Wchodząc do siedziby Zakładu Aktywności Zawodowej w Nysie widzi się wokół tylko uśmiechniętych ludzi. Widać, że praca, którą wykonują tutaj niepełnosprawni sprawia im radość - sprawia, że wzrasta ich pewność siebie, poczucie wartości. I tak od pięciu lat…
- Pomysłodawcami stworzenia Zakładu Aktywności Zawodowej byli sami niepełnosprawni – mówi Aleksander Bugla dyrektor i pomysłodawca ZAZ Nysa. - Miałem epizod w życiu, w którym byłem dyrektorem w domu pomocy, do którego przyszły osoby niepełnosprawne chcące odbyć w nim staż. Usłyszałem, że nikt nie chce ich przyjąć ze względu na niepełnosprawność. Wtedy bardziej formalnie zagłębiłem się w to jak miałby wyglądać ich staż. Okazało się, że byłyby to 3 miesiące i nie musiałbym ich zatrudniać po tym czasie. Zadzwoniłem do koordynatora tego projektu i okazało się, że to nie wszystko - są jeszcze pieniądze dla opiekuna stażu. I to już zupełnie stało się dla mnie niezrozumiałe, dlaczego firmy nie chcą przyjmować niepełnosprawnych - wspomina.
Dyrektor nyskiego ZAZ wspomina, że pielęgniarka – kierowniczka oddziału była także bardzo przeciwna zatrudnianiu niepełnosprawnych w DPS uważając, że niepełnosprawni nie tylko nie będą pracowali, ale też sami będą wymagali opieki. – Okazało się zupełnie inaczej. Po wspomnianych trzech miesiącach ta sama pielęgniarka zapytała mnie, czy nie można byłoby zatrudnić tych niepełnosprawnych na stałe. Pracowali z wielkim zaangażowaniem - pomagali bowiem karmić osoby starsze, sprzątali, a co najważniejsze robili to, na co zdrowi pracownicy nie mieli czasu – usiedli przy chorym, porozmawiali z nim, pogłaskali po ręce, porozmawiali… to jest bezcenne! - Wtedy osobiście doszedłem do wniosku, że żyjemy ze stereotypami. Kiedy zapytałem jedną z naszych stażystek, co sobie kupi za pierwsze w życiu zarobione pieniądz powiedziała, że łóżko w kształcie serca do sypialni, pomaluje pokój, a jeśli jej coś zostanie – wyjedzie na wakacje. To było rozczulające. Praca przywraca tak naprawdę każdej osobie poczucie godności, wartości, ale też pozwala realizować nam swoje potrzeby, a nawet marzenia. Zrozumiałem, że trzeba dać taką możliwość, bo to, że ktoś posiada jakąś niepełnosprawność nie oznacza, że jest gorszym człowiekiem – mówi dyrektor nyskiego ZAZ.
W ten sposób zrobiła się koncepcja powstania takiego miejsca w Nysie. Od pomysłu do realizacji oczywiście była jeszcze długa droga, głównie wypełniona formalnościami. - Szukałem ludzi, którzy wspomogą mnie w realizacji tej koncepcji i się udało! – cieszy się dyrektor. - W 2020 roku zaczęliśmy rekrutację. Bardzo nam pomogło wtedy starostwo i Powiatowe Centrum Pomocy Rodzinnej oraz OPS. Wystartowaliśmy z 50 osobami i to już był bardzo duży zakład.
ZAZ jest zazwyczaj pierwszym miejscem pracy w życiu dorosłej osoby niepełnosprawnej. Jednym z kryteriów przyjęcia jest posiadane orzeczenie o znacznym bądź umiarkowanym stopniu niepełnosprawności. - My musimy tę osobę poznać i sprawdzić w jaki sposób wpisuje się w przestrzeń zawodową, jaką tutaj możemy zaoferować, bo każdy ZAZ ma swoją specyfikę – kontynuuje dyrektor Bugla. - Nasz wachlarz jest bardzo szeroki i cały czas się rozwijamy. Mamy szwalnię, stolarnię, jest sekcja informatyczna, rękodzielnicza, sprzątająca i biurowo-kadrowa – wylicza Aleksander Bugla.
Nyski ZAZ pozyskuje często zlecenia na usługi z rynku zewnętrznego od różnego rodzaju pracodawców. – Tu nic nie odbywa się i nie może odbywać się na zasadzie litości – podkreśla dyrektor. - Nie chcemy, żeby ktoś rzucił nam kilkaset złotych i miał poczucie tego, że jest wielkoduszny. My wyjątkowo mocno dbamy o jakość świadczonych usług.
ZAZ otrzymuje dotacje na swoją działalność, ale jego pracownicy sami muszą wypracować samodzielnie niemałe kwoty – rocznie to 300 – 400 tys. zł. - Staramy się wyszukiwać usługi, które moglibyśmy wykonać, ale przy okazji przełamywać różnego rodzaju mentalne bariery, bo często rozmowa bardzo dobrze toczy się do momentu, kiedy prezes danej firmy dowiaduje się, że prace będą wykonywały osoby niepełnosprawne – dodaje dyrektor.
Obecnie w nyskim ZAZ zatrudnionych jest 70 osób niepełnosprawnych. Przed jego powstaniem większość z nich nie pracowała. Dziś czują się potrzebni i zarabiają pieniądze. ZAZ organizuje także mnóstwo wydarzeń integracyjnych, w tym wycieczki i spotkania świąteczne. Daje też nadzieję rodzicom i opiekunom osób niepełnosprawnych, że poradzą sobie w dzisiejszym świecie. - Gdyby nie było ZAZ-u 90 proc. jego pracowników pozostawałoby w domach, a przecież praca nadaje sens życiu.
ZAZ cały czas się rozwija poprzez szkolenia, zakupy nowego sprzętu, poszerzanie zakresu świadczonych usług. Praca tutaj wykonywana jest wolniej, ale z naciskiem na dokładność i solidność.
Nyski ZAZ cały czas się rozwija. Udało się zakupić wysokiej jakości sprzęt - drukarki, lasery CNC, frezarki. Sprzęt bez ludzi pozostaje jednak tylko maszyną, a tutaj zyskuje profesjonalną, przeszkoloną obsługę. Na kursy również udaje się pozyskiwać pieniądze. - Odbył się kurs obsługi lasera CNC. Już mamy pięciu chłopaków, którzy samodzielnie go obsługują. Do tego kurs renowacji mebli, wykonywania witraży. Tu nic nie dzieje się przypadkowo. Takie kursy są zgodne z celami jakie sobie na przyszłość stawiamy – dodaje dyrektor Bugla.
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze