi, tylko wydawał rozkazy. Wracał z pracy ok. godz. 2 w nocy, kiedy już dzieci spały. Stwierdzał, że mają bałagan w pokoju, ściągał je z łóżek, stawiał na baczność. Były krzyki, wyzwiska, a nawet wyrzucanie rzeczy przez okno. Kiedyś zaczął kopać starszą córkę. Zasłoniłam ją swoim ciałem, trzymając 4-miesięczne dziecko na rękach. Uderzył mnie z otwartej ręki w twarz, raz, drugi, trzeci. Złamał mi nos, dławiłam się własną krwią. Ledwo utrzymałam Yasminkę na rękach.
Polka wyrzuciła partnera z mieszkania, ale po przeprosinach i na prośbę jego siostry dała mu szansę. Mohamed znów zamieszkał z nimi.
- Miesiąc później wszczął awanturę, znów o dzieci. Po kilku dniach wrócił z przeprosinami. Znów kolejny miesiąc spokoju, a potem awantura, że niby byłam za bardzo wydekoltowana przy jego kuzynie. Tłumaczyłam, że jest gorąco, a ja nie jestem Arabką. Zagroziłam, że jeśli tak będzie się zachowywał, to zabiorę dzieci i wrócę do Polski. Wpadł we wściekłość. Złapał mnie za głowę, uderzył „z główki” i ostrzegł: „Jak wyjedziesz z Włoch, to cię znajdę i poderżnę gardło”.
Wezwałam karabinierów. Świadkami awantury były dwie koleżanki Polki, które przybiegły mi na pomoc. Uciekłam z dziećmi do Polski, do rodziny w Nysie. On dzwonił, błagał żebyśmy znów spróbowali, a jego rodzina zapewniała, że się zmienił. Zamieszkaliśmy w innym mieście. Wycofałam skargę z policji.
Dziś kobieta mówi, że to była gra. - Kiedy wychodziłam z domu wyzywał moje dzieci i bił je. Nic mi nie powiedziały, bo je zastraszył.
Ojciec Yasmin chciał też podstępnie wywieźć córeczkę do Maroka. Powiedział Katarzynie, że jego matka umiera i chciałaby poznać przed śmiercią wnuczkę.
Uwierzyła, pojechała z nim do konsulatu polskiego wyrobić dziecku paszport.
 - Mohamed zapomniał swojego paszportu. Dostał furii, wezwano ochronę. Dziś dziękuję Bogu, że tak się stało.

Obroniła syna
W tym czasie pojawiły się też kłopoty ze zdrowiem syna Katarzyny. Był nadpobudliwy. - W opiece społecznej prowadzono z nami konsultacje rodzinne i rozmowy z psychologiem. Mój partner przedstawił mnie jako osobę niezrównoważoną. Namawiano mnie do podpisania zgody na ograniczenie moich praw rodzicielskich na rzecz pracowników opieki społecznej. Grożono mi, że jeżeli się nie zgodzę, to odbiorą mi dzieci. Taki wniosek skierowano też do sądu, ale sąd przyznał mi pełne prawa rodzicielskie.
Badania syna ujawniły, że nadpobudliwość jest wynikiem choroby genetycznej. Leczono go we Włoszech psychotropami w ogromnych dawkach, co zakwestionowali polscy lekarze.
- Opieka społeczna odebrała mi 13-letnie dziecko i umieściła w specjalnej instytucji pod nadzorem „edukatorów”. Dlatego w porozumieniu z jego ojcem wywiozłam go do Polski. Tu były mąż przejął sądownie pełną opiekę rodzicielską nad synem i dzięki temu włoska opieka społeczna nie miała już żadnego prawa do naszego dziecka. Jej pracownicy zaczęli się na mnie mścić. Zawiadomili prokuraturę dla nieletnich w Wenecji, że zaniedbałam zdrowie mojego syna oraz naraziłam życie całej trójki dzieci dlatego, że pracowałam po południu. Moja mama zajmowała się w tym czasie naszymi dziećmi. Zabroniono mi pracy, skazując tym samym nas na zasiłki z opieki społecznej. Jednocześnie grożono mi w opiece społecznej, że mogę utracić dzieci, bo nie mogę ich sama finansowo utrzymać - opowiada kobieta.

