Na ostatniej sesji Rady Miejskiej w Nysie Piotr Bobak, sekretarz gminy, ostro skrytykował Wodne Ochotnicze Pogotowie Ratunkowe. Oskarżył ratowników o prowadzenie „negatywnej kampanii wizerunkowej" wymierzonej w burmistrza Kordiana Kolbiarza i władze gminy. Obarczył ich też winą za złe przygotowanie wniosku przez co dotacja na ich działalność została zmniejszona. Piotr Bobak to też przewodniczący Rady Powiatu w Nysie, koalicjant Koalicji Obywatelskiej.
Obcięta dotacja i zarzut niechlujstwa
WOPR Nysa otrzymało w tegorocznym konkursie dotyczącym bezpieczeństwa jedynie 35 tys. zł, czyli o 15 tys. mniej niż rok wcześniej i znacznie mniej, niż wnioskowano. Komisja konkursowa zakwestionowała część kosztów ujętych we wniosku jako niekwalifikowane. Według burmistrza Kolbiarza chodziło m.in. o zakup fotela biurowego, budowę dachu nad tarasem siedziby WOPR oraz pokrycie kosztów podatku od nieruchomości. WOPR wydał w tej sprawie oświadczenie, z którego można było wnioskować, że władze Nysy oszczędzają na bezpieczeństwie korzystających z Jeziora Nyskiego.
Sekretarz Piotr Bobak, odniósł się do tych oskarżeń i nie owijał w bawełnę. – Jeżeli chce się sięgnąć po takie pieniądze, to należy wykazać się odrobiną pracy, zachować dbałość o przygotowanie dokumentów, a na pewno nie wykazywać się nonszalancją i niechlujstwem – powiedział podczas ostatniej sesji rady miejskiej. Zaznaczył, że w poprzednich edycjach konkursu urząd stosował „pewnego rodzaju ekwilibrystykę", żeby nie obcinać dotacji dla WOPR-u, lecz w tym roku nie było to możliwe.
W odpowiedzi na zarzuty WOPR wyjaśnił, że fotel jest niezbędny przy wielogodzinnej pracy w centrum monitoringu, które WOPR zbudowało całkowicie własnym kosztem, a taras służy do obserwacji jeziora – jest najwyżej położonym punktem widokowym na zbiornik. WOPR przypomniało też, że mimo wyroków sądowych gmina nadal pobiera od nich podatek od nieruchomości, a sam burmistrz miał stwierdzić, że „7 tys. złotych to wielki ubytek z budżetu miasta". Ratownicy pokrywają ten koszt właśnie z dotacji, bo innego wyjścia nie mają. Według WOPR Nysa dotacja gminy jest od lat niedoszacowana – ratownicy mają co roku dokładać do bezpieczeństwa mieszkańców z własnych środków około 40 tys. złotych.
600 tysięcy w dziesięć lat, ale i darmowe nieruchomości
Sekretarz Bobak odpierał też zarzut, jakoby gmina w ogóle nie wspierała WOPR. Wyliczył, że przez ostatnie 10 lat do organizacji trafiło łącznie ponad 600 tys. zł z otwartych konkursów ofert. Przypomniał, że WOPR użytkuje nieruchomości gminne nieodpłatnie i skorzystało z ulg podatkowych czyli odroczenia, rozłożenia na raty lub umorzenia zaległości. – Uważam za nieuprawnione mówienie o tym, że WOPR nie uzyskuje wsparcia od gminy Nysa, burmistrza Nysy czy rady miejskiej. Bo to po prostu, po ludzku, jest krzywdzące – stwierdził sekretarz. – Szanowni Państwo, przygotujcie w rzetelny sposób ofertę, bo inaczej możecie mieć kłopot z pozyskaniem środków – ostrzegł WOPR.
Ścieżka rowerowa jako drugie dno sporu?
Bobak jako możliwe tło całego konfliktu wskazał spór o planowaną ścieżkę rowerową. Gmina realizuje sieć tras łączących Nysę, Otmuchów i Głuchołazy. Jeden z odcinków ma powstać przed siedzibą WOPR nad Jeziorem Nyskim. Organizacja sprzeciwia się tej lokalizacji, bo ta ścieżka rowerowa ma przebiegać przed samą stanicą, co może utrudniać akcje ratownicze.
