Trudno uwierzyć, że można żyć w takich warunkach! Licha komórka znajdująca się na tyłach kamienicy przy ul. Piłsudskiego w Nysie jest od kilku lat jedynym domem dla Jana. Jak to się stało, że mężczyzna mieszka w tym miejscu? – Czasami w nocy chodzi po mnie szczur – przyznaje lokator tego miejsca.
W szeregu jest kilka komórek, ale tylko jedna nie jest wyłącznie składzikiem. Ona jest po prostu domem dla 56–letniego mężczyzny. Kiedy pan Jan otwiera drzwi trudno uwierzyć, że można żyć w takich warunkach. Na wprost leży pierzyna. To miejsce jest sypialnią pana Jana. Obok trochę odzieży, patelnia z niedojedzonym CZYMŚ, słoiki z przetworami, na ziemi leżą puszki i butelki po piwie. Pan Jan zapewnia jednak, że nie pije alkoholu. To jest jego pieniądz, bo zbierając puszki wymienia je na gotówkę. To jedyny jego dochód, jedyne źródło utrzymania. – Ja zbieram i z tego żyję - kwituje. Na stwierdzenie, że pewnie teraz trudniej znaleźć ten materiał ze względu na system kaucyjny dodaje z uśmiechem, że… trzeba wiedzieć, gdzie szukać.
Mężczyzna mieszka tutaj od czterech lat. Wcześniej mieszkał w piwnicy sąsiedniego budynku, a jeszcze wcześniej - z nieżyjącą już mamą - w jednym z tamtejszych mieszkań. Po drodze pan Jan miał jeszcze inny dach nad głową – zakład karny, w którym odsiadywał karę za niepłacenie alimentów. Jak mówi to właśnie wtedy stracił mieszkanie, a nowi właściciele mieszkania usunęli jego rzeczy.
W panu Janie jest sporo złości do świata, do ludzi – w tym do rodziny, ale kiedy pytamy co zrobił, żeby zmienić na lepsze to czy tamto, zapada milczenie. Tutaj nie chodzi o osądzanie nikogo, ale pokazanie, w jakich warunkach żyje człowiek w środku naszego miasta i tego, że tak nie powinno być.
- Z zawodu jestem spawaczem – mówi, a nam od razu przelatuje myśl przez głowę, że w dzisiejszych czasach to przecież poszukiwany fach. – Pracowałem w „Medze” i myślałem, że komornik zabiera mi z wypłaty na poczet alimentów, że on mnie zabiera i tak trafiłem do odsiadki – przyznaje.
Pan Jan mówi, że sąsiedzi wspomagają go ciepłymi posiłkami. Trudno jednak wyobrazić sobie spędzenie w tej lichej komórce zimy przy kilkunastostopniowym mrozie. - Dwie kurtki, dwie pary spodni i się kładę pod pierzynę. Ktoś ostatniej zimy zgłosił, że tutaj jestem. Przyjechała policja – bardzo mili ludzie, ale ja nie chciałem iść do schroniska. – Myje się deszczówką koło przychodni. Siku to gdzieś na śmietniku. Czasami idę też za potrzebą do ubikacji w przychodni. A pranie daję sąsiadce – mówi. Padają też inne, mocniejsze słowa. - Niektórzy to by chcieli, żebym już dawno się powiesił. Powiedziałem NIE, chociaż też miewałem takie myśli. Ale Pan Bóg mi dał życie, Pan Bóg mi odbierze. Jeszcze mam dla kogo żyć - syna i trzy wnuczki.
Pan Jan mówi też o dużych problemach zdrowotnych. - Jestem po operacjach – połowy żołądka nie mam – przyznaje dodając, że gdyby pomoc nie przyszła na czas to być może dzisiaj by już go nie było na tym świecie. Do tego jeszcze kręgosłup. – Mam tam śruby. Mogłem być roślinką, ale na szczęście chodzę o własnych nogach. Jestem ubezpieczony, bo jestem zarejestrowany jako bezrobotny – mówi. Zaraz też pada z jego ust, że… nie będzie nigdzie chodził i prosił o pomoc. A o pobycie w noclegowni to już w ogóle nie chce słyszeć. – Jestem zapisany w kolejce po mieszkanie w gminie, ale muszę mieć najpierw pracę. A że nie mam pracy, bo się do niej już zdrowotnie nie nadaję nie mam mieszkania – dodaje.
Pan Jan nie ubiegał się także o przyznanie renty. Zresztą dokumentacji z leczenia, które do tej pory przeszedł także nie ma.
W sprawie pana Jana rozmawialiśmy w Powiatowym Centrum Pomocy Rodzinie, gdzie mężczyzna miał się udać, by rozpocząć proces, który doprowadzi go przed komisję do spraw orzekania o niepełnosprawności. Mamy nadzieję, że dach lichej komórki przestanie być jego dachem nad głową.
