Reklama

Chaos, spóźniona ewakuacja i nieaktualne plany. Najwyższa Izba Kontroli o zaniedbaniach w czasie powodzi 2024

02/04/2026 11:08

Najwyższa Izba Kontroli ostro oceniła działania burmistrza Nysy podczas powodzi z września 2024 r. Wnioski są miażdżące: ewakuacja miasta była spóźniona, komunikaty dla mieszkańców pomijały kluczowe informacje, a plany kryzysowe były nieaktualne od lat. Do tego działania w zakresie identyfikacji zagrożenia i reagowania na powódź nie były prawidłowe, rzetelne i skuteczne. Z raportu NIK wynika jasny obraz zaniedbań, za które bezpośrednią odpowiedzialność ponosi Kordian Kolbiarz, burmistrz Nysy od 2014 r.

Spóźniona ewakuacja
Zarządzona przez burmistrza ewakuacja Nysy rozpoczęła się dopiero po zalaniu części miasta (m.in. Białej Nyskiej i Zamłynia) wodą z Białej Głuchołaskiej. Komunikaty na stronie gminy nie zawierały informacji o przerwaniu wałów – kluczowego faktu dla bezpieczeństwa mieszkańców. Kontrolerzy NIK stwierdzają wprost, że „Decyzja o ewakuacji miasta Nysy została podjęta ze znaczną, nieuzasadnioną zwłoką (…) opóźnienie wynosiło ponad dobę”! Informacja o przerwaniu wału na Białej Głuchołaskiej pojawiła się oficjalnie 15 września około godziny 13.00 (mieszkańcy alarmowali o tym nawet wcześniej). Nysa już wtedy była realnie zagrożona, a woda wlewała się do miasta, tymczasem decyzja o pełnej ewakuacji zapadła dopiero następnego dnia czyli 16 września, około 16.30. Zwłoka w ogłoszeniu ewakuacji miasta wyniosła ponad 27 godzin. 

- W tym czasie Kolbiarz i jego urzędnicy mieli pełną świadomość zagrożenia, a mimo to nie uruchomiono w pełni procedur ewakuacyjnych, nie zadbano o jasne, konkretne komunikaty dla mieszkańców i nie przedstawiono planu bezpiecznego przemieszczania ludności. Mieszkańcy zostali pozostawieni sami sobie z wyborem, zostać w domach, czy uciekać na własną rękę nie wiedząc dokąd, bo mieszkańcom nie wskazano miejsc ewakuacji - komentują przedstawiciele Stowarzyszenia Nysa Patrzy, którzy ujawnili wyniki kontroli NIK. Dodają, że symbolem bezradności i lekceważenia stały się słowa Kolbiarza, który na dramatyczne pytania: „Dokąd mamy się ewakuować?” odpowiadał „Generalnie za rzekę!”. Taki „instruktaż” w środku katastrofy nie miał nic wspólnego z profesjonalnym zarządzaniem kryzysowym i był "de facto" przyznaniem, że gmina nie ma przygotowanego planu, ani w jasny sposób nie potrafi komunikować mieszkańcom poleceń, wyznaczyć punkty zbiórki, trasy ewakuacji czy miejsce zakwaterowania.

Reklama

Nieaktualne i niespójne plany kryzysowe
Gminny Plan Zarządzania Kryzysowego (GPZK) z grudnia 2022 r. nie był aktualizowany przez ponad 2,5 roku, mimo ustawowego obowiązku (art. 5 ust. 3 ustawy o zarządzaniu kryzysowym – cykl nie dłuższy niż 2 lata). Skład zespołu ds. ewakuacji był nieaktualny (uaktualniono go dopiero niedawno), bo z 49 osób wchodzących w jego skład aż 38 nie było już pracownikami urzędu! Oznacza to, że w momencie powodzi formalnie istniała jednostka odpowiedzialna za bezpieczeństwo ludzi, której faktycznie nie dało się zebrać. Burmistrz Kolbiarz, który jest burmistrzem od 2014 r. przez lata nie aktualizował składu zespołu, nie reagował na odejścia z pracy i nie wydawał nowych zarządzeń, co jest dowodem na wieloletnie zaniedbania. NIK wykazała też, że Plan Operacyjny Ochrony Przed Powodzią zawierał nieaktualne dane, a procedury w Gminnym Planie Zarządzania Kryzysowego były wewnętrznie niespójne. Gdy przyszła powódź, urząd nie miał realnej, sprawdzonej instrukcji działania, tylko zbiór nieaktualnych dokumentów. Kolejny zarzut NIK to brak szkoleń i ćwiczeń wymaganych przez plan ewakuacji. Ostatnie poważniejsze ćwiczenia odbyły się lata temu, więc gdy doszło do prawdziwego kryzysu, nikt nie był przygotowany, bo nikt się nie szkolił, Kolbiarz traktował zarządzanie kryzysowe jak uciążliwy obowiązek, a nie realne narzędzie ochrony mieszkańców.


