Reklama

Nysanie chcą referendum 

06/12/2024 14:27

Ponad 200 osób uczestniczyło w pierwszym spotkaniu informującym o referendum planowanym w Nysie. Jego celem będzie odwołanie burmistrza Kordiana Kolbiarza i Rady Miejskiej w Nysie. Wniosek w tej sprawie musi poprzeć 5 tysięcy mieszkańców.  Inicjatywa organizacji referendum zrodziła się zaraz po powodzi i była odpowiedzią na chaos, dezorganizację i dezinformację, którą przeżywali mieszkańcy. Burmistrz Nysy do końca zapewniał ich, że są bezpieczni i że na pewno nic im nie grozi. To okazało się kłamstwem, bo woda wdarła się do miasta zalewając nie tylko domy, ale też m.in. szpital. 

W czwartek, 5 grudnia, do sali „Niebo” przy ul. Piłsudskiego przybyło ponad 200 osób zainteresowanych organizacją referendum. - To olbrzymi sukces, że jesteście i to pokazuje, że kierunek jest słuszny – mówił na początku Patryk Cichy, jeden z organizatorów spotkania. - Jestem tu, bo chciałbym żyć w uczciwym mieście, mieście którego władze nie są powiązane układami, gdzie nie ma nepotyzmu i kumoterstwa, które trawią tę gminę od wielu lat – mówił. Dodał, że powódź przelała czarę goryczy, a mieszkańców zalała fala niekompetencji. - Widziałem całą skalę nieudolności i wywołanego tym cierpienia ludzi. Powódź wystawiła panu burmistrzowi i radnym rachunek za 10 lat rządów! Lecieliśmy bez pilota, bo tak duża była skala zaniedbań, której przykładem była chaotyczna ewakuacja na ostatnią chwilę, kiedy było już za późno. Wiem, bo przeżyłem to na własnej skórze! – zdradził. Jego zdaniem referendum jest potrzebne, żeby taka sytuacja jak we wrześniu nie powtórzyła się więcej, bo kolejna powódź może być szybciej niż za 27 lat. - Chciałbym, żeby to miasto było miastem bezpiecznym, w którym władza dba o bezpieczeństwo – przekonywał, że obecne władze nie dają takiej gwarancji. 

Organizatorzy spotkania poinformowali też, że są inne powody inicjatywy referendalnej. Najważniejsze, to budowa spalarni śmieci w centrum Nysy i biogazowni w Domaszkowicach ale też tysiące innych niezałatwionych problemów, z którymi borykają się mieszkańcy. 
Sołtys Domaszkowic Edyta Wąs do inicjatywy referendalnej przyłączyła się wraz grupą protestując przeciwko budowie biogazowni w Domaszkowicach. Jak mówiła, władze gminy, choć wybrane przez mieszkańców, nie reprezentują ich interesów, tylko inwestora. - Okazało się, że Nysa jest chyba jedyną w Polsce gminą, która ma w planie zagospodarowanie terenu wyznaczonego pod biogazownię. Ma to być największa tego typu inwestycja w kraju! – mówiła. Wytykała, że znów wszystko działo się za plecami mieszkańców, nawet w kampanii wyborczej, kiedy do mieszkańców przyjeżdżał burmistrz, nie informował ich o planach budowy biogazowni. 

Reklama

W czasie dyskusji głos zabierali mieszkańcy. - Mieszkam w Nysie i cieszę się, jak się miasto rozwija ale to co się stało w czasie powodzi jest karygodne! Co gorsze, do dnia dzisiejszego nie przedstawiono nam, co zrobiono i co planują zrobić, bo przecież kolejna powódź może być już na wiosnę! Po co nam te wszystkie inne inwestycje, kiedy znów nas może zalać! – pytał. Jeden z mieszkańców Białej Nyskiej opowiadał o tym, jak ignorowano informację o uszkodzonym wale rzeki Białej Głuchołaskiej w Przełęku. – Tam było aż sześć wyrw, z którymi nic nie robiono! Woda zaskoczyła, bo popłynęła od najmniej spodziewanej strony a Biała Nyska miała być jednym z najbezpieczniejszych miejsc, bo wyznaczono tu punkt ewakuacji.

