Kościół, Musimy obronić naszą cywilizację - zdjęcie, fotografia
NowinyNyskie.com.pl 27/06/2019 09:13

Wywiad z Januszem Sanockim, posłem który inicjuje uliczną akcję ewangelizacyjną

- W sobotę rozpoczął Pan na ulicach Nysy akcję, która nieco musi dziwić. Akcja miała tytuł „Bóg żyje” (a E=mc2). Czy to jest akcja polityczna czy też zamierza Pan zająć się – zamiast polityką – ewangelizacją?
- Tzw. polityką zajmuję się prawie 40 lat od szczebla gminy, aż teraz – do Sejmu RP. I właśnie pobyt w Sejmie pokazał mi bardzo wyraźnie jak polska polityka, polska klasa polityczna jest pozbawiona zasad i jak instrumentalnie traktuje społeczeństwo. Z kolei obywatele też zapominają o wartościach, o prawdzie, o poczuciu sprawiedliwości i bardziej napędza ich nienawiść do jednych, albo do drugich. Politycy chętnie to wykorzystują i szczują ludzi na siebie wzajemnie. Jeszcze nigdy w Polsce nie było takiej wzajemnej nienawiści, zupełnie nieracjonalnej. I to jest wg mnie jeden z symptomów postępującego upadku naszej cywilizacji.
- Używa Pan pojęcia cywilizacja – jak je Pan rozumie?
- Cywilizacja to ogół reguł, którymi kierują się ludzie, politycy, rządzący. Jak pisał Koneczny – „Metoda ustroju życia zbiorowego”. Np. jak widzimy rolę rządu, rolę państwa, jak postrzegamy prawo i jego źródła, jak traktujemy ludzkie życie? I na te wszystkie relacje rzutuje w sposób absolutnie fundamentalny to co uważamy za źródło prawa.
- Jak się ma do tego wiara w Boga?
- No więc właśnie po latach moich politycznych doświadczeń, a zwłaszcza po obserwacji tego co dzieje się w Sejmie doszedłem do wniosku, że oto żyjemy w epoce, w której tak naprawdę Bóg został całkowicie wyparty poza sferę publiczną. Bo jeśli wierzymy w Boga – to musimy wierzyć w Prawdę obiektywną, niezależną od widzimisię mojego czy mojej partii. A nie „prawdę”, którą każdy ma swoją, zależną od widzimisię.
- Twierdzi Pan, że posłowie, politycy i inni funkcjonariusze systemu w swej masie nie wierzą w Boga?
- A czy wierzy w Boga sędzia, który wydaje jawnie niesprawiedliwy wyrok? Czy wierzy w Boga policjant, który znęca się nad bezbronnym aresztowanym chłopakiem rażąc go dla zabawy paralizatorem? A polityk, który całkowicie lekceważy Dobro Wspólne i kłamiąc, gwałcąc wszelkie zasady dba tylko o utrzymanie władzy własnej partii? Ci ludzie nie wierzą w Boga, choćby biegali na pielgrzymki i zasiadali w pierwszych ławkach w kościele. Obłuda jest jednym z siedmiu grzechów głównych i od tej obłudy polityka aż ocieka.
- Ale są w Sejmie partie, które deklarują się jako obrońcy kościoła?
- Bardzo często ma to charakter powierzchowny, instrumentalny. Tam gdzie to jest dla danej partii korzystne składają takie deklaracje, ale ja mówię o czymś głębszym. O kierowaniu się w polityce (tak jak w każdej działalności) sumieniem i odniesieniem do Prawdy. A tego na co dzień w działalności partii w Sejmie nie ma. Dam przykład. Podczas jednego z pierwszych posiedzeń Komisji Sprawiedliwości, której jestem członkiem, debatowaliśmy nad kolejną wersją ustawy o Trybunale. W trakcie dyskusji poseł opozycji składa ewidentnie dobrą poprawkę jednego z artykułów, a mimo oczywistej wartości tej poprawki posłowie większości odrzucają ją. Pytam przewodniczącego, dlaczego odrzucili ewidentnie dobrą poprawkę, a on mi odpowiada: „Panie pośle, w innych okolicznościach politycznych nawet bym panu przyznał rację”.
To znaczy, że ten zacny człowiek uważa, że Prawda i Dobro wspólne nie istnieją. Że najważniejszy jest interes jego partii. No i proszę mi odpowiedzieć, czy ten on wierzy w Boga? Moim zdaniem nie, nawet jeśli gromko pokrzykuje przeciwko wystąpieniom polityków antykościelnych.
Dla równowagi – żeby nie było, że nadaję tylko na rządzącą większość – takie same, (a nawet bardziej) postawy lekceważenia Prawdy i Dobra wspólnego prezentują posłowie opozycji. Generalnie w Sejmie nie ma żadnej prawdziwej dyskusji, jest tylko pozorowanie debaty. Opozycja jest zawsze przeciwko każdej propozycji rządowej większości, choćby ewidentnie było to dla Polski korzystne i na odwrót – posłowie PiS – odrzucą każdą, nawet zasadną krytykę opozycji. Taka zasada działania, która z góry wyklucza indywidualną odpowiedzialność, sumienie i odniesienie do Prawdy jest zasadą bezbożną. Oznacza, że Bogu mówimy: „Nie wtrącaj się do tego co robi polski Sejm”. Czy możemy się dziwić, że mamy potem takie rezultaty jak mamy?
