Burmistrz Nysy zgodził się na budowę stacji przeładunkowej odpadów przy ulicy Morcinka w Nysie. Ma ona powstać w bezpośrednim sąsiedztwie domów jednorodzinnych, znajdujących się przy tej ulicy. Mieszkańcy zarzucają Gminie, że nie poinformowała ich o tych planach.
Decyzja zapadła 8 maja 2026 r. przez burmistrza Nysy na wniosek spółki EQO Zachód Sp. z o.o. z Wrocławia.
Stacja przeładunku odpadów
Stacja ma przyjmować, segregować i przeładowywać odpady (opakowania, gruz, tekstylia, sprzęt elektroniczny, odpady wielkogabarytowe) w łącznej ilości do 34 280 ton rocznie. Odpady będą dostarczane śmieciarkami, a następnie przeładowywane na większe pojazdy i wywożone do instalacji przetwarzających. Na terenie powstaną zadaszone boksy magazynowe, otwarty plac z kontenerami oraz infrastruktura towarzysząca. Stacja ma działać w dni robocze w godzinach 6.00–18.00.
Obawy mieszkańców?
Mieszkańcy sprzeciwiający się inwestycji podkreślają, że burmistrz nie powiadomił o tym, że taki wniosek wpłynął do Gminy. - Nie przeczytaliśmy o tym w gazecie wydawanej przez burmistrza, tylko w „Nowinach Nyskich” - mówi mieszkanka ulicy. Podkreśla, że wszystko zrobiono za ich plecami, choć mieszkańcem ulicy jest naczelnik wydziału ochrony środowiska Urzędu Miejskiego w Nysie. - Ogłoszenie na stronie urzędu czy tablicy w urzędzie to za mało – podkreślają mieszkańcy, którzy bezpośrednio sąsiadują z planowaną inwestycją. Powołują się na złe doświadczenia z poprzednią firmą, która prowadziła działalność pod tym samym adresem bez odpowiednich zezwoleń, co spowodowało intensywny fetor i plagę szczurów. Wówczas – jak podkreślają – „zostali pozostawieni sami sobie", a reakcja organów nastąpiła dopiero po nagłośnieniu sprawy przez media. - Wtedy dochodziło tam do pożarów śmieci, a także ich zakopywania na terenie firmy – przypomina nasz rozmówca.
Gmina na TAK dla śmieci
Burmistrz oraz inwestor odrzucają zastrzeżenia mieszkańców. Sprzeciw 215 mieszkańców Gmina odnotowała, ale potraktowała go jako niemający wpływu na rozstrzygnięcie. Jak wprost wskazano w decyzji burmistrza, „sprzeciw mieszkańców nie może stanowić podstawy do wydania negatywnej decyzji".
Wniosek spółki EQO Zachód wpłynął do urzędu jeszcze w sierpniu 2024 roku. Postępowanie administracyjne toczyło się przez niemal dwa lata. Przez cały ten czas urząd informował strony wyłącznie poprzez obwieszczenia – na tablicach ogłoszeń w urzędzie oraz biuletynie informacji publicznej. Formalne wymogi prawne zostały więc spełnione. Jednak mieszkańcy byli zaskoczeni planowaną inwestycję, o której dowiedzieli się z „Nowin Nyskich”.
Mieszkańców nikt nie pytał
Problem w tym, że obwieszczenia na tablicy urzędowej i wpis w BIP to nie to samo co realna informacja docierająca do mieszkańców. W praktyce sąsiedzi planowanej inwestycji dowiedzieli się o niej nie z żadnego urzędowego pisma, lecz z mediów – lokalnej prasy. Dopiero wówczas część z nich osobiście stawiła się w urzędzie, by zapoznać się z dokumentacją. Do czasu publikacji prasowych mieszkańcy ulicy Morcinka i okolic nie mieli żadnej wiedzy o tym, że w ich bezpośrednim sąsiedztwie planowana jest inwestycja, która może przez dekady zmienić charakter ich dzielnicy.
Prawo nie zobowiązuje burmistrza do indywidualnego zawiadomienia sąsiadów w takich sprawach – ale stawia to pod znakiem zapytania transparentność działania władz lokalnych. Skoro protest z 215 podpisami trafił do urzędu dopiero w marcu 2026 r. – niemal na finiszu postępowania – to znaczy, że przez niemal półtora roku prowadzenia sprawy głos mieszkańców praktycznie nie miał szansy realnie wpłynąć na jej bieg.
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
już całkiem peron odjechał. Ciekawe, czy mieszkańcy tamtych okolic byli na referendum? Trzeba było ruszyć dupę i wywieźć go na taczkach wraz z jego świtą.
Może jakby przed referendum nie zrobili szopki ze spacerem z trumną po mieście to więcej osób by poszło. Zrobili z siebie pajacy to mają za swoje.
Co się w tym Kraju wyprawia? Wszędzie gdzie nie popatrzysz to układy układziki. W spółkach skarbu państwa całe rodziny siedzą a miało być lepiej . W kampanii obiecywali że z tym skończą a jest jeszcze gorzej niż było . Miało być taniej ludzie mieli mieć więcej a lekarze mieli do nas dzwonić i co chuj z tego nikt nie dzwoni i drożyzna.Z KPO to jachty, solaria, ekspresy do kawy i swingersCluby,dla swoich a na szpitale nie ma pieniędzy.
Komentarz.
już całkiem peron odjechał. Ciekawe, czy mieszkańcy tamtych okolic byli na referendum? Trzeba było ruszyć dupę i wywieźć go na taczkach wraz z jego świtą.
Może jakby przed referendum nie zrobili szopki ze spacerem z trumną po mieście to więcej osób by poszło. Zrobili z siebie pajacy to mają za swoje.
Co się w tym Kraju wyprawia? Wszędzie gdzie nie popatrzysz to układy układziki. W spółkach skarbu państwa całe rodziny siedzą a miało być lepiej . W kampanii obiecywali że z tym skończą a jest jeszcze gorzej niż było . Miało być taniej ludzie mieli mieć więcej a lekarze mieli do nas dzwonić i co chuj z tego nikt nie dzwoni i drożyzna.Z KPO to jachty, solaria, ekspresy do kawy i swingersCluby,dla swoich a na szpitale nie ma pieniędzy.