Sołtys Kubic Agnieszka Białochławek mówiła o wątpliwych inwestycjach, które zaserwowano mieszkańcom. - Mają duży wpływ na środowisko i przyciągają kolejne. Zaczęło się od chlewni, która przyciągnęła biogazownię. Ta przyciągnie inwestycje, żeby biogazownia miała surowiec – przekonywała. 

Reklama

Podczas spotkania mówiono też o fatalnej sytuacji finansowej Nysy, której władze prowadzą politykę opartą na kredytach. – Za długi miasta, które zaciąga burmistrz zapłacimy my, za długi spółek też mieszkańcy będą płacić – mówił obecny na spotkaniu radny Sławomir Siwy. – Chciałabym usłyszeć od burmistrza, dlaczego podniósł nam opłaty za wodę i ścieki, a w tym czasie spółka AKWA buduje domki i wycina las w tym celu! – bulwersowała się jedna z mieszkanek. 

O formalnej stronie organizacji referendum mówił na spotkaniu nyski adwokat Michał Olszyński. Poinformował, że zgodnie z wytycznymi Państwowej Komisji Wyborczej zbiórka podpisów pod wnioskiem o referendum będzie się mogła rozpocząć najwcześniej w połowie stycznia 2025 r. Potrzebnych jest ok. 5 tysięcy podpisów. Następnie wiosek z podpisami składa się do komisarza wyborczego w Opolu. Ten weryfikuje dokument, a następnie wyznacza termin referendum. Na pewno nie może się ono odbyć razem z wyborami prezydenckimi, które mają mieć miejsce w maju 2025 r. 
Wcześniej opolska delegatura PKW poinformowała grupę inicjatywną, że akcję zbierania podpisów będzie można rozpocząć w grudniu br., czyli na 2 miesiące przed pierwszym możliwym terminem złożenia wniosku o referendum (10 miesięcy od wyborów samorządowych, czyli w lutym). Jednak w związku z tym, że wprowadzony był stan klęski żywiołowej termin rozpoczęcia akcji referendalnej musi być przesunięty o miesiąc. 
– To nie jest problem, to jest tylko miesiąc, w czasie którego pokażemy jeszcze więcej grzechów tej władzy. Będziemy jeszcze bardziej gotowi! – skomentował Patryk Cichy.#

Reklama

 

 

Reklama

Komentarze opinie

  • Awatar użytkownika
    Imperator - niezalogowany 2024-12-06 14:51:23

    Zapomniano wspomnieć o starszym Panu , który w kilku zdaniach wyjaśnił całe towarzystwo. Dobre zadał pytanie...Macie plan na miasto czy tylko pchacie się do władzy? Jak chcecie przejmować miasto to musicie mieć dwie rzeczy : 1. Przywódcę. 2. Konferansjera co porywa tłum . Inaczej nabijecie piany a nie obalicie nikogo oprócz kilku kaw na spotkaniach .

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis
  • Andzia - niezalogowany 2024-12-06 16:00:33

    Racja w 100 procentach!

    • Zgłoś wpis
  • Narcos - niezalogowany 2024-12-06 16:22:22

    Szkoda, że starszy Pan nie powiedział, czyim jest dziadkiem i kto go przywiózł na to spotkanie.???? Szczęśliwy z ewakuacji, bo go wywieźli… Nie musiał nic mówić, wszyscy wiemy, że o swoje dupy i kilku swoich zadbali. A tysiące mieszkańców zostało zamkniętych wewnątrz miasta w strefach zalewowych bez możliwości ewakuacji, bo pozamykali mosty i drogi. Tak to się o nas martwili. O szpitalu i chorych zabieranych śmigłowcami, to już nawet nie ma co gadać. Książkowy przykład zaniedbania i niekompetencji. Więc kalkierzy, nie macie nic merytorycznego do napisania, to spadać do gazetki i na fejsa Kolbiarza. Tam wasze miejsce. Kolbiarz MUSI ODEJŚĆ!!!

    • Zgłoś wpis

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.


Reklama

Wideo nowinynyskie.com.pl




Reklama