Mikołaj i Filip Juszczykowie – dwóch nastoletnich braci z naszego miasta, szturmem zdobyli polskie kino. Ich debiut w filmie „Ministranci” Piotra Domalewskiego rozbił bank na 50 Festiwalu Polskich Filmów Fabularnych w Gdyni, zgarniając Złote Lwy.
„Ministranci” konkurowali z takimi gigantami polskiego kina jak Agnieszka Holland z „Franzem Kafką”, Wojciech Smarzowski z „Domem dobrym”, Władysław Pasikowski z „Zamachem na papieża”. Film, w którym wzięli udział nyscy bracia to skromny film o ministrantach, któremu nikt nie dawał szans. Tymczasem film Domalewskiego zgarnął nie tylko główną nagrodę, ale też Nagrodę Publiczności, statuetki za scenariusz i montaż – w sumie cztery laury.
Bracia, w wieku zaledwie kilkunastu lat, już jako dzieciaki angażowali się w szkolne przedstawienia oraz warsztaty teatralne i filmowe. Z filmem związany jest ich tato Sebastian Juszczyk, reżyser, scenarzysta i montażysta teledysków wielu polskich artystów.
Reklama
Mikołaj, starszy z braci (uczeń Carolinum), w jednym z wywiadów wspominał, że wszystko zaczęło się od przypadkowego castingu. "Byliśmy ministrantami w parafii, jak wielu chłopaków w Nysie. Film Domalewskiego wydawał się idealny – bliski naszym doświadczeniom" – opowiadał. Filip (uczeń SP nr 1 w Nysie) dodaje: "Nie myśleliśmy o sławie. Chcieliśmy po prostu opowiedzieć historię, która jest nasza". Ich naturalność i brak doświadczenia okazały się atutem. Reżyser Piotr Domalewski, znany z takich filmów jak „Cicha noc” czy „Powiedz mi, jak to jest”, wybrał ich spośród setek kandydatów właśnie za autentyczność. "To nie aktorzy, to chłopcy z krwi i kości" – chwalił ich Domalewski.
Bracia na planie filmowym spędzili 30 dni, ale zanim to nastąpiło przez 2 miesiące się do tego przygotowywali. - Kręcąc ten film, w ogóle się nie spodziewaliśmy, że może gdziekolwiek trafić, a tu okazało się, że znaleźliśmy się w Gdyni. To dla nas jest po prostu kosmos – mówili w wywiadach młodzi aktorzy.
Reklama
Film „Ministranci” to niezwykła historia o chłopcach służących przy ołtarzu. To głęboka, filmowa przypowieść o współczesnym Kościele, podwójnej moralności dorosłych i poszukiwaniu sensu w świecie pełnym rozczarowań. Akcja rozgrywa się w małym miasteczku, gdzie młodzi bohaterowie – w tym grani przez Juszczyków – stają przed dylematami wiary, przyjaźni i buntu. Obok braci występują Tobiasz Wajda i Bruno Błach-Baar, tworząc zespół młodych talentów, który recenzenci porównują do "najlepszych debiutów ostatniej dekady". Ich gra, pełna emocjonalnej prawdy, buduje napięcie i zmusza widza do refleksji. "Grają lepiej niż niejeden doświadczony aktor" – ocenił Bogusław Linda, legenda polskiego ekranu.
Film trafi do kin 21 listopada.
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Brawo Panowie! Mimochodem, to Agnieszka Holland nie jest gigantem polskiego kina, raczej dywersantem.
Och znawco filmu i tytanie intelektu, Jaki ślad w historii polskiej, szeroko rozumianej kultury, postawiłeś poza wpisami w komentarzach na niszowym portalu lokalnej gazety?
Brawo!!!
Brawo Panowie! Mimochodem, to Agnieszka Holland nie jest gigantem polskiego kina, raczej dywersantem.
Och znawco filmu i tytanie intelektu, Jaki ślad w historii polskiej, szeroko rozumianej kultury, postawiłeś poza wpisami w komentarzach na niszowym portalu lokalnej gazety?
Brawo!!!