Wstęp na teren ośrodka AKWA Marina nad Jeziorem Nyskim od dłuższego czasu budzi emocje. Szczególne kontrowersje wywołuje fakt, że opłaty za wejście pobierane są nie tylko w ciągu dnia, ale nawet w godzinach nocnych – aż do godziny 1.00. Informację tę podczas ostatniej sesji Rady Miejskiej w Nysie ujawnił radny Sławomir Siwy, który publicznie skrytykował obowiązujące zasady.
– Mieszkańcy zwracają uwagę, że opłaty pobierane są nawet późno w nocy, kiedy praktycznie nie funkcjonują już żadne atrakcje, nie ma ratowników, a wiele punktów gastronomicznych jest zamkniętych. Trudno zrozumieć, za co w takim przypadku pobierana jest opłata – wskazywał podczas obrad radny.
„To przecież jezioro, a nie zamknięty ośrodek”
Bilet normalny kosztuje obecnie 14 zł, a ulgowy 8 zł. Opłata pobierana jest nie za korzystanie z konkretnej atrakcji czy kąpieliska, lecz za samo wejście na teren ośrodka. To właśnie ten fakt od początku budzi największe zastrzeżenia mieszkańców.
W mediach społecznościowych regularnie pojawiają się komentarze osób, które nie rozumieją, dlaczego za spacer nad jeziorem, spotkanie ze znajomymi czy wieczorne oglądanie zachodu słońca trzeba płacić. Zapłacić trzeba nawet jeśli tylko chce się przejść przez ośrodek, np. idąc do Głębinowa do sanktuarium św. Rity. Internauci podkreślają, że Jezioro Nyskie jest jednym z najważniejszych miejsc rekreacyjnych regionu i powinno być dostępne na bardziej przyjaznych zasadach.
Radni chcą zmian
Kontrowersje wokół opłat były już wcześniej przedmiotem dyskusji podczas sesji Rady Miejskiej w Nysie. Radna Maria Żukowska-Jacykowska postulowała skrócenie godzin pobierania opłat, natomiast radny Wojciech Grubiak zwracał uwagę, że ewentualne bilety powinny dotyczyć wyłącznie korzystania z plaży i infrastruktury rekreacyjnej, a nie całego terenu ośrodka. Radny Sławomir Siwy, uważa, że obecne rozwiązania, czyli pobieranie opłat nawet w nocy, są kuriozalne.
– Jezioro Nyskie jest dobrem wspólnym mieszkańców. Trudno zaakceptować sytuację, w której muszą płacić tylko za możliwość wejścia na teren ośrodka nawet późno w nocy, gdy praktycznie nie korzystają z żadnych usług – argumentował radny.
Utrzymanie ośrodka kosztuje
AKWA Marina, która należy do gminnej spółki wodociągowo-kanalizacyjnej podkreśla, że środki z biletów przeznaczane są na utrzymanie infrastruktury, sprzątanie terenu i zapewnienie bezpieczeństwa. Ośrodek dysponuje rozbudowaną bazą rekreacyjną i noclegową, która wymaga stałych nakładów finansowych. Spółka kosztem 15 mln zł wybudowała tam domki letniskowe z salą bankietową. Połowa tej kwoty to kredyt, który spółka musi spłacać.
Pytanie pozostaje jednak aktualne: czy pobieranie opłat za samo wejście na teren ośrodka – i to aż do godziny 1.00 w nocy – rzeczywiście znajduje uzasadnienie? Dla wielu mieszkańców odpowiedź wydaje się oczywista.
Pozbyć się ośrodka
Spór wokół AKWA Mariny pokazuje szerszy problem. Na ostatniej sesji rady miejskiej radni opozycji na czele z radnymi Piotrem Smoterem i Antonim Hasenbeckiem, przekonywali, że AKWA powinna się pozbyć jak najszybciej ośrodka. - To nie jest zadanie gminy, zadaniem gminy jest dostawa wody i oczyszczanie ścieków - mówił radny Smoter. Radny Hasenbeck zwrócił uwagę, że spółka nie jest przygotowana do prowadzenia takiej działalności. Zacytował fragment sprawozdania AKWY, w którym jest napisane wprost, że spółka będzie nabierać doświadczenia w tym temacie. - Jeśli się inwestuje w coś 15 mln zł, to nie po to, żeby nabierać doświadczenia! Żaden przedsiębiorca nie pozwoliłby sobie na to! Inwestycja ma być przygotowana od początku do końca, a spółka gminna nie powinna się pchać w coś, o czym nie ma pojęcia - mówił radny PiS.
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze