Reklama

Gmina nadal odmawia mieszkania babci opiekującej się wnuczką

12/03/2023 09:25

Gmina Nysa po raz kolejny odmówiła przydziału mieszkania komunalnego pani Annie Pielech. Kobieta mieszka razem z wnuczką, którą zabrała z domu dziecka, w niewielkim lokalu w Morowie. Dlatego śpi w łazience, a gotuje na korytarzu. Pomimo tego burmistrz uważa, że jest ono zbyt duże, żeby mógł jej przydzielić mieszkanie komunalne. 

O pani Ani pisaliśmy na początku roku. Kobieta opiekuje się swoją 15–letnią wnuczką, którą zabrała z domu dziecka. Mieszkanie, które zajmują, to poddasze przedwojennego domu w Morowie. Składa się z jednego pokoju oraz kuchni i łazienki, które są pod skosami dachu. Pomieszczenia są tak małe, że w kuchni nie mieści się lodówka, która stoi w pokoju. Tam też jest piec, którym ogrzewany jest lokal. Do tego łóżko wnuczki i biurko, przy którym się uczy. Pani Ania śpi więc w... łazience, a gotuje na korytarzu, gdzie stoi kuchenka. 

Babcia z wnuczką mogą wkrótce trafić na bruk. Lokal, w którym mieszkają, wynajmują grzecznościowo. Nie mają żadnej umowy. Właściciel poinformował panią Annę, że ma inne plany i nalega, żeby kobiety jak najszybciej się wyprowadziły. Pani Ani nie stać na wynajem mieszkania na wolnym rynku. Ma 1500 zł emerytury. Dlatego kobieta zwróciła się o pomoc do gminy Nysa. Jej wniosek o przydział mieszkania komunalnego został odrzucony. Jak poinformował ją wiceburmistrz Marek Rymarz, „zgodnie z obowiązującymi przepisami za warunki kwalifikujące do ich poprawy uznaje się zamieszkiwanie w lokalu, w którym powierzchnia mieszkalna wnioskodawcy nie przekracza 9 m2 na osobę. W wyniku przeprowadzonej kontroli w aktualnym miejscu zamieszkania stwierdza się, że warunek metrażowy nie jest spełniony i wynosi 10,03 m2 na osobę”. Jest więc o 1,03 metra za dużo. 

Reklama

Ten sam argument pani Ania usłyszała w lutym tego roku. Po raz kolejny dowiedziała się, że lokal, który zajmuje jest za duży o 1 m2. Urzędnicy nie biorą przy tym pod uwagę tego, że mieszka tam grzecznościowo i w każdej chwili może trafić na ulicę. Kobiecie zaoferowano za to przenosiny do tzw. mieszkania chronionego, którym dysponuje Ośrodek Pomocy Społecznej. To jeden pokój ze wspólną kuchnią i łazienką. Miałoby to być rozwiązanie tymczasowe, które może pozwolić na przydział gminnego mieszkania. – Nie chcę się tam przenieść, bo trafimy we dwie do jednego małego pokoju, a po drugie boję się, że to spowoduje, że wnuczka znów trafi do domu dziecka – rozpacza pani Ania. 
Gmina mogłaby też zmienić warunki, które kwalifikują mieszkańców do przydziału lokalu komunalnego. Metraż, którego nie można przekroczyć, określony jest bowiem w uchwale Rady Miejskiej w Nysie.


 

Reklama

Komentarze opinie

  • Awatar użytkownika
    Roman - niezalogowany 2023-03-12 12:44:10

    Skoro jest tak dobrze to czemu jest tak źle. Burmistrz w swoim biuletynie, same superlatywy. Ciekawe ile nas to kosztuje? Proponuję porównać sprawę z małżeństwem z Hajduk Nyskich, którzy mieli do dyspozycji cały dom.

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis
  • deep throat - niezalogowany 2023-03-13 10:17:18

    100 000 zł rocznie.

    • Zgłoś wpis
  • Awatar użytkownika
    Z życia wzięte - niezalogowany 2023-03-12 15:39:32

    A co na to Katarzyna Dowbor?Może coś zmodernizuje.Dobuduje...Jak najbardziej powinni pomoc babci z wnuczka.Ponoc Dom Dziecka budują w Nysie Otmuchowie.Moze tam mieszkanie znajdzie się dla babci z wnuczka...

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.


Reklama

Wideo nowinynyskie.com.pl




Reklama