Dusili i kopali po głowie. Miał przeprosić za „akcję z e-papierosem”

24/11/2023 12:44

- Syn miał złamany nos, uszkodzony kręgosłup, był cały we krwi! Pewnie tylko dlatego, że podczas ataku zasłonił głowę rękami i skończyło się tak jak się skończyło. Został zwabiony w to ciemne miejsce, a więc sprawcy planowali to co później mu zrobili – opowiada matka pobitego chłopaka chcąc zachować anonimowość. 

Aż trudno uwierzyć, że przyczyna pobicia 19-letniego syna kobiety - która przyszła do naszej redakcji - mogła być tak błaha. Z pewnością dochodzenie policyjne, które wszczęto w tej sprawie wyjaśni te okoliczności jak i dokładny przebieg zdarzenia, do którego doszło ponad dwa tygodnie temu niedaleko pumptracka w Głuchołazach.

Chociaż ofiara pobicia mieszka w Nysie każdą wolną chwilę – zwłaszcza weekendy - spędza w tym mieście, gdzie mieszka jego babcia i dziewczyna. – Syn ma w Głuchołazach też dużo kolegów i po prostu spotyka się nimi kiedy tam jest. Tak też było tydzień przed pobiciem. Jak później opowiadał syn jeden z kolegów miał e-papierosa. Wcale się nie krył z tym, że był on kradziony. W pewnym momencie mój syn schował tego papierosa do kieszeni. To był po prostu żart. Droczyli się. Syn w końcu oddał mu tego e-papierosa, a potem go za to przeprosił. Nawet napisał mu na ten temat wiadomość na Messengera – opowiada mama chłopaka.

Kobieta dodaje, że jakiś tydzień później syn w Głuchołazach spotkał jednego z późniejszych oprawców i usłyszał od niego w wulgarnych słowach wyrzuty za to co zrobił i że powinien za to dostać z „liścia”. - 31 października wieczorem syn odprowadzał swoją dziewczynę. Zawsze chodzą na skróty przez kładkę i wówczas też tak było. Wtedy zadzwonił jego telefon, nieznany numer. Syn odebrał. Okazało się, że zadzwonił do niego kolega z pytaniem, gdzie jest, bo muszą się spotkać i pogadać. „Nie bój się, nic ci nie zrobię – padło. ”Syn powiedział, że oddzwoni jak odprowadzi dziewczynę. Syn opowiadał, że oddzwaniał, ale nikt nie odpowiadał. Potem jednak to on dostał telefon od kolegi, który powiedział, że czeka na niego tam, gdzie był stary „Lewiatan”. Syn opowiadał, że spotkał trzech znanych mu chłopaków i przeszedł z nimi przez tę samą kładkę – w tym tego, który do niego dzwonił i tego, który był „właścicielem” e-papierosa. Potem przeszli jeszcze kawałek wspólnie i wtedy syn usłyszał od jednego, że ma przeprosić za „akcję z e-papierosem”. Syn zaraz odpowiedział, że to były przecież wygłupy, że papierosa oddał i przeprosił. Kiedy wycofywał się dopadli go – zaczęli go dusić, kopać, głównie po głowie. On się zasłaniał rękami, bo nie wiadomo, co by było gdyby tego nie zrobił. Kiedy już mu odpuścili i poszli w stronę kładki syn obolały zaczął po ciemku szukać telefonu i torby, którą miał przy sobie. Doszedł cały zakrwawiony do babci. Miał rozdartą kurtkę. Babcia mówiła, że kiedy przyszedł miał zakrwawioną twarz, ręce w mieszance błota i krwi. Był w szoku! Zaraz przyszedł na miejsce mój wujek. Syn miał wyczuwalne guzy, więc wziął go na pogotowie – mówi mama chłopca.

