PILNE
Reportaże, Sudetów Himalaje - zdjęcie, fotografia
NowinyNyskie.com.pl 01/09/2019 09:30

Dwa alpejskie szczyty w pięć dni i nierówna walka z Himalajami - pochodzący z Otmuchowa Aleksander Parkitny zdobywa górskie szczyty świata!

„Nowiny Nyskie” - Mieszka Pan w Otmuchowie, czy tylko pochodzi z tego miasta?
- Urodziłem się w Nysie a przez całe dzieciństwo mieszkałem w Otmuchowie. Wyjechałem na studia do Wrocławia i tu już zostałem, tu mieszkam, żyję i pracuję.

- Kiedy zakochał się Pan w górach? Była to jeszcze "szkolna miłość"?
- W wycieczkach zakochałem się będąc jeszcze dzieckiem. Rodzice często zabierali mnie i moje rodzeństwo na różne spacery. Pierwszą górą, którą zdobyłem górą był Śnieżnik -przynajmniej w moich wspomnieniach.
- Jak się Pan przygotowywał na wyjazd w Alpy? Czy w ramach „treningu” kilkakrotnie zdobył Pan Tatry?
- Po górach chodzę od lat. Z racji bliskości najczęściej są to Sudety. W Beskidach i Tatrach bywałem wielokrotnie, zresztą Alpy też parokrotnie już odwiedziłem. W ramach przygotowań kondycyjnych biegam, jeżdżę na rowerze, no i… chodzę w góry.
- Czym zajmuje się Pan zawodowo?
- Zawodowo pracuję w branży IT dla dużej instytucji finansowej.
- Dlaczego akurat wybrał Pan za swój cel zdobycie Muntanitz i Grossvenedige?
- Muntanitz był celem aklimatyzacyjnym. W planie oryginalnie był GrossGlockner. Kiedyś nie udało mi się go zdobyć i chciałem wyrównać rachunki (śmiech), ale okazało się, że w szczycie sezonu nie ma miejsc w schronisku, więc padło na sąsiada najwyższego szczytu Austrii. Ale może za rok wrócę na GrossGlockner.
- Jak wyglądała wspinaczka na każdy szczyt? Rozumiem, że nie były zdobyte na raz?
- Zdobycie każdego ze szczytów trwało dwa dni. Pierwszego dnia miało miejsce podejście pod schronisko Sudetendeutchehutte, drugiego dnia wejście na Muntanitz i zejście do doliny oraz przejazd pod Grossvenediger. Trzeciego dnia podeszliśmy z kolei pod schronisko Defreggerhaus, a czwartego dnia nastąpiło wejście na Grossvenedger i zejście do doliny. Piątego dnia wróciliśmy do Polski.
- Który dzień wspinaczki był najtrudniejszy? Czy dopadł Pana kryzys?
- Wydaje mi się, że najciężej było jechać nocą w burzy. Ale z "dni górskich" najcięższy był trzeci dzień ze względu na długie podejście pod Defreggerhaus. Na pewno wpływ także miało zmęczenie z dni poprzednich.
- Co zabiera Pan ze sobą do plecaka? Ile waży górski ekwipunek?
- W plecaku miałem bieliznę na zmianę, linę do poruszania się po lodowcu, raki, kask, czekan, śpiwór, jakieś batony na wypadek głodu, termos, kosmetyczkę i ręcznik. Całość ważyła ok. 10-12 kg, z czego najwięcej lina to ok. 3 kg.
- Kto Panu towarzyszył w wyprawie?
- Byli ze mną moi znajomi, z większością z nich regularnie chodzę w góry. Łukasz i Magda są członkami Speleoklubu Wrocławskiego.
- Pierwsza myśl na szczytach…
- Nareszcie szczyt! A tak całkiem serio poczucie radości, które towarzyszy mi niezależnie czy wchodzę na Śnieżkę, czy Breithorn.
- Jak rodzina reaguje na Pana wyjazdy w góry?
- Rodzina już chyba trochę przywykła, ponieważ w ciągu roku kilkanaście - kilkadziesiąt razy jadę w góry. Na przykład po powrocie z Austrii byłem już w Bieszczadach.
- To była Pana "najwyższa podróż"?
- Najwyższa podróż była w zeszłym roku w Himalaje. Celem była Ama Dablam. Dotarłem poniżej obozu drugiego na około 5900 m n.p.m., ale niestety z powodu przeziębienia musiałem zrezygnować ze szczytu. Najwyższy zdobyty mój szczyt to leżący w Himalajach Kala Pattar - 5600 m n.p.m. W Europie leżący na granicy Włoch i Szwajcarii Breithorn 4164 m n.p.m. i włoski Gran Paradiso - 4000 m n.p.m.
- Jak już chodzimy po Himalajach - jakie to uczucie spoglądać na Mount Everest?
- Everest robi kolosalne wrażenie, to naprawdę olbrzymi kawał góry! Ale większe wrażenie wywarła na mnie Ama Dablam. Byłem bliżej tego szczytu i choć jest niższy od Everestu sprawił na mnie większe wrażenie. Przy tych rozmiarach traci się poczucie widzenia w trzech wymiarach - kolos wznoszący się 2500 metrów nade mną a będący ok. 2 km ode mnie. Natomiast Everest ma coś, co budzi respekt w każdym kto na niego spogląda. Świadomość, że jest największy robi swoje.
- A pamięta Pan któryś z odcinków górskiej wspinaczki, którą pokonywał Pan długo – mimo że nie była najodleglejsza, czyli Mount Everest górskiej trudności?
- Tak. O dziwo ten fragment znajdował się w polskich górach. Była to kursowa droga wspinaczkowa w Sokolikach. Rysa Tota znajduje się na Sokoliku małym. To raptem 55 m w górę, ale pokonywałem ją chyba 30 min. Złapałem w pewnym momencie "mentalnego bloka" i nie mogłem ruszyć dalej. Musiałem to przełamać, ale w końcu dałem radę!
- Które wejście w Pana górskich przygodach było najbardziej męczące?
- Wejście na Breithorn. Na wysokości 3300 m jest szczyt Klein Mattehorn, na który można wjechać kolejką. Szczyt miał być dla nas aklimatyzacją, więc wjechaliśmy do górnej stacji, skąd piechotą ruszyliśmy na Breithorn. Całą drogę pokonaliśmy prawie krok za krokiem robiąc co 10 m przystanek na złapanie oddechu. I choć szczyt ma 4164 m a droga do niego prowadząca tylko ok. 6 km to potrzebowaliśmy na jej pokonanie pół dnia.
- Ma Pan na horyzoncie marzeń kolejne szczyty?
- Na horyzoncie są plany na Mount Blanc, Kazbek, Elbrus - może coś trudniejszego technicznie. Trzeba mieć czas i pieniądze na każdy z tych szczytów, a wszystkiego mieć nie mogę.
- Góra marzeń do zdobycia?
- Na pewno piękna jest nepalska Ama Dablam - chętnie wróciłbym tam i wyrównał rachunki. Nepal jest pięknym krajem i ma niesamowitych mieszkańców.
- A oprócz Ama Dablam?
- ... Mattehorn. Jest majestatyczny. Może Denali - najwyższy szczyt Ameryki Północnej. Wiele zależy od czasu i środków, ale gdybym mógł, to pewnie jeździłbym od góry do góry.#
- Dziękuję za rozmowę
Rozmawiał Dominik Krzyżanowski

