PILNE
Reportaże, Zmarł król bezdomnych - zdjęcie, fotografia
NowinyNyskie.com.pl 17/05/2019 14:09

W miniony piątek odbył się pogrzeb brata Jerzego Adama Marszałkowicza założyciela Towarzystwa Pomocy im. św. Brata Alberta pomagającego bezdomnym. Brat Jerzy od lat mieszkał w schronisku w Bielicach (gm. Łambinowice) dzieląc dach nad głową z bezdomnymi. Za swoje publikacje na ich temat został przez prasę katolicką określany jako "król bezdomnych". Był także laureatem wielu nagród i tytułów. Przez całe życie zabiegał o człowieka... tego zagubionego, którym gardził świat.

Pożegnanie w Bielicach
Śp. brat Jerzy zmarł w poniedziałek 13 maja w nyskim szpitalu mając 88 lat. W środę i czwartek mogli się z Nim pożegnać podopieczni schroniska w Bielicach. Trumna z Jego ciałem została wystawiona najpierw w kaplicy schroniska, a następnie w kościele parafialnym. W czwartek mszę św. pogrzebową w intencji zmarłego odprawił biskup Paweł Stobrawa. - Zostało ukończone dzieło spisywania księgi życia brata Jerzego. Była ona bardzo obszerna i bogata w wiele treści. Zasadniczą treść tej księgi wypełnia troska o ludzi bezdomnych, zagubionych - najpierw we Wrocławiu, a potem od 1988 roku tu w Bielicach - mówił podczas mszy św. pogrzebowej biskup Paweł Stobrawa. - Są w tej księdze życia wypisane imiona tych, w których brat Jerzy widział Jezusa. Bo jednoznacznie brat Jerzy rozumiał słowa Zbawiciela: "Byłem głodny, a daliście mi jeść, byłem spragniony, a daliście mi pić, byłem nagi, a przyodzialiście mnie, byłem chory, a pielęgnowaliście mnie...". W księdze życia brata Jerzego zapisany był też ból nad tym, że tylu ludzi jest pozbawionych dachu nad głową i opieki. Nie wszyscy rozumieli jego postępowanie, ale ludzie wielcy nie są zazwyczaj rozumiani za życia - mówił podczas homilii biskup Stobrawa.
Ciało brata Jerzego zostało pochowane w piątek we Wrocławiu.

Zaczęło się od furty
Brat Jerzy Marszałkowicz urodził się w 1931 roku w Zgłobicach pod Tarnowem. W latach 40. XX wieku wraz z rodziną uciekł przed prześladowaniami do Wrocławia. Był absolwentem Uniwersytetu Wrocławskiego i Wyższego Seminarium Duchownego. Między 1962 a 1971 rokiem brat Jerzy został przesunięty - na swoją prośbę - przez władze Wyższego Seminarium Duchownego we Wrocławiu z pracy w bibliotece seminaryjnej do pracy na furcie, czyli portierni seminaryjnej. Miał pokój obok furty, otwierał bramę seminarium o godz. 6.00. Pełnił dyżur przedpołudniowy i wieczorny, aż do zamknięcia bramy o godz. 22.00.
W tym czasie przychodzili na furtę po odzież i jedzenie ludzie biedni, bezdomni, alkoholicy, psychicznie chorzy, inwalidzi, starcy. Byli wśród nich ludzie nie mający żadnych dokumentów. Czasem brat Jerzy sam prowadził bezdomnych alkoholików do przychodni odwykowej, czasami zawoził ich pociągiem lub autobusem do szpitali psychiatrycznych. Siostry zakonne, które pracowały w kuchni zostawiały na osobnym stoliku żywność dla bezdomnych, która pozostawała po posiłkach dla kleryków. Z kolei klerycy przywozili dla nich z wakacji odzież i obuwie. Na takie wydatki jak wyrobienie dowodu osobistego, czy opłacenie hotelu robotniczego przeznaczano kwoty wrzucane do skarbonki ustawionej w seminarium. Władze PRL zanegowały jednak istnienie problemu bezdomnych. Braciom albertynom, którzy prowadzili przytuliska dla bezdomnych powiedziano, że w socjalizmie bezdomnych nie będzie, wobec czego ich powołanie się skończyło i powinni rozejść się do domów. Rzeczywistość była oczywiście inna.