Kobieta dodaje, że ona – kiedy dowiedziała się o ataku na syna - zadzwoniła na policję co ma zrobić. - Policjant, z którym rozmawiałam powiedział, że najpierw trzeba zabezpieczyć syna medycznie, potem przyjechać do nich - kontynuuje.
Po wizycie na nyskim SOR okazało się, że chłopak ma złamany nos oraz skręcenie i naderwanie kręgu szyjnego kręgosłupa i był – co jest naturalne w takiej sytuacji - bardzo obolały. Obrażenia potwierdzono podczas wykonania prześwietlenia. Zrobiono mu zdjęcie rentgenowskie. 
Mama pobitego chłopaka mówi, że 2 listopada, a więc pierwszego roboczego dnia po tym co się stało zgłosiła sprawę w nyskich szkołach, do których uczęszczali sprawcy – w „Mechaniku” i „Ekonomiku” - których uczniami są dwaj z uczestników napaści na jej syna (według jej relacji trzeci z oprawców ma 18 lat i nie chodzi do żadnej szkoły). - Dyrektor „Mechanika” poprosił nas o opisanie całej sytuacji i powiedział, że zajmie się sprawą, że na pewno będzie wezwanie rodziców. Potem pojechaliśmy do „Ekonomika”. Pani dyrektor również nas wysłuchała. Na drugi dzień zaczęła się nagonka na naszego syna – telefoniczne próby kontaktu z nim, ale syn nie odbierał telefonu. Dzwonił też do niego telefon z Wielkiej Brytanii, a wiemy, że bliski członek rodziny jednego z chłopców tam pracuje. Syn dostawał też wiadomość na Messengera. Jeden z tych chłopaków napisał, żeby przestał, bo przecież są KUMPLAMI. Syn do niego odpisał tyle, że skoro są kolegami, to dlaczego pozwolił go bić. Jak się kogoś kopie po głowie to trzeba się liczyć z tym, że można doprowadzić do śmierci tę osobę! A skoro jeden zwabił mojego syna w to miejsce, to wszystko było ukartowane. Ta sytuacja z e-papierosem miała miejsce dwa tygodnie wcześniej, więc przez ten czas musiało być to przygotowywane. On był w takim szoku, że nawet nie wiedział ile tak naprawdę osób tam było – na pewno trzech, ale być może więcej. Przecież syn mógł stracić tam przytomność, mógł się zadławić krwią! Mogło go już dzisiaj nie być. Mało jest takich historii, kiedy z głupoty młodych dochodzi do tragedii! – rozpacza matka.
Rzecznik nyskiej policji Janina Kędzierska potwierdziła, że dochodzenie w tej sprawie jest prowadzone przez komisariat w Głuchołazach 

W odpowiedzi na pytania wyjaśniam, że rodzic ucznia zgłosił do szkoły fakt pobicia swojego syna w dniu 31.10.2023 na terenie miasta Głuchołazy. Fakt pobicia został zgłoszony na Komisariat Policji w Głuchołazach, a dochodzenie jest prowadzone pod kątem art. 158 (§ 1. Kto bierze udział w bójce lub pobiciu, w którym naraża się człowieka na bezpośrednie niebezpieczeństwo utraty życia albo nastąpienie skutku określonego w art. 156 § 1 lub w art. 157 § 1, podlega karze pozbawienia wolności do lat 3).
- Obecnie trwa postępowanie wyjaśniające zdarzenie i udziału w nim wspomnianego ucznia, jego udział w zdarzeniu jest niejednoznaczny. Jeżeli okaże się, że brał udział w pobiciu kolegi zostaną wyciągnięte konsekwencje zgodnie ze statutem jednostki włącznie z usunięciem ucznia ze szkoły – poinformował nas dyrektor Centrum Kształcenia Praktycznego i Ustawicznego w Nysie czyli „Mechanika” Henryk Mamala. Do zamknięcia tego numeru nie otrzymaliśmy odpowiedzi od dyrekcji Zespołu Szkół Ekonomicznych

Źródło i opracowanie własne Aktualizacja: 05/12/2024 14:57

Komentarze opinie

  • Awatar użytkownika
    Laska - niezalogowany 2023-11-25 10:52:53

    "Róbta co chceta" i tak rośnie nam pokolenie bandytów. Mamy zdolną i mądrą młodzież, ale mamy też cwaniaczków, którzy życie ludzkie mają za nic. Jeżeli sądy i szkoły nie będą wyciągać głębokich konsekwencji będzie coraz gorzej.

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis
  • Awatar użytkownika
    Stefek albo Wandzia - niezalogowany 2023-11-27 08:18:34

    Jeno na co można liczyć, to na dyrektora Mamalę z Mechanika. Ostatni wyczyn z bójką pod Carolinum pokazał jaka jest różnica między Mechanikiem, a Budowlanką, czy inna szkołą średnią. Zero tolerancji dla młodych bandziorów. Jak nie poniosą konsekwencji w młodością, to przepadną w przyszłości i jeszcze komuś krzywdę zrobią.

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis
  • Awatar użytkownika
    :))))) - niezalogowany 2023-11-29 03:34:11

    Opowiadanko pt. Dzień z życia patoli. :))) Oni mieli kradzionego papierosa, a on mi go tak dla kawału chciał zabrać, no to oni go prawie zatłukli. :))))) Chłopaki! Wy wszyscy idźcie do polityki! Nadacie się! Zabierzcie także mamusię! :))

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.