- Nie będziemy tam składować materiałów niebezpiecznych, tylko piasek z separatorów, piaskowników, osadników, studzienek kanalizacyjnych i kanalizacji - mówi Mateusz Klag, prezes firmy Ekoservice, która planuje w Maciejowicach budowę składowiska odpadów niebezpiecznych. - Nasza inwestycja to potężne korzyści finansowe z tytułu opłat składowiskowych - dodaje.
"Nowiny"- Czym się zajmuje pana firma?
Mateusz Klag - Prowadzę z żoną działalność związaną z gospodarką odpadami już 23 lata, a nasza główna siedziba znajduje się w Chrzanowie. Jestem chłopakiem stąd, pochodzę z Meszna, gdzie mieszkają nadal moi rodzice. Chodziłem tu do szkoły i grałem w piłkę nożną. Znam wielu ludzi, bo tu wyrosłem. Jestem związany do dziś z tym miejscem. Firma, którą prowadzimy specjalizuje się m.in. w czyszczeniu kanalizacji, separatorów i osadników przy drogach, instalacji kanalizacyjnych. Współpracujemy z ponad 500 podmiotami, np. z GDDKiA, Zarządami Dróg, Urzędami Miast an terenie całej Polski.
Efektem ubocznym prowadzonych przez nas prac jest wytwarzanie odpadów mineralnych: stałych i płynnych. Odpady płynne przetwarzane są na oczyszczalniach ścieków i instalacjach, a odpady stałe w postaci piasku odwozimy na składowiska odpadów. Oczywiście materiał ten jest wcześniej odwodniony w specjalnych prasach i sitach, gdzie oddzielone są od niego substancje ropopochodne i inne, jak np. resztki roślinne. Pozostaje tylko piasek i tylko te odpady mineralne, zamierzamy w przyszłości składować w Maciejowicach.
- Dlaczego akurat w tym miejscu czyli ponad 200 kilometrów od waszej siedziby?
- W ramach prowadzonej działalności nasza firma wykonuje usługi na terenie całej Polski. Mamy oddziały w Rzeszowie, Chrzanowie i Jeleniej Górze. Takich miejsc jak to wyrobisko po glinie i cegielni, które można w naturalny sposób zagospodarować, w Polsce już nie ma lub zostały już wykorzystane przez inne podmioty w takim samym celu, jak nasz. W Maciejowicach jest przede wszystkim, co wiemy na pewno po naszych pomiarach geologicznych, bardzo gruba warstwa bezpiecznej gliny, która miejsce składowania uszczelni naturalnie. Nie ma ryzyka dla wód wykorzystywanych na cele społeczne. Podkreślę, że w ramach budowy składowiska wykonane zostałyby tam oczywiście specjalne dodatkowe zabezpieczenia dla tego typu miejsc, czyli geomembrany, odwodnienie dla odcieków i cała pozostała infrastruktura. Wszystko to po to, by miejsce było odpowiednio przyjazne mieszkańcom i środowisku. Dokumentację, koncepcję i projekty realizuje dla nas firma, która między innymi procowała skutecznie przy projektach składowiska w Domaszkowicach. Z naszej perspektywy, plan tego miejsca był prosty, człowiek zabrał naturze z tego miejsca glinę i inne minerały, a my chcielibyśmy przywrócić jej jego kształt i zwrócić to, co zostało wydobyte, a więc piasek, taki który zbieramy z dróg. Odpad w którym nie ma nic niebezpiecznego, ale przez nomenklaturę ustawową czasem nazwane odpadem niebezpiecznym.
- Bo to jest odpad niebezpieczny?
- Tak, ale tylko w nieznacznej części z całości i z nazwy. Odpady, które zamierzamy tam składować w 80% będą to odpady inne niż niebezpieczne. Tylko ok. 20% z nich będzie z składowane pod kodem 130501, zatem jako kod niebezpieczny. To słowo klucz, jest największym straszakiem dla społeczeństwa. My nie uciekaliśmy przed tym, żeby nie nazywać tej inwestycji np. wypełnieniem wyrobiska po cegielni odpadem mineralnym, tylko nazywaliśmy to tak, jak należy. Niczego nie ukrywaliśmy. Ustawodawca piasek z separatorów ropopochodnych uznał za odpad niebezpieczny i tyle. Musimy go po takim kodem składować. Chcę przy okazji wyjaśnić, że w separatorze pływa na powierzchni 2- 3 mm substancji ropopochodnych, bo olej i ropopochodne pojawiają się tylko na powierzchni ze względu na swoją niską masę, a które my odzyskujemy i sprzedajemy jako półprodukt z którego wykonywane są np. oleje, świeczki,itp. Podkreślę zdecydowanie, że w Maciejowicach chcemy składować wyłącznie odpady mineralne.
- Czyli nie planujecie przywozić tam śmieci?
- Śmieciami nigdy się nie zajmowaliśmy i nie planujemy się nimi zajmować. To temeat dla globalnych korporacji. Nie będziemy tam też składować materiałów stricte niebezpiecznych, którymi straszy się mieszkańców, bo my się tym nie zajmujemy. Jeśli lista odpadów budzi wątpliwości, jesteśmy w stanie ją skrócić do kilku kodów odpadów, które nas interesują i o tym informowaliśmy Burmistrza. Wskażę w tym miesjcu, że takie składowisko jest prowadzone również w określony sposób. Każda warstwa z odpadem, przykrywana jest grubą warstwą ziemi z piaskiem, na niej znów układane są odpady i kolejna pokrywa z ziemi. Absolutnie nie ma ryzyka, żeby wokół składowiska śmierdziało i żeby cokolwiek przedostawało się do wód gruntowych.