– Ścieżka rowerowa na pewno poprawi komunikację i bezpieczeństwo w tym rejonie. Nie rozumiem negatywnego nastawienia do tej inwestycji – powiedział Bobak. Wskazał, że teren przy siedzibie WOPR dynamicznie się rozwija turystycznie, a ścieżka ułatwi dojazd do pobliskich pensjonatów i obiektów noclegowych. Dodał, że trasa zostanie wkrótce połączona z ulicą Orzechową, która będzie komunikować się z nową siedzibą Państwowej Straży Pożarnej.
Sekretarz nie ukrywał przy tym innego powodu napięć. Od pewnego czasu zabiega o poprawę estetyki terenu użytkowanego przez WOPR. – W obrębie zatoczki posadowionych jest mnóstwo różnego rodzaju przyczep kempingowych, które w mojej opinii niewiele mają wspólnego z estetyką przestrzeni publicznej – stwierdził. W marcowym piśmie do organizacji wezwał WOPR do ograniczenia chaotycznego parkowania i uregulowania zasad korzystania z nieruchomości. – Może to jest podłoże tego całego konfliktu, że miałem śmiałość zwrócenia uwagi, że ten teren jest w mojej opinii w niewłaściwy sposób zarządzany – ocenił Bobak.
Sekretarz Bobak mówił o „negatywnej kampanii wizerunkowej" prowadzonej przez różne środowiska wobec władz gminy. Zaliczył do nich osoby związane z WOPR. Tak się jednak składa, że osoby związane z WOPR politycznie się nie angażują, a jeśli już to po stronie, dzięki której Piotr Bobak jest przewodniczącym Rady Powiatu w Nysie.
Komentarz
Ratownicy wodni są po to, żeby ratować ludzkie życie – i robią to skutecznie, nierzadko dokładając do tej misji własne pieniądze. Nie są urzędnikami i nie muszą nimi być. Znajomość procedur konkursowych, zasad kwalifikowalności kosztów czy niuansów ustawy to domena sekretarzy, referentów i komisji konkursowych – nie ochotników, którzy swój wolny czas poświęcają na patrolowanie jeziora.ReklamaJeśli gmina przez lata sama przyznawała, że stosuje „ekwilibrystykę", aby nie obcinać dotacji WOPR, to wiedziała, że wnioski bywają niedoskonałe, i godziła się z tym – bo liczyło się bezpieczeństwo nad jeziorem. Zmiana podejścia wygląda jak narzędzie nacisku, żeby nie powiedzieć zemsty. Tym bardziej że zbiega się w czasie z konfliktem o ścieżkę rowerową i żądaniem porządkowania terenu. To właśnie WOPR jest karane za to, że nie chce się na nią zgodzić, a nie gmina, że obcięła ratownikom dotację.
Zamiast zarzucać ratownikom nonszalancję, sekretarz Bobak mógłby wyznaczyć urzędnika, który przed złożeniem wniosku usiądzie z prezesem WOPR i wspólnie sprawdzi każdą pozycję kosztorysu. Chodzi przecież o bezpieczeństwo panie sekretarzu Bobak?
ReklamaPiotr Bobak
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Pomijając cały konflikt między WOPR Nysa a UMiGNysa jestem za usunięciem wszystkich nielegalnie postawionych przyczep na terenie WOPR. Przy czym teren na którym stoją nigdy nie był terenem WOPR Nysa, tak naprawdę są to tereny publiczne i należą do wszystkich mieszkańców Nysy tym bardziej, że jest to plaża pieszczysto trawiasta na której niczego nie wolno stawiać. To nie jest teren prywatny właścicieli przyczep, to nasza plaża która została zawłaszczona. Odzyskajmy wreszcie naszą plażę.
Ten komentarz jest ukryty - kliknij żeby przeczytać.