Nie do wiary...
Tymczasem zafascynowany działalnością i życiem św. brata Alberta brat Jerzy zaczął starania o utworzenie placówki pomocowej dla osób bezdomnych, uwieńczone sukcesem 2 listopada 1981 roku, kiedy ówczesne Towarzystwo Pomocy im. Adama Chmielowskiego, obecne Towarzystwo Pomocy im. św. Brata Alberta zostało formalnie zarejestrowane. "Doznałem szoku i zdumienia, a zarazem radości, gdyż w głębi duszy nie wierzyłem, aby władze zgodziły się na tego typu organizację, która wkraczała jako jedyna organizacja pozarządowa, w system komunistyczny" - pisał brat Jerzy. Dodajmy, że stało się to kilka tygodni przed ogłoszeniem stanu wojennego.
Pierwsze zebranie członków podjęło uchwałę, że 24 grudnia zostanie uruchomione schronisko dla bezdomnych w barakach przy ul. Lotniczej we Wrocławiu. "Pierwszymi mieszkańcami schroniska byli "moi klienci" spod furty seminaryjnej, oprócz jednego bezdomnego, którego w dzień Wigilii spotkaliśmy na ulicy i zaprosiliśmy na Lotniczą. Dla jednego podopiecznego brakowało wtedy łóżka, położył się więc na swoim płaszczu na podłodze. (...) Postanowiłem dzielić los biednych bezdomnych i nie być żadnym etatowym pracownikiem, ale wolontariuszem. Nie chodzi bowiem tylko o humanitarną pomoc, ale również o pomoc duchową i religijną, a czasem o pomoc w wydźwignięciu się z głębokiego dna" - wspominał brat Jerzy.

Wigilia na podłodze

Tym samym po 22 latach pracy w seminarium pożegnał się On z przełożonymi i od tamtej pory poświęcił całe swoje życie bezdomnym. Oczywiście baraki przy Lotniczej trzeba było w miarę możliwości wyremontować, wyposażyć w podstawowe sprzęty. Kiedy dodamy, że o schronisku mówiło się jako o dziecku "Solidarności" to trudno uwierzyć, że udało się wszystko zorganizować w jednym z najtragiczniejszych momentów w dziejach naszego narodu. Pierwszy posiłek wigilijny - 24 grudnia 1981 roku bezdomni wraz z bratem Jerzym jedli siedząc na podłodze. Potem dobrzy ludzie podarowali stół i krzesła.
Bratu Jerzemu udawało się meldować swoich podopiecznych, pozyskiwać skierowania do pracy, do hotelu robotniczego oraz stawiać przed komisją inwalidzką tych, którzy nie byli w stanie już pracować.
Aby opowiedzieć, chociaż w ramowy sposób o całej drodze życia brata Jerzego potrzebna byłaby opasła książka. Za sprawą tego wielkiego człowieka powstawały inne schroniska, w tym to najbliższe Nysy - w Bielicach. W czasie najmroźniejszych miesięcy zimowych w tym schronisku mieszkało nawet 260 osób. Kiedy w budynku głównym brakowało łóżek trzeba było kłaść materace na podłodze. Kiedy i tego było za mało na terenie schroniska postawiono kilkuosobowe kontenery, by żaden mężczyzna, który docierał do Bielic - czasami po przejechaniu terenu całej Polski - nie był odsyłany z kwitkiem. Wielu z nich wyszło w tym miejscu na życiową prostą, a nie mniej zakończyło swoją życiową wędrówkę i zostało pochowanych na tutejszym cmentarzu.
Dziewięć lat temu brat Albert wycofał się z pracy w stowarzyszeniu, ale nadal mieszkał w schronisku w Bielicach.