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Po napisanej maturze, Pani dyrektor rozdając świadectwa, powiedziała, że każdy z nas jest kowalem swojego losu. Start mieliśmy wszyscy taki sam, jedni kosztem wyrzeczeń budowali rodziny inni zaś beztrosko przebalowali swoje najlepsze lata. Oczywiście jestem za pomocą niezaradnym życiowo ale tylko przez jakiś czas, bo ta nie może trwać w nieskończoność.
Ty tak serio? Przeczytałeś artykuł ze zrozumieniem?
Nie rozumiem kwestii więzienia... Skoro nie płacił alimentów, a komornik mu za to ściągał z wypłaty, to dlaczego tam trafił? Mega, teraz pod nową nazwą, jeżeli był dobrym pracownikiem nie może go przyjąć na pół etatu chociaż do jakiś drobnych prac? Czy nowi lokatorzy mieszkania, gdzie ten Pan mieszkał musieli mu wszystko wywalić? Na pewno jakby zapytali sąsiadów to syn wziąłby chociaż dokumentację i najbardziej wartościowe i sentymentalne rzeczy.
No on myślał,że mu pobierał komornik takie to jest właśnie myślenie mógł się upewnić.
Nowi lokatorzy to "rodzina" jego brata łysego od lodów
Dlaczego nie idzie do noclegowni? Znałam ludzi, którzy tam mieszkali. Jeden warunek trzeba być trzeźwym.
Przykra sprawa, bo zaden czlowiek w cywilizowanym swiecie nie powinien tak mieszkac i zyc.Podwinela sie czlowiekowi noga i co dalej. Wszyscy dookola mowili pieknie ,radzili doradzali i co z tego? Tylko mowili a gdzie reakcja nasycona empatia do czlowieka, przeciez zyje wsrod ludzi a nie w lesie. Czy Ktos z otoczenia sprawdzil, zglosil do MOPSU,Opieki . Gdze zainteresowanie sasiadow? Wstyd bo pomagamy obcym, uchpdzcom , dajemy super warunki egzystencji a nasz czlowiek wegetuje w komorce wsrod ludzi,sasiadow.
Na konto wpływa wypłata nic nie ubywa a gość ,,myśli,,że komornik pobiera? To tyle hajsu zarabiał że sie nie zorientował. No tak w firmie mega spawacz ma całe 3800zł...za miesiąc zapier...nia. Żeby sie litować nad gościem to najpierw trzeba go poznać. Co gdzie jak i dlaczego a nie pier***ić o empatii.
spokojny13....Dlaczego patrzycie tylko i wylacznie pod katem kasy,pieniedzy. Nie znasz chyba wartosci pieniadza jezeli chodzi o zycie w obecnych czasach.Facio jest w glebokim dolku psychicznym wiec odpowiednie sluzby powinny sie tym zajac. Latwo krytykowac ale bardzo ciezko jest pomoc i po prostu nadac urzedom bieg sprawy. To jest to przyklad ,,wielkiej,, empatii naszego spoleczenstwa w dobie XXI wieku: jak czlowiekowi jest dobrze,m ma kase , stawia kolegom drinki jest wszystko ok, ale jak mu sie noga podwinie to zamiast mu pomoc w sposob cywilizowany to stwierdzaja, ze nie warto, przechodza obojetnie i dalej psychicznie go niszcza do tego momentu az spadnie calkiem na dno.To jest obraz przedstawiajacy zycie przecietnego czlowieka w wielkim miescie. Ludzi jest duzo a On jest i tak w tym gaszczu SAM !!! Bardzo latwo krytykowac a jak pomoc to juz nie (sorry.powtarzam sie).!!!
Tak to już jest alimenty rujnują życie nie warto mieć dzieci w tym kraju
Bidulek. Tylko płakać nad jego losem.
Każdy jest kowalem swego losu. Co ten gość zrobił aby wyrwać się z tego lokum. Niech tam siedzi, a redaktorzy niech się zajmą poważnymi sprawami ludzi.
Po napisanej maturze, Pani dyrektor rozdając świadectwa, powiedziała, że każdy z nas jest kowalem swojego losu. Start mieliśmy wszyscy taki sam, jedni kosztem wyrzeczeń budowali rodziny inni zaś beztrosko przebalowali swoje najlepsze lata. Oczywiście jestem za pomocą niezaradnym życiowo ale tylko przez jakiś czas, bo ta nie może trwać w nieskończoność.
Ty tak serio? Przeczytałeś artykuł ze zrozumieniem?
Nie rozumiem kwestii więzienia... Skoro nie płacił alimentów, a komornik mu za to ściągał z wypłaty, to dlaczego tam trafił? Mega, teraz pod nową nazwą, jeżeli był dobrym pracownikiem nie może go przyjąć na pół etatu chociaż do jakiś drobnych prac? Czy nowi lokatorzy mieszkania, gdzie ten Pan mieszkał musieli mu wszystko wywalić? Na pewno jakby zapytali sąsiadów to syn wziąłby chociaż dokumentację i najbardziej wartościowe i sentymentalne rzeczy.