- Rozczarował się Pan do polityki?
- Staram się jakoś pożytecznie spędzić życie, ratować moich rodaków od różnych zagrożeń, staram się naprawić polskie państwo – jak pan wie ćwierć wieku poświęciłem na walkę o Jednomandatowe Okręgi Wyborcze, wiele lat na walce z niesprawiedliwością w sądach i nagle, po latach doszło do mnie, że sytuacja się pogarsza. Że staję się kimś na wzór „głosu wołającego na puszczy”. Że ludzie – decydenci, posłowie, liderzy, ale także moi rodacy – do których adresuję moje apele, artykuły i wystąpienia nie reagują – w swej masie - na ewidentne argumenty. A to dlatego, że ja się odwołuję do ich sumień, do poczucia odpowiedzialności za Dobro wspólne, do poczucia Prawdy a tam tego wszystkiego nie ma. „Tam”, czyli w środku, w sercu tych wszystkich dzielnych ludzi, którzy obsiedli sejmowe ławki nie ma już indywidualnych sumień i odpowiedzialności przed Bogiem, a jest tylko sumienie partyjne i strach, że lider nie wpisze go na listę partyjną co oznacza koniec sejmowej wypłaty. Takie podejście właśnie gubi Polskę, niszczy naszą przyszłość i ja się na to nie zgadzam.
- Czy to znaczy, że nie będzie się Pan ubiegał o reelekcję?
- Nie mam zamiaru czapkować przed żadnym liderem. Programowo najbardziej mi odpowiadała grupa posłów Kukiz’15, ale lider doprowadził ją do całkowitego upadku właśnie na skutek tych samych przypadłości, które opisałem – braku po prostu sumienia i braku poczucia osobistej odpowiedzialności. Grupa posłów, którzy ostatnio tworzyli tzw. Konfederację ma dobry program, ale obecne warunki partyjne im odpowiadają, a one są kwintesencją zła i patologii. I oni nie rozumiejąc realiów nie wejdą do przyszłego sejmu. Mógłbym kandydować z PiS bo przy różnych krytycznych uwagach popieram wiele zmian, które Jarosław Kaczyński wprowadza, ale musiałbym uzyskać obietnicę, że ordynacja wyborcza zostanie zmieniona przynajmniej na mieszaną – fifty-fifty okręgi jednomandatowe i listy partyjne, bo taka ordynacja dawałaby szansę obywatelowi na kandydowanie – co jest fundamentalnym warunkiem uczciwych wyborów. Jeśli takiej obietnicy nie uzyskam nie będę kandydować.
- Wielu ludzi, z którymi rozmawiam widziałoby Pana w przyszłym Sejmie.
- Wiem, mam wiele sympatycznych oznak, że wiele osób dostrzega to co próbuję zrobić np. w zakresie naprawy wymiaru sprawiedliwości, ale na siłę, kosztem przyzwoitości nic nie będę robić.
- Czy to znaczy, że zamiast polityki będzie Pan robił uliczną ewangelizację?
- Akcję obrony cywilizacji, którą zainicjowaliśmy w sobotę w Nysie, będę oczywiście kontynuował niezależnie od tego co będę robił „zawodowo”. To uważam za swój katolicki i obywatelski obowiązek. Proszę zauważyć co się dzieje: dziesięcioletnia dziewczynka bestialsko zamordowana przez zboczeńca, atak na Kościół i na chrześcijaństwo, jakiego nie było nawet za komuny, atak ze strony mniejszości seksualnych na wartości większości obywateli. Nasza cywilizacja jest zagrożona, bo my ludzie wierzący, biernie siedzimy w kościołach, modlimy się w naszych domach i nie wychodzimy nawracać naszych rodaków na ulicy. To musi być rozmowa i nawracanie, nie tylko takie – wartościowe skądinąd - imprezy jak „Marsz dla życia”, czy jednorazowe happeningi. Ludzie czekają na to byśmy z nimi porozmawiali właśnie o Bogu. W sobotę byliśmy na ulicy niespełna godzinę i proszę sobie wyobrazić, że miałem kilka bardzo wartościowych rozmów. Idzie młoda matka z trójką dzieci i zatrzymali się słuchając z zainteresowaniem mojego krótkiego przekazu, że Bóg istnieje naprawdę, bo inaczej kto by stworzył taką np. trawę (wręczałem źdźbło trawy jako dowód na istnienie Boga). Dziewczynki w wieku 9-10 lat słuchały mnie bardzo uważnie. Być może ktoś po raz pierwszy im mówił, że Bóg istnieje. My to musimy robić! Musimy ludziom na ulicy przekazać prostą prawdę. Bóg istnieje i jeśli pozwolimy go wypchnąć z naszego prywatnego i publicznego życia – wówczas zginiemy. Zachęcam wszystkich katolików, wszystkich chrześcijan do wyjścia na ulice naszych miast i nawracania. Zgodnie zresztą z nakazem Jezusa: „Idźcie i nawracajcie”.
- Dziękujemy za rozmowę.
- Dziękuję.
Z Januszem Sanockim rozmawiała Danuta Wąsowicz-Hołota