Prześladowani...
W tym czasie ojciec Yasminki już nie mieszkał z nimi. Po kolejnej awanturze Polka definitywnie pozbyła się Marokańczyka ze swojego mieszkania.
- Był na tyle perfidny, że wezwał karabinierów. Kiedy policjanci zobaczyli zapłakaną kobietę z małymi dzieci natychmiast nakazali mu się wyprowadzić. I to pod karą aresztu! Złożyłam wtedy zawiadomienie o jego przemocy nad rodziną.
Ojciec Yasminki mimo tego szybko uzyskał przez opiekę społeczną prawo do kontaktów z córeczką. Miał z tą instytucją bardzo dobry kontakt, zwłaszcza z jedną z pracownic z którą był po imieniu. Katarzyna w tej instytucji nie była lubiana, bo za bardzo walczyła o dobro swoich dzieci.
- Włoska opieka społeczna cały czas mnie atakowała, a ojcu oddała pełne prawa do naszego dziecka. Nie miał on nadzorowanych spotkań, bo „edukatorka” napisała, że jest czułym ojcem. Mnie natomiast skierowano na testy psychologiczne by zbadać, czy nadaję się do opieki nad dziećmi. Przeszłam je bez żadnych problemów. Konkubin złożył też do sądu wniosek o całkowite pozbawienie mnie praw rodzicielskich. Efektem było postanowienie, że Yasminka nie mogła wyjechać z Włoch bez sądowego pozwolenia. Na wyjazd starszej córki musiałam mieć zgodę opieki społecznej z tzw. consultorium familiarnego. Nie mogłam zabrać swoich córek nawet do Polski, mimo że obie mają tylko polskie obywatelstwo i to jest ich ojczyzna! - skarży się kobieta, która o wszystkim informowała polskie władze. Nie uzyskała jednak od polskiego rządu żadnej pomocy. W lipcu 2017 r. Katarzyna zdecydowała się więc na wyjazd z córkami do rodzinnej Nysy.
- Byliśmy cały czas prześladowani przez ojca Yasminki i opiekę społeczną, nie mieliśmy tam normalnego życia. To był koszmar!

Uciekła do Nysy
Po nagłośnieniu sprawy w „Nowinach Nyskich” i zaangażowaniu wiceburmistrza Nysy Piotra Bobaka oraz dyrekcji Ośrodka Pomocy Społecznej rodzina została umieszczona w jednopokojowym mieszkaniu chronionym i otrzymała wsparcie. Do pomocy zaangażowali się życzliwi ludzie. Kobieta w ramach stażu otrzymała pracę, dziewczynki poszły do szkoły. Mieszkanie wprawdzie zimą się nie sprawdza, bo jest bardzo zimne, a koszty energii (wszystko jest na prąd) sięgają 400 - 500 zł miesięcznie. Rodzina jest wprawdzie na gminnej liście rezerwowej do otrzymania lokalu. Być może ta gehenna się skończy jeszcze w tym roku?
Katarzyna i jej dzieci wszystko cierpliwie znoszą w imię spokoju. Ten jednak nie jest im dany, bo od chwili przyjazdu do Nysy rodzina żyje w strachu, że matka dzieci zostanie oskarżona we Włoszech o ich porwanie. Jesienią ub.r. we włoskim sądzie miała się odbyć kolejna rozprawa karna przeciwko Marokańczykowi o przemoc nad rodziną. Katarzyna nie pojechała, bo bała się zatrzymania, a na adwokata jej nie stać. Sprawę umorzono.
Kobieta podjęła za to prawne środki w Polsce, żeby jej ojcu odebrać sądownie prawa do córeczki. 17 lipca 2017 roku złożyła taki wniosek do Sądu Rejonowego w Nysie. Zażądano od niej przetłumaczenia wszystkich dokumentów z polskiego na włoski i uiszczenia opłat sądowych. Kobiety nie było stać na takie wydatki. Za radą dziennikarki „Nowin Nyskich” napisała odwołanie i spotkała się z prezesem sądu. - Przyznano mi wtedy radcę prawnego z urzędu, ale niestety tego pana nie interesowała moja sprawa, nie chciał się do niej przyłożyć. Kilkakrotnie umawiał się ze mną, a w konsekwencji doszło tylko do jednego spotkania. Radca powiedział mi, że nie mam szans na odebranie praw ojcu. Skserował dokumenty i to było wszystko. Termin sprawy sądowej wyznaczono od lipca ub.r. dopiero na 12 stycznia 2018 roku. Gdyby to był prawnik z prawdziwego zdarzenia, to dążyłby do przyspieszenia tej sprawy. To było ważne, bo wspominałam prawnikowi, że zapewne ojciec Yasmin wystąpi w ramach Konwencji Haskiej o odebranie mi dziecka i jest to realne zagrożenie. Radca uspokajał, że nie nastąpi to zbyt szybko - żali się kobieta.

