Na ostatniej sesji rady miejskiej głos zabrała sołtys Kubic Agnieszka Białochławek. Mimo że sołectwo to jednostka pomocnicza gminy musiała trzy dni przed sesją poprosić o głos (zgodnie z uchwałą kagańcową). Do tego musiała poinformować przewodniczącą rady o czym chce mówić, co jak się potem okazało zostało wykorzystane przeciwko niej.
Podczas swojego wystąpienia Agnieszka Białochławek, sołtys Kubic i jednocześnie funkcjonariuszka Komendy Powiatowej Policji w Nysie, mówiła o problemach nyskich sołectw ale zwróciła też uwagę na standardy debaty publicznej oraz potrzebę wzajemnego szacunku w samorządzie.
W odważnym, ale rzeczowym wystąpieniu zaapelowała do władz Nysy i radnych o przestrzeganie zasad etyki, transparentności oraz o unikanie personalnych odniesień, które nie mają związku z jej pracą.
– Na tej sali występuję jako sołtys, reprezentująca mieszkańców, którzy obdarzyli mnie zaufaniem. Chciałabym być oceniana przez pryzmat mojej pracy na rzecz miejscowości, a nie przez pryzmat wykonywanego zawodu – podkreśliła.
Agnieszka Biłochławek zapytała publicznie, dlaczego burmistrz Kordian Kolbiarz doniósł na nią do ministra spraw wewnętrznych i administracji, któremu podlega zawodowo. - Panie burmistrzu nie wiem, czym się pan kierował, żeby taką skargę wystosować, to jest pytanie do pana burmistrza, chciałabym, żeby mi pan odpowiedział – mówiła. Donos miał miejsce w czasie, kiedy Agnieszka Białochławek była członkiem komitetu referendalnego w Nysie.
Przekonywała, że jest szykanowana za swoją działalność publiczną, która nie ma nic wspólnego z wykonywanym przez nią zawodem. Zdradziła też, że była atakowana słownie podczas zakupów z dzieckiem przez wiceburmistrz Elwirę Ślimak.
Jak zaznaczyła, niepokoi ją sytuacja, w której jej aktywność społeczna jest sprowadzana do roli funkcjonariusza policji. W jej ocenie podobny problem dotyczy również innych osób pełniących funkcje publiczne, których kompetencje są podważane poprzez odniesienia do ich pracy zawodowej. Podała przykład Sławomira Siwego, który wielokrotnie był atakowany na sali obrad, a wiceburmistrz Ślimak mówiła np. że to wstyd, że ktoś taki jak on nosi mundur.
Białochławek wskazała, że takie działania mogą prowadzić do ośmieszania i stygmatyzowania, a także podważania autorytetu osób pracujących w służbach państwowych. – Ocena człowieka przez pryzmat zawodu i sugerowanie, że z tego powodu nie powinien zabierać głosu w sprawach samorządowych, jest niebezpiecznym mechanizmem, który dzieli zamiast łączyć – zaznaczyła.
Podczas wystąpienia odniosła się również do swojej wieloletniej służby w policji. Jak podkreśliła, pracuje w zawodzie od 19 lat i przez ten czas wypracowała reputację osoby rzetelnej i odpowiedzialnej. Zwróciła uwagę, że zaufanie do służb mundurowych budowane jest latami codziennej pracy funkcjonariuszy, dlatego publiczne podważanie wiarygodności jednego z nich może rzutować na wizerunek całej formacji.
Na zakończenie wystąpienia zaznaczyła, że zarówno ona, jak i inni funkcjonariusze posiadają wieloletnie doświadczenie zawodowe i społeczne, a ich obecność w życiu publicznym wynika z chęci działania na rzecz mieszkańców. Białochławek apelowała o zachowanie standardów debaty publicznej i skupienie się na sprawach merytorycznych. – Można się ze mną nie zgadzać, można mnie krytykować, ale nie wolno odbierać mi prawa do zabierania głosu ani sprowadzać mojej aktywności wyłącznie do wykonywanego zawodu – podkreśliła na zakończenie.
Jej wystąpienie było jednym z bardziej emocjonalnych momentów sesji i wywołało reakcję władz Nysy. Część dotyczącą spraw sołeckich komentował naczelnik wydziału rolnictwa Robert Giblak. Zarzucił, że z sołtys jest utrudniony kontakt, a sołectwo straciło przez nią 25 tys. zł. Tak się jednak składa, że to sołtys Kubic walczy ze świniarnią w Domaszkowicach i broni mieszkańców, czego ci nie mogą powiedzieć o naczelniku nyskiego urzędu, zajmującego się ochroną środowiska.
Radny Łukasz Bogdanowksi (KWW Kordiana Kolbiarza) kpił, że sołtys Kubic jest ostatnią osobą, która powinna apelować o szacunek. Odczytywał komentarze z mediów społecznościowych, przypisując ich autorstwo Agnieszce Białochławek. Radny, menadżer w gminnej spółce, sam w swoich mediach nie stroni od ostrych komentarzy, a nawet zdarzyło mu się opublikować „rozbierane” zdjęcia. Oczywiście o naciąganiu publicznych instytucji na wycieczki górskie nie wspominając.
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Jedno wielkie bagno...Rzygać się chce.
Jedno wielkie bagno...Rzygać się chce.