 

Reklama

Z Sudetów w Himalaje komentarze opinie

Dodajesz jako: |
Reklama

Ogłoszenia PREMIUM

Bez pośredników, po remoncie

Sprzedam mieszkanie 60 m2, II piętro, ul. Karugi. Trzy pokoje, kuchnia, łazienka, WC. Mieszkanie jest po remoncie, nie wymaga dodatkowych kosztów.


Reklama
 Reklama

25 maja 2018 roku weszło w życie Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z 27 kwietnia 2016 roku tzw. RODO. Nowe prawo nakłada na nas obowiązek uzyskania Twojej zgody na przetwarzanie przez nas danych osobowych w plikach cookies

Oświadczam, iż zapoznałem sie z Polityką prywatności i zgadzam się na zapisywanie i przechowywanie w mojej przeglądarce internetowej tzw. plików cookies oraz na przetwarzanie zaszyfrowanych w nich danych osobowych pozostawianych w czasie korzystania z innych stron internetowych, serwisów oraz parametrów zapisywanych w plikach cookies w celach marketingowych, w tym na profilowanie i w celach analitycznych przez nowinynyskie.com.pl, oraz ZAUFANYCH PARTNERÓW.

Administratorzy danych / Podmioty którym powierzenie przetwarzania powierzono

NTSK Redakcja "Nowiny Nyskie" z siedzibą w Nysa 48-304, Prudnicka 3

Cele przetwarzania danych

1.marketing, w tym profilowanie i cele analityczne
2.świadczenie usług drogą elektroniczną
3.dopasowanie treści stron internetowych do preferencji i zainteresowań
4.wykrywanie botów i nadużyć w usługach
5.pomiary statystyczne i udoskonalenie usług (cele analityczne)


Podstawy prawne przetwarzania danych


1.marketing, w tym profilowanie oraz cele analityczne – zgoda
2.świadczenie usług drogą elektroniczną - niezbędność danych do świadczenia usługi
3.pozostałe cele - uzasadniony interes administratora danych


Odbiorcy danych

Podmioty przetwarzające dane na zlecenie administratora danych, w tym podmioty ZAUFANI PARTNERZY, agencje marketingowe oraz podmioty uprawnione do uzyskania danych na podstawie obowiązującego prawa.

Prawa osoby, której dane dotyczą

Prawo żądania sprostowania, usunięcia lub ograniczenia przetwarzania danych; prawo wycofania zgody na przetwarzanie danych osobowych. Inne prawa osoby, której dane dotyczą.

Informacje dodatkowe

Więcej o zasadach przetwarzania danych w "Polityce prywatności"