Radca z urzędu
Katarzyna miała rację. Do rozprawy 12 stycznia br. nie doszło, bo ojciec jej córeczki zwrócił się do nyskiego sądu o oddanie mu dziecka w trybie Konwencji Haskiej. 9 stycznia br. kobieta otrzymała pismo z Sądu Rejonowego w Nysie informujące ją, że dlatego jej sprawa o odebranie prawa rodzicielskich została zawieszona. Zamiast tego w trybie bardzo szybkim, bo już 29 stycznia br. odbędzie się rozprawa z wniosku Marokańczyka.
Katarzyna po otrzymaniu pisma zadzwoniła do radcy. Okazało się, że wiedział już o decyzji sądu, która zapadła na posiedzeniu niejawnym, ale nie uznał za stosowne skontaktować się z Katarzyną w tej sprawie.
- Zapytałam, czy będzie mnie reprezentował. Stwierdził, że został przydzielony tylko do sprawy pozbawienia praw rodzicielskich.
W pomoc Katarzynie włączyli się za to rodzice dzieci z klasy jej córeczki, dyrekcja Szkoły Podstawowej nr 1 w Nysie, wychowawczyni i pedagog.
- Mamy mi bardzo dużo pomagają, także finansowo. Razem z wychowawczynią stwierdziły, że skoro ten prawnik z urzędu w taki sposób się zachował, więc nie będziemy ryzykować bezpieczeństwa dziecka. Znalazłyśmy panią adwokat Pasiekę-Wierzchowiec, która naprawdę za niewielkie pieniądze chce mi pomóc. A pani dyrektor szkoły napisała pismo do Rzecznika Praw Dziecka, opisując moją sytuację. Na dodatek skończył mi się już staż i byłam bez pracy i dochodów. Jedna z mam poszła ze mną po pomoc do pana starosty Czesława Biłobrana. Zaproponował mi zatrudnienie jako pomoc administracyjną w starostwie. To najlepsza pomoc, jaką mógł mi dać, bo brak pracy mógłby też być wykorzystany do odebrania mi córeczki.
Na rozprawę 29 stycznia br. wezwana została także 7-letnia Yasminka. - Nie wiem, czy w ogóle w sądzie w Nysie jest sala do przesłuchań dzieci. Boję się, przecież córeczka ma tylko 7 lat, to będzie dla niej ogromny stres. Starałam się ją przygotować na to wszystko, byłyśmy u pani psycholog w poradni, rozmawiała z nią pani pedagog.

Dziecko może być ofiarą
Katarzyna drży o przyszłość 7-letniej córeczki. - Największym zagrożeniem jest to, że ojciec Yasmin to ortodoksyjny islamista. Dzieci według islamu od 6 roku życia należą do ojca. Dziewczynki od 6 roku życia można wydać za mąż za dorosłego mężczyznę. Prawnie można z nimi współżyć od 9 roku życia. Prawem w islamie jest Koran. Ich prorok Mahomet pojął za żonę Aishę - 6 letnią córkę brata, dlatego oni nadal wydają małe dziewczynki za mąż, co jest pedofilią! Kobiety są własnością męża, którą wg Koranu mąż może karać, bić a nawet zabić. Błagam o pomoc! Tu chodzi o dobro małego, 7-letniego dziecka! - płacze zrozpaczona matka. - Ojciec Yasmin nie zabierze jej do Włoch, ale wywiezie do Maroka - tak jak to już raz próbował zrobić. Jego ojciec jest burmistrzem, a najlepszy przyjaciel ojca komendantem policji. Dziadek Yasmin trzęsie całym miastem, jego rodzina jest zbyt silna, żeby słuchać kogokolwiek. Kiedy dojdzie do sprzedania dziecka, czyli tzw. zamążpójścia, albo do jej obrzezania nikt nie zaprotestuje, bo rodzina ojca Yasminki jest ponad prawem. Córeczka jest ochrzczona, więc ojciec będzie chciał ją za wszelka cenę nawrócić na islam. Boję się, że zechce ją okaleczyć i obrzezać. Ten człowiek chciał podczas naszego wspólnego zamieszkiwania obrzezać mojego syna i bardzo mnie do tego namawiał. Nie zgodziłam się, jestem katoliczką. On zabraniał nam chodzić do kościoła. Dopiero, kiedy karabinierzy wyprowadzili go od nas, to mogliśmy praktykować swoją wiarę. Dzieci przystąpiły wówczas do Komunii św., a Yasmin została ochrzczona.
Marokańczyk nawet wtedy nie zaprzestał walki ideologicznej. - Kiedy córeczka była w przedszkolu i w szkole, to zabronił nauczycielom, żeby chodziła na lekcje religii oraz, żeby na stołówce jadła mięso. Wniósł nawet żądanie do sądu, że jego dziecko ma być wyznania islamskiego, a ja nie szanuję jego praw. To była nieprawda, bo zabierał córkę do meczetu, czytał jej Koran, uczył ją języka arabskiego, opowiadał o ich tradycjach. A on przeciwnie: zabraniał nam kościoła, religii, narzucał jakie powinno być jedzenie.
Sąd włoski w pierwszej instancji odrzucił jego wniosek, argumentując, że dziecko ma tak jak wszystkie inne dzieci mieszkające we Włoszech prawo do uczestnictwa w lekcjach religii i jedzenia wszystkiego, co nie zagraża jej zdrowiu. Ojciec Yasmin wniósł odwołanie do sądu apelacyjnego w Wenecji, który podtrzymał stanowisko sądu pierwszej instancji. Na podstawie naszego przykładu zostało ustalone we Włoszech prawo dla wszystkich rodziców odmiennej religii tej treści, jakie wydał sąd oraz to, że dzieci w wieku 14 lat mogą same wybrać, które wyznanie im odpowiada.

