Reklama

Burmistrz Nysy oszczędza na bezpieczeństwie. WOPR ostrzega

Ratownicy WOPR Nysa informują o krytycznej sytuacji finansowej, która zagraża bezpieczeństwu mieszkańców i turystów korzystających z akwenów. Opublikowali właśnie oświadczenie, w którym informują że Burmistrz Nysy obciął im dotację z 50 tysięcy złotych do 35 tysięcy.

Od lat jednostka społecznie prowadzi patrole, akcje ratownicze, szkolenia oraz działania kryzysowe – bez wynagrodzenia, opierając się na pracy wolontariuszy. Roczne koszty utrzymania bazy, sprzętu, łodzi, paliwa, podatków i ubezpieczeń przekraczają 120 tys. zł, a wartość pracy społecznej ratowników to kolejne ponad 90 tys. zł.

Mimo to planowana dotacja z Urzędu Miejskiego w Nysie w wysokości 50 tys. zł została pomniejszona o 15 tys. zł, które przekazano podmiotowi nieprowadzącemu działań ratowniczych na wodzie.

Reklama

W efekcie WOPR Nysa jest zmuszony ograniczać patrole, szukać prywatnego wsparcia na paliwo i funkcjonować na granicy możliwości sprzętowych oraz finansowych. Ratownicy przypominają swoje zaangażowanie podczas powodzi, akcji ewakuacyjnych oraz wieloletnią bezpłatną edukację dzieci i młodzieży w zakresie bezpieczeństwa nad wodą.

WOPR Nysa apeluje do władz samorządowych o natychmiastowe działania i przypomina, że zapewnienie bezpieczeństwa nad zbiornikami wodnymi jest ustawowym obowiązkiem administracji publicznej.

Reklama

Pełna treść oświadczenia WOPR Nysa: 

OŚWIADCZENIE WOPR NYSA – DOŚĆ IGNOROWANIA BEZPIECZEŃSTWA

Nie będziemy już milczeć.

Jako ratownicy Wodnego Ochotniczego Pogotowia Ratunkowego w Nysie od lat wykonujemy swoją służbę społecznie ratujemy życie, patrolujemy akweny, szkolimy i dbamy o bezpieczeństwo mieszkańców oraz turystów. Robimy to bez wynagrodzenia, z poczucia obowiązku i odpowiedzialności.

Ale odpowiedzialność nie może być jednostronna.

W całej Polsce bezpieczeństwo nad wodą jest traktowane poważnie finansuje się paliwo, sprzęt ratowniczy, wyposażenie medyczne oraz utrzymanie baz. W Nysie natomiast od lat obserwujemy coś zupełnie przeciwnego: systematyczne ograniczanie środków dla ratowników i jednoczesne kierowanie pieniędzy tam, gdzie nie mają one realnego wpływu na bezpieczeństwo.

Reklama

To nie jest już kwestia „trudnych decyzji budżetowych”.

To jest świadome osłabianie systemu ratownictwa wodnego.

Zadajemy publicznie pytanie Kordian Kolbiarz Burmistrz Nysy:

Czy bierze Pan odpowiedzialność za sytuację, w której ratownicy mogą nie mieć środków, aby dopłynąć do osoby wzywającej pomocy?

Fakty są następujące:

- roczne koszty mediów przekraczają 90 000 zł,

- podatki to około 7 000 zł rocznie,

- wartość pracy wolontariackiej ratowników to ponad 90 000 zł,

- remonty, utrzymanie łodzi i ubezpieczenia to kolejne ponad 25 000 zł rocznie.

Reklama

Tymczasem planowana dotacja w wysokości 50 000 zł została pomniejszona o 15 000 zł przekazano podmiotowi, który nie prowadzi działań ratowniczych na wodzie.

Trudno to nazwać inaczej niż niezrozumiałą decyzją w obszarze bezpieczeństwa publicznego.

Dziś jesteśmy zmuszeni:

- prosić prywatne firmy o wsparcie na paliwo i podstawowe funkcjonowanie,

- ograniczać działania patrolowe,

- działać na granicy możliwości sprzętowych i finansowych.

To nie są standardy bezpieczeństwa — to jest improwizacja na granicy ryzyka.

Reklama

Przypominamy również nasze zaangażowanie podczas sytuacji kryzysowych, w tym działań powodziowych, gdzie niejednokrotnie działaliśmy natychmiast, bez wsparcia systemowego, opierając się na własnych zasobach i pomocy ludzi dobrej woli. To w pamiętnej powodzi nasza jednostka ewakuowała tysiące mieszkańców w tym nawet Pana Burmistrza a po wszystkim? Prosiliśmy ludzi i fundacje o pomoc bo według was nam nie należało się nic!

Setki przeszkolonych dzieci ze szkół naszego powiatu i całego województwa z zakresu bezpieczeństwa nad wodą a to wszystko za darmo aby było bezpieczniej. Z tego też musimy zrezygnować aby utrzymać gotowość do ratowania ludzi?

Reklama

Za nami stoi kilkudziesięciu aktywnych ratowników i setki członków WOPR. To ludzie, którzy wielokrotnie narażali własne zdrowie i życie. Dziś to właśnie oni są pozostawieni bez realnego wsparcia.

Mówimy jasno:

Jeżeli ta sytuacja się nie zmieni, odpowiedzialność za potencjalne tragedie nad wodą nie będzie już wyłącznie wynikiem nieszczęśliwych wypadków.

To na urzędzie spoczywa ustawowy obowiązek zapewnienia finansowania w zakresie bezpieczeństwa nad zbiornikami wodnymi.

Nie można wymagać skutecznego ratownictwa bez zapewnienia środków do działania.

Reklama

Mieszkańcy Nysy mają prawo wiedzieć, że ich bezpieczeństwo nad wodą jest dziś zagrożone decyzjami administracyjnymi.

To nie jest atak.

To jest ostrzeżenie.

 

 

Cały apel: 

Reklama

Komentarze opinie

  • Awatar użytkownika
    mnb - niezalogowany 2026-05-04 15:56:01

    Jezioro nyskie to ściek. Rozwijanie tutaj jakiejkolwiek turystyki, a zwłaszcza zachęcanie do niej, to działanie na granicy oszustwa.

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis
  • Awatar użytkownika
    Andrew Child - niezalogowany 2026-05-04 16:19:22

    Posada.

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis
  • Awatar użytkownika
    Wkurwiony - niezalogowany 2026-05-04 17:04:58

    Mają rozmach sk….. Na jakieś posrane sekty i kokoszki Kolbiarz daje bez mrugnięcia 14 tys rocznie, premie za nic idą już w setki tysięcy, na tych pseudosiatkarzy i rodzinę Prygla wydają miliony. A na bezpieczeństwo mieszkańców Kolbiarz i cała ta banda czworga z urzędu pracy ma wyjebane. Taczki i wywieźć ich, tam, gdzie ich miejsce - do szamba.

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.


Reklama

Wideo nowinynyskie.com.pl




Reklama