Reklama

Świadek przed sądem: „Przetarg miał wygrać ten, kto miał wygrać”. Nowe zeznania w sprawie byłego prezesa ARN

W Sądzie Okręgowym w Opolu odbyła się rozprawa dotycząca Bogdana Wyczałkowskiego, byłego prezesa Agencji Rozwoju Nysy. Prokuratura Rejonowa w Nysie oskarżyła go o poświadczenie nieprawdy. Sąd Rejonowy w Nysie uniewinnił oskarżonego, jednak prokuratura odwoła się od wyroku. Sprawa dotyczy przetargu na remont budynku po Wojskowej Komendzie Uzupełnień przy ul. Marcinkowskiego w Nysie. Postępowanie od lat budzi kontrowersje, ponieważ o zamówienie ubiegał się Grzegorz Tomaszek, kuzyn ówczesnego prezesa ARN Bogdana Wyczałkowskiego. Gdy jego oferta nie została wybrana, przetarg unieważniono i ogłoszono ponownie. Kuzyn wygrał, a późniejsze ustalenia prokuratury doprowadziły do postawienia Wyczałkowskiemu zarzutu poświadczenia nieprawdy w dokumentacji przetargowej. W środę przed sądem odwoławczym padły również oskarżenia o możliwe ustawienie całego postępowania.

Podczas rozprawy zeznawał były pracownik Agencji Rozwoju Nysy. Świadek stwierdził, że przetarg, który ostatecznie wygrał kuzyn prezesa ARN, był ustawiony, a w toku postępowania miało dojść nawet do zamiany kopert zawierających oferty.

– Przetarg ma wygrać ten, kto ma wygrać – relacjonował świadek, przywołując rozmowy prowadzone na korytarzach ARN. Według jego zeznań, słowa te miał wypowiedzieć Grzegorz Jasiok, ówczesny dyrektor ARN, w rozmowie z Adamem Kozłowskim, pracownikiem odpowiedzialnym za przetargi. Obaj zostali ściągnięci do ARN przez Bogdana Wyczałkowskiego. Świadek twierdził również, że Jasiok miał powiedzieć jednej z pracowniczek, iż „koperty zawsze da się zamienić”. Chodzi o wydarzenia z 2017 roku, gdy oferty przetargowe składano w zamkniętych kopertach w sekretariacie spółki.

Reklama

Przetarg dotyczył remontu budynku po Wojskowej Komendzie Uzupełnień przy ul. Marcinkowskiego w Nysie. W postępowaniu uczestniczył Grzegorz Tomaszek, kuzyn prezesa Bogdana Wyczałkowskiego. Gdy jego oferta nie została wybrana, przetarg unieważniono i ogłoszono ponownie. Za drugim razem Tomaszek wygrał, składając korzystniejszą cenowo ofertę od konkurenta. Po rozpoczęciu prac realizował jednak również roboty dodatkowe, co ostatecznie zwiększyło wartość zamówienia.

Prokuratura zarzuciła Bogdanowi Wyczałkowskiemu, że nie wyłączył się z postępowania przetargowego mimo istniejących powiązań rodzinnych z jednym z wykonawców. Zdaniem śledczych poświadczył nieprawdę, podpisując dokument, z którego wynikało, że nie pozostaje w żadnej relacji z wykonawcą, który uzyskał zamówienie.

Reklama

Sąd Rejonowy w Nysie uznał jednak, że doszło do błędu o charakterze nieumyślnym. Według ustaleń sądu Wyczałkowski podpisał protokół przetargowy przygotowany przez pracownika ARN Adama Kozłowskiego, nie zwracając uwagi na jego treść.

Przesłuchany w Opolu świadek przekonywał jednak, że choć prezes ARN często podpisywał dokumenty bez ich czytania, w tym przypadku interesował się przebiegiem postępowania. Według jego relacji Wyczałkowski miał także wskazywać pracownikowi, jakie kwoty powinny zostać obniżone w ofertach, żeby wygrał jego kuzyn. – Wiedział również, jakie dokumenty podpisuje – mówił były pracownik ARN.

Reklama

Na pytanie sądu, skąd ma pewność, że prezes miał świadomość treści podpisywanego protokołu, świadek odpowiedział, że wynikało to z rozmów prowadzonych w siedzibie spółki. Jak twierdził, z tych samych rozmów miało wynikać również, kto ostatecznie wygra przetarg.

Świadek podkreślał także, że dla pracowników ARN nie było tajemnicą, iż Grzegorz Tomaszek jest krewnym prezesa. Miał on wielokrotnie pojawiać się w siedzibie spółki i realizować dla niej także inne zamówienia.

Obrońca oskarżonego, adwokat Oskar Dereń, wnosił o oddalenie apelacji złożonej przez Prokuraturę Rejonową w Nysie. Jego zdaniem nawet zeznania świadka, które uznał za niewiarygodne, nie potwierdzają, by Bogdan Wyczałkowski ingerował w przebieg przetargu.

Reklama

Mecenas podtrzymał stanowisko, że podpisanie dokumentu było przypadkowe i nie wywołało żadnych skutków prawnych.

– Do skazania za poświadczenie nieprawdy konieczne jest wykazanie działania umyślnego. W tej sprawie tego nie ma. Doszło jedynie do błędu, który w innych okolicznościach można by określić jako oczywistą omyłkę pisarską – argumentował obrońca. Powołując się na koncepcję tzw. świadomej nieumyślności, kwestionował możliwość przypisania oskarżonemu działania z zamiarem popełnienia przestępstwa.

Reklama

– Podpisanie protokołu przez prezesa nie miało żadnego znaczenia dla wyboru oferty ani zawarcia umowy. Umowę można było bez przeszkód podpisać również bez tego dokumentu – podkreślał.

Odnosząc się do zeznań świadka dotyczących rzekomego ustawienia przetargu, adwokat stwierdził, że mogą one nosić znamiona pomówienia. Przekonywał również, że nawet gdyby do nieprawidłowości doszło, nie ma dowodów na to, że wiedział o nich Bogdan Wyczałkowski. – Skąd wiadomo, że na przykład Grzegorz Jasiok nie chciał przypodobać się Wyczałkowskiemu i że to on, wspólnie z Adamem Kozłowskim, hipotetycznie dążył do tego, aby wygrał Tomaszek? – pytał obrońca.

Reklama

Komentarze opinie

  • Awatar użytkownika
    Nysanin - niezalogowany 2026-06-10 15:48:00

    Jedno wielkie szambo, a takich gminnych spółek i spółeczek dojących nasze pieniądze jest bardzo dużo...

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis
  • Awatar użytkownika
    Stefanek - niezalogowany 2026-06-10 15:53:43

    Panowie Jasiok Kozłowski na waszym miejscu już bym powiedział co wiem DLa dobra własnego tyłka ktoś powoli zaczyna was ciągnąć za sobą. Czas zmienić towarzystwo bo to jest fałszywe..

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis
  • Awatar użytkownika
    Gino - niezalogowany 2026-06-10 16:59:17


    Ten komentarz jest ukryty - kliknij żeby przeczytać.

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.



Reklama

Wideo nowinynyskie.com.pl




Reklama