Błagam, pomóżcie!
Katarzyna po raz kolejny śle błagalne pisma do polskich władz. Napisała do Kancelarii Prezydenta RP i do Ministerstwa Sprawiedliwości.
- Proszę nie dopuścić do tego, aby sadysta muzułmanin wywiózł dziecko do Maroka, gdzie moja córeczka Yasmin byłaby narażona na okaleczenie i pedofilię. Błagam proszę otoczyć nas ochroną! - wzywa w swoich listach przerażona matka.

Reklama

Ojciec muzułmanin chce odebrać mi córkę komentarze opinie

Dodajesz jako: |
Reklama

Ogłoszenia PREMIUM

Dam pracę

Dam pracę w Szwecji na bardzo dobrych warunkach


Zobacz ogłoszenie

HYDRAULIK GAZOWNIK

Usługi Hydrauliczne-Gazownicze AWARIE USTERKI PRZERÓBKI


Zobacz ogłoszenie

Sprzedam Peugeot 206 1.4

Sprzedam Peugeot 206 1.4 benzyna 2004 i Skoda praktik 2007 uszkodzony silnik Więcej informacji telefon 510180205


Zobacz ogłoszenie
Reklama


 Reklama


25 maja 2018 roku weszło w życie Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z 27 kwietnia 2016 roku tzw. RODO. Nowe prawo nakłada na nas obowiązek uzyskania Twojej zgody na przetwarzanie przez nas danych osobowych w plikach cookies

Oświadczam, iż zapoznałem sie z Polityką prywatności i zgadzam się na zapisywanie i przechowywanie w mojej przeglądarce internetowej tzw. plików cookies oraz na przetwarzanie zaszyfrowanych w nich danych osobowych pozostawianych w czasie korzystania z innych stron internetowych, serwisów oraz parametrów zapisywanych w plikach cookies w celach marketingowych, w tym na profilowanie i w celach analitycznych przez nowinynyskie.com.pl, oraz ZAUFANYCH PARTNERÓW.

Administratorzy danych / Podmioty którym powierzenie przetwarzania powierzono

NYSKIE TOWARZYSTWO SPOŁECZNO KULTURALNE z siedzibą w Nysa 48-304, Prudnicka 3

Cele przetwarzania danych

1.marketing, w tym profilowanie i cele analityczne
2.świadczenie usług drogą elektroniczną
3.dopasowanie treści stron internetowych do preferencji i zainteresowań
4.wykrywanie botów i nadużyć w usługach
5.pomiary statystyczne i udoskonalenie usług (cele analityczne)


Podstawy prawne przetwarzania danych


1.marketing, w tym profilowanie oraz cele analityczne – zgoda
2.świadczenie usług drogą elektroniczną - niezbędność danych do świadczenia usługi
3.pozostałe cele - uzasadniony interes administratora danych


Odbiorcy danych

Podmioty przetwarzające dane na zlecenie administratora danych, w tym podmioty ZAUFANI PARTNERZY, agencje marketingowe oraz podmioty uprawnione do uzyskania danych na podstawie obowiązującego prawa.

Prawa osoby, której dane dotyczą

Prawo żądania sprostowania, usunięcia lub ograniczenia przetwarzania danych; prawo wycofania zgody na przetwarzanie danych osobowych. Inne prawa osoby, której dane dotyczą.

Informacje dodatkowe

Więcej o zasadach przetwarzania danych w "Polityce prywatności"