W rejonie Vidnavy zaledwie kilkaset metrów od polskiej granicy (gmina Otmuchów), Czesi planują wznowić wydobycie kaolinu metodą odkrywkową. Sprawa wraca po ok. 3 latach. Kopalnia budzi protesty po polskiej stronie granicy. W Czechach mieszkańcy są podzieleni.
Kaolin to – biała glina wykorzystywana m.in. do produkcji porcelany, ceramiki, papieru, farb i materiałów budowlanych. Projekt kopalni w Starej Czerwonej Wodzie zakłada wyrobisko o powierzchni 23 ha (z łącznego terenu 42 ha), głębokości do 74 metrów i rocznym wydobyciu nawet 460 tys. ton kaolinu. Wymaga to wycinki 14 ha lasu. Transport ma odbywać się wyłącznie koleją (planowana modernizacja linii z Vidnavy), a inwestor obiecuje ponad 200 miejsc pracy i wpływy do budżetu czeskiej gminy.
Mieszkańcy okolicznych miejscowości, którzy sąsiadować będą z kopalnią nie ukrywają obaw. Główne problemy, to zagrożenie dla wód gruntowych — głęboka odkrywka (74 m) może obniżyć poziom wód, co może ograniczyć do niej dostęp. Do tego hałas i pył związany z kopalnią i kruszeniem skały, a więc pracą ciężkiego sprzętu i transportem. Kolejnym istotnym argumentem jest zniszczenie krajobrazu i środowiska przez wycinkę lasu, ryzyko zanieczyszczenia powietrza i gleby. W krajobrazie Sudetów powstanie ogromny „dół” kopalniany. Mieszkańcy mówią, że "nie chcą być drugim Turowem”.
Referendum – „tak”,
Na początku marca mieszkańcy Starej Czerwonej Wody (ok. 600 mieszkańców) wzięli udział w lokalnym referendum. Frekwencja wyniosła ponad 53 proc. (267 z 496 uprawnionych). "Za" było 169 głosów wobec 97 „przeciw”. Głosowanie uznano za wiążące. Czeskie Ministerstwo Środowiska wydało pozytywną opinię dla inwestycji, twierdząc, że kopalnia nie wpłynie negatywnie na zdrowie ludzi. Wcześniej odbyło się referendum w Vidnavie, której mieszkańcy są przeciwnikami kopalni kaolinu. Na inwestycję nie chcą się też zgodzić mieszkający po polskiej stronie. Najgłośniej protestowali mieszkańcy Jarnołtowa, Łąki i Kałkowa (gmina Otmuchów).
Po referendum w Starej Czerwonej Wodzie głosy niezadowolonych nie ucichły, pojawiły się apele o dalsze konsultacje, żądania rygorystycznego monitoringu środowiska i groźby dalszych działań prawnych. Mieszkańcy po stronie polskiej podkreślają, że kopalnia będzie działać w Czechach, ale skutki (pył, hałas, zmiany w krajobrazie) będą odczuwane również w Polsce. Polskie władze (rada powiatu nyskiego, burmistrz Otmuchowa) już wcześniej składały protesty i domagały się konsultacji transgranicznych. Czeskie ministerstwo twierdzi jednak, że ryzyko dla Polski jest zerowe (ograniczone do 100-metrowego pasa dzięki nieprzepuszczalnym skałom).
Inwestor zapowiada start prac najwcześniej za rok – po spełnieniu wszystkich warunków (monitoring hydrogeologiczny, w tym dwa odwierty po polskiej stronie, ekrany akustyczne, środki przeciwpyłowe).
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Już nie tylko zachodnia Europa nie liczy się z nami. Nawet najbliżsi sąsiedzi mają nas w głębokiej... dziurze!
Już nie tylko zachodnia Europa nie liczy się z nami. Nawet najbliżsi sąsiedzi mają nas w głębokiej... dziurze!