Popieram usuniecie nielegalnego obozowiska. Wygląda jak obóz dla uchodźców. Niszczy wizerunek jeziora nyskiego.A teraz trochę przepisów które tam zostały wprost złamane i są przestepstwem. 1. Jeżeli przyczepa stoi w tym samym miejscu powyżej 180 dni jest traktowana jako trwała zabudowa na którą jest wymagane pozwolenie budowlane. A więc przestepstwo samowoli budowlanej. 2. Zawłaszczanie terenów publicznych pod prywatną trwałą zabudowę jest przestepstwem przywlaszczenia mienia publicznego. 3. WOPR dzierżawi teren od Wód Polskich za co płaci a więc nie pozwala za darmo parkować tam przyczep tylko pobiera solidne opalty, a więc czerpie korzyści majątkowe z nielegalnie postawionych budynków. 4. Przyczepy są podłączone do energii elektrycznej z WOPRu za co WOPR pobiera pieniądze, a więc kolejne przestępstwo bo zgodnie z polskim prawem energetycznym pośrednictwo w sprzedaży energii elektrycznej bez koncesji jest przestepstwem. 5. Przyczepy to pojazdy zarejestrowane które są teraz nielegalnymi budowlami, ale w ten sposób też powstał nielegalny parking na obszarze chronionym NATURA 2000. 6. Żadna przyczepa nie ma własnego śmietnika na odpady i nie ma umowy na odprawdzanie smieci i ścieków z tych przyczep, a więc kolejne przestępstwo z ustawy o odpadach i ochronie środowiska. POBIERANIE OPŁAT ZA PRZESTEPSTWO TEŻ JEST PRZESTEPSTWEM. UMOŻLIWIENIE NIELEGALNEGO BUDOWNICTWA JEST TO WSPÓŁUDZIAŁ W PRZESTEPSTWIE DOTARŁO. DOTARŁO.
Ten komentarz jest ukryty - kliknij żeby przeczytać.
Kolbiarz zadłużyciel to pamiętliwy zawzięty chłopczyk, narcyz nieznoszący żadnej krytyki, otoczony ludźmi klakierami.
Pomijając cały konflikt między WOPR Nysa a UMiGNysa jestem za usunięciem wszystkich nielegalnie postawionych przyczep na terenie WOPR. Przy czym teren na którym stoją nigdy nie był terenem WOPR Nysa, tak naprawdę są to tereny publiczne i należą do wszystkich mieszkańców Nysy tym bardziej, że jest to plaża pieszczysto trawiasta na której niczego nie wolno stawiać. To nie jest teren prywatny właścicieli przyczep, to nasza plaża która została zawłaszczona. Odzyskajmy wreszcie naszą plażę.
Ten komentarz jest ukryty - kliknij żeby przeczytać.
Popieram usuniecie nielegalnego obozowiska. Wygląda jak obóz dla uchodźców. Niszczy wizerunek jeziora nyskiego.A teraz trochę przepisów które tam zostały wprost złamane i są przestepstwem. 1. Jeżeli przyczepa stoi w tym samym miejscu powyżej 180 dni jest traktowana jako trwała zabudowa na którą jest wymagane pozwolenie budowlane. A więc przestepstwo samowoli budowlanej. 2. Zawłaszczanie terenów publicznych pod prywatną trwałą zabudowę jest przestepstwem przywlaszczenia mienia publicznego. 3. WOPR dzierżawi teren od Wód Polskich za co płaci a więc nie pozwala za darmo parkować tam przyczep tylko pobiera solidne opalty, a więc czerpie korzyści majątkowe z nielegalnie postawionych budynków. 4. Przyczepy są podłączone do energii elektrycznej z WOPRu za co WOPR pobiera pieniądze, a więc kolejne przestępstwo bo zgodnie z polskim prawem energetycznym pośrednictwo w sprzedaży energii elektrycznej bez koncesji jest przestepstwem. 5. Przyczepy to pojazdy zarejestrowane które są teraz nielegalnymi budowlami, ale w ten sposób też powstał nielegalny parking na obszarze chronionym NATURA 2000. 6. Żadna przyczepa nie ma własnego śmietnika na odpady i nie ma umowy na odprawdzanie smieci i ścieków z tych przyczep, a więc kolejne przestępstwo z ustawy o odpadach i ochronie środowiska. POBIERANIE OPŁAT ZA PRZESTEPSTWO TEŻ JEST PRZESTEPSTWEM. UMOŻLIWIENIE NIELEGALNEGO BUDOWNICTWA JEST TO WSPÓŁUDZIAŁ W PRZESTEPSTWIE DOTARŁO. DOTARŁO.