Prokuratura Rejonowa w Nysie skierowała do sądu akt oskarżenia przeciwko Adamowi M. z Nysy. Odpowie on za znieważenie Prezydenta RP Karola Nawrockiego. Grozi mu za to do 3 lat pozbawienia wolności. Drugi zarzut dotyczy zniesławienia głowy państwa.
Adam M. to były oficer Wojska Polskiego, członek Komitetu Obrony Demokracji i sympatyk Koalicji Obywatelskiej. Słynie z obraźliwych wpisów w mediach społecznościowych, krytykujących politycznych przeciwników. Wobec prezydenta Nawrockiego wielokrotnie używał wulgarnych i obraźliwych określeń. Pisał o nim m.in. „Zdrajca i antypolski łajdak”; „Sutener zarządza ruskim burdelem w Polsce” czy „przedstawiciel przestępczej Polski”.
Prokuraturę w tej sprawie we wrześniu ub. roku zawiadomił poseł PiS Dariusz Matecki, stojący na czele Ośrodka Monitorowania Antypolonizmu. - Nie ma zgody na plucie na Prezydenta RP i bezkarne znieważanie głowy państwa – skomentował oskarżenie. Sprawą zajmować się będzie Sąd Rejonowy w Nysie.
Reklama
Sam Adam M. odnosząc się do aktu oskarżenia napisał, że konstytucja zapewnia mu „wolność wyrażania swoich poglądów oraz pozyskiwania i rozpowszechniania informacji”. Przekonuje też, że nie można obrazić prezydenta, skoro nie wiadomo kto nim jest. „Nie da się ubliżyć Nawrockiemu, jeśli nie rozliczył się ze swojej przeszłości i każde określenie odnosi się do historii jego życia” – napisał.
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Zasłanianie się konstytucją po serii knajackich wpisów to szczyt hipokryzji. Konstytucja gwarantuje wolność słowa, a nie zwolnienie z elementarnego wychowania i szacunku do instytucji państwowych. Ktoś tu pomylił debatę publiczną z budką z piwem. Jeśli tak ma wyglądać 'obrona demokracji' w wykonaniu mazguły, to demokracja powinna pilnie poszukać sobie lepszych ochroniarzy. Bo na razie jedyne, co tzw. pułkownik obronił, to prawo do rzucania błotem. Wyzwiska na poziomie podstawówki, a linia obrony na poziomie przedszkola. Totalna kompromitacja.
Zasłanianie się konstytucją po serii knajackich wpisów to szczyt hipokryzji. Konstytucja gwarantuje wolność słowa, a nie zwolnienie z elementarnego wychowania i szacunku do instytucji państwowych. Ktoś tu pomylił debatę publiczną z budką z piwem. Jeśli tak ma wyglądać 'obrona demokracji' w wykonaniu mazguły, to demokracja powinna pilnie poszukać sobie lepszych ochroniarzy. Bo na razie jedyne, co tzw. pułkownik obronił, to prawo do rzucania błotem. Wyzwiska na poziomie podstawówki, a linia obrony na poziomie przedszkola. Totalna kompromitacja.