Blisko 30 tysięcy złotych – tyle, według wstępnych ustaleń, warte było wyposażenie Hali Nysa, które w niewyjaśnionych okolicznościach zniknęło z obiektu należącego do Agencji Rozwoju Nysy Sp. z o.o. Sprawą zajmuje się policja, która ustala, kto i kiedy dokonał kradzieży.
Braki wyszły na jaw przy zmianie władz spółki
Halą Nysa kieruje radny Adam Zelent (KWW Kordiana Kolbiarza). Do ujawnienia nieprawidłowości doszło w momencie, gdy stery w Agencji Rozwoju Nysy objął nowy prezes Edward Delewicz. To właśnie na etapie przejmowania obowiązków wyszło na jaw, że stan wyposażenia Hali Nysa nie zgadza się z dokumentacją – brakuje sprzętu o wartości szacowanej na około 30 tysięcy złotych.
Prezes bezskutecznie próbował ustalić, co stało się ze sprzętem. - Podjęto wewnętrzne próby wyjaśnienia sytuacji, jednak – jak podkreśla prezes Delewicz – nie przyniosły one żadnego rezultatu. W tej sytuacji jedynym rozsądnym krokiem stało się zaangażowanie organów ścigania, które mają realne narzędzia, by ustalić, co faktycznie stało się ze sprzętem i kto za tym stoi.
O całej sprawie i podjętych działaniach szef ARN poinformował także włodarzy miasta i nadzór właścicielski spółki – burmistrza Nysy Kordiana Kolbiarza oraz przewodniczącego Rady Nadzorczej ARN Sp. z o.o. Radosława Roszkowskiego.
Policja potwierdza: sprawa dotyczy kilku lat
Zawiadomienie w sprawie kradzieży mienia z Hali Nysa wpłynęło na policję 29 czerwca. Jak informuje oficer prasowy nyskiej policji Janina Kędzierska, proceder mógł ciągnąć się przez kilka lat – zawiadomienie dotyczy kradzieży mienia, które miało nastąpić w latach 2022–2026, a sprawcy pozostają na razie nieznani. - Mienie, którego dotyczy sprawa, znajdowało się w budynku Hali Nysa, należącym do Agencji Rozwoju Nysy – potwierdza Janina Kędzierska, oficer prasowy policji w Nysie.
Sam fakt, że proceder mógł trwać nieprzerwanie przez cztery lata budzi pytania o to, jak przez tak długi czas mogło dochodzić do znikania sprzętu bez wykrycia – i dlaczego dopiero zmiana na stanowisku prezesa doprowadziła do ujawnienia strat. Przypomnijmy, że halą kieruje radny Adam Zelent, wybrany z KWW Kordiana Kolbiarza, a spółką kierował Bogdan Wyczałkowski. Ciążą na nim prokuratorskie zarzuty dotyczące działania na niekorzyść innej publicznej spółki SIM Opolskie. Straty liczone są w milionach złotych.
Co dokładnie zniknęło z hali?
Z ustaleń wynika, że wśród skradzionych przedmiotów znalazły się kamera, statyw do kamery oraz monitor. Łączna wartość tego wyposażenia to właśnie wspomniane 30 tysięcy złotych.
Teraz piłeczka jest po stronie policji, która musi ustalić stan faktyczny – kto, kiedy i w jaki sposób wynosił sprzęt z Hali Nysa oraz dlaczego proceder ten mógł trwać przez tak długi czas niezauważony. Nowy zarząd spółki zapowiada pełną współpracę z organami ścigania i deklaruje, że sprawa zostanie wyjaśniona do końca.#
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze