W Nysie działa groźna sekta „Jasna Strona Mocy”. Na jej czele stoi Sanyaya Jaraszek, a jego pomocnikiem jest Mateusz „Miłar” Kokoszka. Ten drugi jest sponsorowany przez władze Nysy, które chętnie udzielają mu wywiadów.
W ub. tygodniu serię artykułów o nyskiej sekcie opublikował portal Onet. Wcześniej o jej działalności pisała nasza redakcja. To my ujawniliśmy, że na jednym z filmów doszło do zbezczeszczenia krzyża. Choć sprawą zajęła się prokuratura i trafiła ona do sądu, to lider sekty nie poniósł kary. Okazało się, że jest niepoczytalny, a sąd wysłał go na terapię.
„Syn przestał być sobą”
Relacje osób poszkodowanych pokazują powtarzający się schemat działania grupy. Według materiałów Onetu, młodzi ludzie trafiają do sekty często przez internet – filmy i wystąpienia lidera przyciągają osoby zagubione lub szukające odpowiedzi na życiowe problemy. Jedna z historii dotyczy mężczyzny, który porzucił narzeczoną tuż przed ślubem. Kobieta wspomina, że partner stopniowo izolował się od niej i rodziny, a kontakt z sektą stawał się dla niego ważniejszy niż dotychczasowe życie. „To nie był już ten sam człowiek. Wszystko podporządkował temu guru” – mówiła w rozmowie z dziennikarzami.
Jedna z najbardziej poruszających relacji dotyczy ojca młodego mężczyzny, który – jak opisywał – „syn z dnia na dzień zaczął się zmieniać”. „Najpierw oglądał te nagrania godzinami. Potem zaczął powtarzać ich język, odcinać się od znajomych. W końcu zerwał kontakt z rodziną” – relacjonował dla Onetu.
W wielu przypadkach powtarza się podobny schemat: początkowe zainteresowanie treściami publikowanymi w internecie, stopniowe pogłębianie zaangażowania, a następnie izolacja od rodziny i dotychczasowego życia. Bliscy opisują to jako proces „znikania” człowieka – fizycznie obecnego, ale emocjonalnie i społecznie niedostępnego. Jeden z członków, który wrócił do rodziny bał się iść na grób własnej matki, bo Sanyaya wmówił mu, że na cmentarzu mieszkają demony. Podobne świadectwa powtarzają się w wielu relacjach: członkowie sekty zrywają więzi rodzinne, wyprowadzają się na działki należące do grupy i podporządkowują się jej zasadom. Byli uczestnicy oraz ich bliscy mówią o traumach i poczuciu utraty bliskich, którzy – choć fizycznie żyją – praktycznie znikają z ich życia.
Dla zdrajców jest zawsze śmierć
W materiałach Onetu pojawiają się również opisy przemocy psychicznej i upokarzania członków sekty. Jedno z nagrań pokazuje kobietę poddawaną publicznemu poniżeniu jako formę „kary” za rzekomą zdradę grupy. Według ustaleń dziennikarzy, w organizacji funkcjonują wewnętrzne „sądy” i system kar, a członkowie są poddawani silnej presji psychicznej. Sekta ma także narzucać rygorystyczne zasady życia, kontrolując relacje, seksualność i codzienne funkcjonowanie swoich wyznawców. Wykonują oni prace budowlane czy ogrodowe, a zarobione w ten sposób pieniądze oddają sekcie. Są też przypadki sprzedaży nieruchomości przez członków sekty i przeznaczenie całego dochodu na jej funkcjonowanie. Z relacji Onetu wynika, że Sanyaya nadaje nowe imiona członkom sekty (Miłar, Barmir, Ełwit, Sanwit) i włącza w zamkniętą strukturę grupy. W efekcie – jak opisują bliscy – osoby zaangażowane w sektę zaczynają stopniowo zrywać kontakty z rodziną i podporządkowywać życie guru. „Dla zdrajców to jest zawsze śmierć” tak zaś Sanyaya mówił o osobach, które chciały lub opuściły sektę.
Ideologia i działalność
„Jasna Strona Mocy” operuje na pograniczu teorii spiskowych i alternatywnej duchowości. Jej lider przedstawia się jako przewodnik duchowy, a sama organizacja – według własnych deklaracji – ma być „szkołą życia”. W praktyce jednak spełnia klasyczne cechy sekty: izolację, silną hierarchię i podporządkowanie liderowi. Grupa działa głównie w internecie, gdzie publikuje nagrania i pozyskuje nowych członków. Jednocześnie funkcjonuje fizycznie na terenie ogródków działkowych w Nysie przy ul. Saperskiej, gdzie mieszkają jej wyznawcy. Posiada też nieruchomości w Lipowej w gminie Nysa i Bukowie w gminie Otmuchów.
Istotną rolę w funkcjonowaniu grupy odgrywa Mateusz „Miłar” Kokoszka, uznawany za prawą rękę lidera. To on odpowiada w dużej mierze za medialną obecność środowiska. Szerszej publiczności dał się poznać m.in. podczas powodzi, kiedy jego aktywność w sieci przyciągnęła uwagę odbiorców i pozwoliła mu zbudować rozpoznawalność.
Promuje sektę i burmistrza
Kokoszka tworzy i publikuje materiały wideo promujące ideologię „Jasnej Strony Mocy”. Filmy te często poruszają tematy budzące duże emocje i kontrowersje. Jednym z głównych obiektów ataków sekty jest Kościół katolicki. Sekta nagrała filmy, na których widać m.in. oddawanie moczu na krzyż, kpiny z Jezusa czy wyśmiewanie drogi krzyżowej. Obecnie udaje też dziennikarza, a jego głównymi rozmówcami są burmistrz Kordian Kolbiarz i sekretarz Piotr Bobak. Pierwszy z nich deklaruje się jako katolik, ale nie przeszkadza mu sikanie na krzyż przez kolegów Kokoszki. Co więcej, gmina płaci za to ponad 20 tys. zł. Burmistrz zawarł umowę promocyjną z firmą zarejestrowaną na Danutę Kokoszkę, czyli mamę Miłara.
Sekta jest znana policji, do której zgłaszają się członkowie rodzin, poszukujący swoich dzieci. Policja nic jednak nie może zrobić, bo jej członkowie są dorośli. Działalność lidera sekty była też przedmiotem postępowań prokuratorskich. Jak informowaliśmy, sprawa dotycząca obrazy uczuć religijnych zakończyła się umorzeniem z powodu niepoczytalności sprawcy. Jednocześnie sąd nakazał mu terapię w ośrodku psychiatrycznym.
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze