Jeszcze niedawno burmistrz Kordian Kolbiarz z dumą mówił o powrocie do Nysy żołnierzy Wojska Obrony Terytorialnej. Dziś ci sami żołnierze nie mogą korzystać ze strzelnicy w Regulicach, bo gmina od miesięcy blokuje jej uruchomienie. Czy to celowe mnożenie przeszkód, by obiekt nigdy nie został otwarty? Takie pytania coraz częściej zadają mieszkańcy i środowiska strzeleckie.
Spór o reaktywację historycznej strzelnicy w Regulicach staje się urzędniczą batalią między powiatem a burmistrzem Nysy. Obiekt istnieje w tym miejscu od XIX wieku, przez lata służył strzelcom, a po reaktywacji miał być wykorzystywany nie tylko przez pasjonatów strzelectwa, ale także przez żołnierzy 17 Opolskiej Brygady Obrony Terytorialnej.
Dziś wiadomo już, że wojsko z obiektu nie korzysta. Powód? Strzelnica formalnie nie może rozpocząć działalności, bo burmistrz Nysy nie zatwierdził jej regulaminu — dokumentu niezbędnego do otwarcia obiektu. Jeszcze we wrześniu 2025 roku Starostwo Powiatowe w Nysie złożyło do gminy wniosek o zatwierdzenie regulaminu strzelnicy. Teren został uprzątnięty, ogrodzony, wykonano kulochwyt, a pod koniec listopada przeprowadzono przegląd budowlany, z którego wynikało, że obiekt spełnia warunki bezpieczeństwa i nadaje się do użytkowania. Mimo to w lutym 2026 roku przyszła odmowa z gminy, podpisana przez wiceburmistrz Elwirę Ślimak.
Urząd zaczął wskazywać kolejne przeszkody. Najpierw uznano, że nie można mówić o „aktualizacji” regulaminu, bo poprzednia decyzja wygasła w 2021 roku. Potem pojawiły się kolejne argumenty: brak decyzji o dopuszczeniu obiektu do użytkowania, brak punktu medycznego, brak stanowisk strzeleckich, tarcz, koszy na odpady, a nawet… obecność kostki brukowej, opon i gałęzi na terenie obiektu. Gmina zakwestionowała również stanowisko starostwa i nadzoru budowlanego, które uznały, że wykonane prace nie wymagały pozwolenia na budowę. Urzędnicy z Nysy twierdzą przeciwnie i upierają się, że nawet historyczna strzelnica wymaga formalności jak dla nowo wybudowanego budynku.
W środowisku strzeleckim nikt już nie ukrywa frustracji.– Na spotkaniu z burmistrzem usłyszeliśmy chyba tysiąc powodów, dla których burmistrz nie może podpisać regulaminu. Oczywiście wszystkie dotyczyły bezpieczeństwa. Problem w tym, że za bezpieczeństwo na strzelnicy odpowiada prowadzący strzelanie i właściciel obiektu, a nie burmistrz – mówi jeden z uczestników rozmów z władzami miasta. Pojawia się więc zasadnicze pytanie: o co naprawdę chodzi? Bo trudno oprzeć się wrażeniu, że nie chodzi już wyłącznie o formalności. Zwłaszcza że mowa o obiekcie, który istniał w tym miejscu od pokoleń, otoczony jest wysokimi wałami ochronnymi i znajduje się z dala od zabudowań.
Czy to zwykła urzędnicza ostrożność? Administracyjna nadgorliwość? A może ktoś ma działki w okolicy strzelnicy, a jej otwarcie obniżyłoby ich wartość? Jedno jest pewne — na razie przegrywają wszyscy. Powiat, środowiska strzeleckie, mieszkańcy… i żołnierze Wojsk Obrony Terytorialnej, których powrotem jeszcze niedawno tak chętnie chwaliły się władze Nysy.
Starostwo Powiatowe od decyzji burmistrza odwołało się do Samorządowego Kolegium Odwoławczego w Opolu. To tam może zapaść odpowiedź, czy w Regulicach naprawdę chodzi o bezpieczeństwo… czy o coś zupełnie innego.
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
to Starostwo prowadzi ewidencję gruntów. Czy to tak trudno sprawdzić kto ma działki w sąsiedztwie?
to Starostwo prowadzi ewidencję gruntów. Czy to tak trudno sprawdzić kto ma działki w sąsiedztwie?