- Co jeszcze może trafiać na składowisko?
- Piasek z miejskich stacji uzdatniania wody, z filtrów wody pitnej. Instalacje te muszą być regularnie serwisowane, a ich wkłady filtrujące wymieniane. Ich zawartości nie można wyrzucić byle gdzie, bo są odpadem, mimo że tak naprawdę czystym piaskiem. Planujemy składować tu także odpady z czyszczenia wpustów ulicznych, kanalizacji deszczowej, piaskowników. Na pewno nie będą tu trafiać beczki z chemikaliami. Podkreślę, że cały obiekt będzie monitorowany, a dostęp do kamer będzie miał Wojewódzki Inspektorat Ochrony Środowiska. Wszystko będzie pod pełną kontrolą, bo zależy nam na działalności długoterminowej, a nie na porzuceniu odpadów i ucieczce z miejsca. Jesteśmy poważną firmą z ugruntowana pozycją na polskim rynku.
- Mieszkańcy jednak bardzo protestują...
- Mam żal do władz Otmuchowa, że nie zostałem zaproszony na spotkanie, które były zorganizowane w tej sprawie i dokonano sądu nad tym pomysłem i nad inwestycją. Zarówno pan burmistrz Woźniak, jak i pan Nowakowski dokładnie wiedzieli czym się zajmujemy i co zamierzamy. Składali określone deklaracje. Dlatego m.in. przez 3 lata walczyliśmy o nabycie tej nieruchomości. Gdyby nikt nam na to nie pozwolił, nie inwestowalibyśmy w tym miejscu. Tymczasem obecny burmistrz spotykając się z ludźmi zaczął opowiadać o beczkach, o "mauzerach" z odpadem i chemikaliami. Zaprezentował naszą inwestycję jako olbrzymiego potwora, jednak podkreślam - absolutnie nieprawdziwego i wyimaginowanego. Nie wiem w jakim celu władze gminy to robią. Prezentują nas jako firmę z Rzeszowa i bardzo tego żałuję. Pochodzę z tej gminy, a nie z Rzeszowa. Dlaczego nikt nie mówi tego wprost. Od urodzenia jestem zameldowany w gminie Otmuchów i tu spływają moje osobiste podatki. Zapewne w przypadku braku porozumienia i zgody na budowę, podatnikiem gminy Otmuchów nie będę. Gmina Otmuchów jest w katastrofalnej kondycji finansowej, bo jak inaczej interpretować odebranie mieszkańcom, którzy ukończyli 80lat 100zł dodatku, oszczędzając w ten sposób 200.000zł w skali roku? Jak mówiłem, to tu bije serce mojej rodziny. Nie chcę tej gminie zrobić nic złego, wręcz przeciwnie chcę jej pomóc. Takie miejsce i taka działalność generuje dodatkowy przychód dla gminy w postaci podatku od składowania i działalności gospodarczej na wiele lat. Szacując, że składowisko mogłoby działać na przestrzeni 20 lat, co może przynieść gminie około 60-70 milionów złotych.
- W skali roku, ile byście byli w stanie tam przywozić odpadów?
- Obecnie sami wytwarzamy około 4 tysięcy ton odpadu mineralnego rocznie, czyli to jest 200 naczep. Natomiast zakładamy scenariusz, że będziemy przyjmować też materiały od innych przedsiębiorstw, w tym od mocno zainteresowanych nasza inicjatywą firm komunalnych zajmujących się m.in. sprzątaniem ulic, uzdatnianiem wody, oczyszczaniem. Przy tej okazji łatwo jest pokazać problem nomenklatury dla odpadów, ponieważ piasek z zamiatania ulic odpadem niebezpiecznym nie jest, choć to on może częściej zawierać śladowe ilości paliw i olejów z pojazdów. Piasek wydobywany z separatorów przy drogach odpadem niebezpiecznym już jest. Oba mają śladowe ilości substancji ropopochodnych, które jak mówiłem odzyskujemy i sprzedajemy, zatem składowisko trafiałby tylko materiał mineralny.
- Jakie są szanse na powstanie inwestycji?
- Urząd Marszałkowski w Opolu odmówił wpisania naszego składowiska do Wojewódzkiego Planu Gospodarki Odpadami. Napotkaliśmy na duży opór ze strony Burmistrza Otmuchowa. Nie zgadzamy się z tą decyzję i odwołaliśmy się od niej. Czekamy na efekty. Niestety padliśmy ofiarą, jakiś rozgrywek obecnej władzy z poprzednią i ta pierwsza chce udowodnić za wszelką cenę, że jest lepsza. Powiem tylko, że takie podejście do inwestorów nie wróży dobrze na przyszłość gminie Otmuchów. My jesteśmy przykładem tego, jak traktuje się tu firmy i ludzi, którzy chcą coś zrobić i wykorzystać potencjał miejsca, które przygotowało dla nas poprzednie pokolenie, kopiąc w Maciejowicach glinę i produkując cegły.
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Nie powinno być żadnego składowisko.
Dlaczego nic nie powiedział, że tuż obok jest studnia głebinowa która zaopatruje w wodę całą wioskę. Nie wyobrażam sobie korzystać z takiej wody.
Nie powinno być żadnego składowisko.
Dlaczego nic nie powiedział, że tuż obok jest studnia głebinowa która zaopatruje w wodę całą wioskę. Nie wyobrażam sobie korzystać z takiej wody.