Reklama

Sylwia Wardakas odwołała się od odwołania

Sylwia Wardakas, zawieszona dyrektor Przedszkola nr 10 w Nysie odwołała się o decyzji burmistrza Nysy w tej sprawie. Jej pismo wpłynęło do Komisji Dyscyplinarnej dla Nauczycieli przy wojewodzie opolskim. Taką informację przekazał Stowarzyszeniu Nysa Patrzy burmistrz Kordian Kolbiarz. Sprawa Sylwii Wardakas stała się jednym z najgłośniejszych tematów ostatnich miesięcy w Nysie.

Pojawiły się wobec niej poważne zarzuty dotyczące zarówno możliwych nieprawidłowości finansowych (blisko dwa tysiące godzin ponadwymiarowych i doraźnych zastępstw w latach 2024-2025), jak i mobbingu pracowników. Pod presją opinii publicznej oraz po interwencjach społecznych burmistrz zdecydował się na zawieszenie dyrektorki.

Decyzja o zawieszeniu była efektem narastających kontrowersji, śledztwa prokuratury oraz sygnałów płynących od pracowników placówki. Istotną rolę w nagłośnieniu sprawy odegrało Stowarzyszenie Nysa Patrzy, które publikowało dokumenty, z których wynikało, że dyrektor miała tysiące nadgodzin. Nie tylko ich liczba budziła kontrowersje, bo jak ujawniło stowarzyszenie, Sylwia Wardakas na dodatkowych zajęciach obecna była tylko na papierze. W rzeczywistości dziećmi opiekowały się panie z pomocy nauczycielek przedszkola. Za nadprogramową pracę Sylwia Wardakas otrzymała prawie 120 tysięcy złotych. 

Reklama

Jednym z najpoważniejszych wątków są oskarżenia o mobbing. W pismach podpisanych przez pracowników oraz relacjach przytaczanych przez media pojawiają się opisy zastraszania i wywierania presji, poniżania pracowników oraz tworzenia atmosfery strachu. Byli pracownicy wskazywali, że praca w placówce prowadziła do poważnych konsekwencji psychicznych. Jedna z osób mówiła na naszych łamach wprost o załamaniu i depresji, której powodem była Sylwia Wardakas. Inne relacje dotyczyły gróźb oraz prób uciszania. Część pracowników twierdziła też, że była wykorzystywana do zadań niezwiązanych z obowiązkami zawodowymi – m.in. do prac domowych na rzecz przełożonej.

Skala zarzutów znalazła odzwierciedlenie w oficjalnych dokumentach – pismo podpisane przez około 20 pracowników było jednym z kluczowych argumentów przemawiających za zawieszeniem dyrektorki. Trafiło ono do prokuratury, kuratorium oświaty i burmistrza. To spowodowało w końcu, że w marcu br. Kordian Kolbiarz zawiesił dyrektorkę Przedszkola nr 10. Ta jednak odwołała się od tej decyzji do Komisji Dyscyplinarnej dla Nauczycieli przy wojewodzie opolskim. Niezależnie postępowanie prowadzi Prokuratura Rejonowa w Nysie, a także Państwowa Inspekcja Pracy. Prokuratura wszczęła śledztwo, które ma wyjaśnić, czy doszło do naruszenia prawa, w tym ewentualnego poświadczenia nieprawdy lub nadużyć finansowych. Równolegle prowadzone są postępowania wyjaśniające w ramach nadzoru oświatowego, a także działania rzecznika dyscyplinarnego dla nauczycieli.

Reklama

Sama Sylwia Wardakas odrzuca stawiane jej zarzuty. W wypowiedziach medialnych podkreśla, że nie doszło do nieprawidłowości, a wysoką liczbę nadgodzin tłumaczy brakami kadrowymi i koniecznością zapewnienia opieki dzieciom, w tym wymagającym wsparcia specjalistycznego. Twierdzi również, że padła ofiarą nagonki i zapowiada dochodzenie swoich praw.


 

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.


Reklama

Wideo nowinynyskie.com.pl




Reklama