Brat Jerzy jest osobą znaną ze względu na swoje artykuły popularyzujące problematykę bezdomności w Polsce - także wśród Polonii. Był zapraszany na międzynarodowe konferencje dotyczące tego tematu i jego rozwiązywania. Od roku 1981 pomagał prowadzić kolejne schroniska mieszkając - wzorem brata Alberta - razem z bezdomnymi. Pracując w schroniskach korzystał z tego co było dostępne mieszkańcom i nie pobierał wynagrodzenia. Dla swoich współpracowników stanowi przykład, że również w naszych czasach można tak radykalnie pomagać osobom szczególnie wykluczonym. Na łamach jednej z gazet katolickich został nazwany "królem bezdomnych". Otrzymał także nagrodę specjalną "Dla Dobra Wspólnego", którą odebrał kilka lat temu z rąk prezydenta RP Andrzeja Dudy.#

Reklama

Zmarł "król bezdomnych" komentarze opinie

Dodajesz jako: |
Reklama

Ogłoszenia PREMIUM

Praca dla dziennikarza

Jesteś odważny, kreatywny, dobrze zorganizowany, umiesz pracować w zespole – ta praca jest dla Ciebie! Możesz też zdobyć u nas dziennikarskie..


Zobacz ogłoszenie

Skup AUT SAMOCHODÓW pojazdów

Skup AUT SAMOCHODÓW pojazdów za gotówkę GOTÓWKA OD RAZU! Jako Firma z ponad 27 letnim doświadczeniem w Motoryzacji na Rynku ogolnopolskim jesteśmy..


Zobacz ogłoszenie
Reklama


 Reklama


25 maja 2018 roku weszło w życie Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z 27 kwietnia 2016 roku tzw. RODO. Nowe prawo nakłada na nas obowiązek uzyskania Twojej zgody na przetwarzanie przez nas danych osobowych w plikach cookies

Oświadczam, iż zapoznałem sie z Polityką prywatności i zgadzam się na zapisywanie i przechowywanie w mojej przeglądarce internetowej tzw. plików cookies oraz na przetwarzanie zaszyfrowanych w nich danych osobowych pozostawianych w czasie korzystania z innych stron internetowych, serwisów oraz parametrów zapisywanych w plikach cookies w celach marketingowych, w tym na profilowanie i w celach analitycznych przez nowinynyskie.com.pl, oraz ZAUFANYCH PARTNERÓW.

Administratorzy danych / Podmioty którym powierzenie przetwarzania powierzono

NYSKIE TOWARZYSTWO SPOŁECZNO KULTURALNE z siedzibą w Nysa 48-304, Prudnicka 3

Cele przetwarzania danych

1.marketing, w tym profilowanie i cele analityczne
2.świadczenie usług drogą elektroniczną
3.dopasowanie treści stron internetowych do preferencji i zainteresowań
4.wykrywanie botów i nadużyć w usługach
5.pomiary statystyczne i udoskonalenie usług (cele analityczne)


Podstawy prawne przetwarzania danych


1.marketing, w tym profilowanie oraz cele analityczne – zgoda
2.świadczenie usług drogą elektroniczną - niezbędność danych do świadczenia usługi
3.pozostałe cele - uzasadniony interes administratora danych


Odbiorcy danych

Podmioty przetwarzające dane na zlecenie administratora danych, w tym podmioty ZAUFANI PARTNERZY, agencje marketingowe oraz podmioty uprawnione do uzyskania danych na podstawie obowiązującego prawa.

Prawa osoby, której dane dotyczą

Prawo żądania sprostowania, usunięcia lub ograniczenia przetwarzania danych; prawo wycofania zgody na przetwarzanie danych osobowych. Inne prawa osoby, której dane dotyczą.

Informacje dodatkowe

Więcej o zasadach przetwarzania danych w "Polityce prywatności"