Brak monitorowania wałów
Kontrola wskazała, że pracownicy urzędu odpowiedzialni za bezpieczeństwo nie brali udziału w przeglądach okresowych wałów i urządzeń hydrotechnicznych przeprowadzanych przez Wody Polskie. Burmistrz nie zapewnił nadzoru – mimo że wiedział o tym, że dwa odcinki wałów na Białej Głuchołaskiej były w 2024 r. w „złym stanie technicznym”. Jest to o tyle istotne, że zgodnie z ustawą o zarządzaniu kryzysowym to burmistrz był odpowiedzialny za zarządzanie kryzysowe na terenie gminy. Do jego zadań należało kierowanie monitorowaniem, planowaniem, reagowaniem i usuwaniem skutków zagrożeń na terenie gminy. To właśnie monitorowanie jest tu kluczowym pojęciem, bo oznacza ono, że miał zorganizować system informowania o zagrożeniach, który zauważyłby przerwanie wału w Przełęku. Tymczasem informacje na ten temat były ignorowane, choć były zgłaszane m.in. za pośrednictwem mediów społecznościowych. 

Reklama

Chaos dokumentacyjny i brak ewidencji
NIK przyjrzała się też temu, jak prowadzona była dokumentacja w czasie kryzysu. Wnioski są dramatyczne: nie protokołowano posiedzeń Gminnego Zespołu Zarządzania Kryzysowego, nie prowadzono map sytuacyjnych, dziennika działań ani zestawień wydanych materiałów. To nie tylko złamanie przepisów ustawy o zarządzaniu kryzysowym, ale w praktyce utrudnianie późniejszej oceny, kto, kiedy i na jakiej podstawie podejmował decyzje. W konsekwencji mogło to mieć na celu uniknięcie odpowiedzialności konkretnych osób. Było to działanie w myśl bandyckiej zasady - nie ma dokumentów, nie ma winnych. Tyle tylko, że zależało od tego życie i zdrowie mieszkańców, a także ich mienie. 

Kolejnym dowodem tego, że władze Nysy nie radziły sobie z powodzią jest magazyn przeciwpowodziowy. Kontrola NIK wykazała, że nie prowadzono rzetelnej ewidencji, nie wykonywano inwentaryzacji, a materiały księgowano bez realnej kontroli stanów. To poważne narażenie miasta na bezbronność wobec żywiołu. Trudno bronić wałów i domów workami z piaskiem, jeśli nie wiadomo, ile ich faktycznie jest, a jak się okazało było ich za mało. Kompromitacją jest fakt, że magazyn uległ zalaniu, bo znajdował się w piwnicy urzędu miejskiego!

Reklama

Kto jest odpowiedzialny?
NIK podkreśla, że burmistrz Kolbiarz i jego zespół tłumaczyli się „sytuacją ekstremalną”, brakiem czasu po powodzi i „luką prawną” w przepisach o obronie cywilnej. Izba odrzuciła te wyjaśnienia – obowiązki wynikające z ustawy o zarządzaniu kryzysowym obowiązywały cały czas. Kordian Kolbiarz, burmistrz Nysy – jako organ wykonawczy gminy i przełożony biura bezpieczeństwa ponosi bezpośrednią odpowiedzialność za nadzór, zatwierdzanie i aktualizację planów, organizację ewakuacji oraz dokumentację. To on podpisywał zarządzenia alarmowe i polecenia ewakuacji. Burmistrz jako funkcjonariusz publiczny miał ustawowy obowiązek dbania o bezpieczeństwo mieszkańców. Jego zaniedbania mogły „narazić na niebezpieczeństwo utraty życia lub zdrowia wielu osób” (ewakuacja po fakcie zalania, brak rzetelnej informacji). Jeśli prokuratura wykaże umyślność lub rażące niedbalstwo – sprawa może trafić do sądu.


Raport NIK to nie tylko lista błędów. To dokument, który pokazuje, jak brak działań w zakresie bezpieczeństwa, za które odpowiada burmistrz osobiście, może w kryzysie kosztować życie i mienie mieszkańców. Przypomnijmy, że zginął człowiek, który nieświadomy zagrożenia, a może nawet uspokojony komunikatami władz, że Nysie nic nie grozi, pojechał do pracy, a wracając z niej został porwany przez nurt wylewającej się rzeki.

Reklama

Komentarze opinie

  • Awatar użytkownika
    Prawda boli - niezalogowany 2026-04-02 12:44:00

    Kolbiarz, Ślimak, Rymarz, Bobak i spółka powinni za te zaniedbania i śmierć dr Kamińskiego do końca życia zapierdalać w kamieniołomach. Milionowe straty, śmierć ludzi, a oni mówią, że to tylko jakieś niedopatrzenie formalności i w sumie nic się nie stało…

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.


Reklama

Wideo nowinynyskie.com.pl




Reklama