 

Reklama

Musimy obronić naszą cywilizację komentarze opinie

  • aniela - niezalogowany 2019-07-03 18:46:19

    niestety sanocki i do ewangelizacji za bardzo się nie nadajesz ............. szukasz czegoś co w POlsce nie ma

Dodajesz jako: |
Reklama

Ogłoszenia PREMIUM

Chcesz coś sprzedać lub kupić, oferujesz usługi, szukasz pracownika lub pracy?

Dodaj swoje drobne ogłoszenie w naszym serwisie. Zapraszamy!

Dodaj ogłoszenie
Reklama


 Reklama


25 maja 2018 roku weszło w życie Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z 27 kwietnia 2016 roku tzw. RODO. Nowe prawo nakłada na nas obowiązek uzyskania Twojej zgody na przetwarzanie przez nas danych osobowych w plikach cookies

Oświadczam, iż zapoznałem sie z Polityką prywatności i zgadzam się na zapisywanie i przechowywanie w mojej przeglądarce internetowej tzw. plików cookies oraz na przetwarzanie zaszyfrowanych w nich danych osobowych pozostawianych w czasie korzystania z innych stron internetowych, serwisów oraz parametrów zapisywanych w plikach cookies w celach marketingowych, w tym na profilowanie i w celach analitycznych przez nowinynyskie.com.pl, oraz ZAUFANYCH PARTNERÓW.

Administratorzy danych / Podmioty którym powierzenie przetwarzania powierzono

NTSK Redakcja "Nowiny Nyskie" z siedzibą w Nysa 48-304, Prudnicka 3

Cele przetwarzania danych

1.marketing, w tym profilowanie i cele analityczne
2.świadczenie usług drogą elektroniczną
3.dopasowanie treści stron internetowych do preferencji i zainteresowań
4.wykrywanie botów i nadużyć w usługach
5.pomiary statystyczne i udoskonalenie usług (cele analityczne)


Podstawy prawne przetwarzania danych


1.marketing, w tym profilowanie oraz cele analityczne – zgoda
2.świadczenie usług drogą elektroniczną - niezbędność danych do świadczenia usługi
3.pozostałe cele - uzasadniony interes administratora danych


Odbiorcy danych

Podmioty przetwarzające dane na zlecenie administratora danych, w tym podmioty ZAUFANI PARTNERZY, agencje marketingowe oraz podmioty uprawnione do uzyskania danych na podstawie obowiązującego prawa.

Prawa osoby, której dane dotyczą

Prawo żądania sprostowania, usunięcia lub ograniczenia przetwarzania danych; prawo wycofania zgody na przetwarzanie danych osobowych. Inne prawa osoby, której dane dotyczą.

Informacje dodatkowe

Więcej o zasadach przetwarzania danych w "Polityce prywatności"