Reklama

Dęby warte kilka tysięcy oddali za posprzątanie terenu

Nowiny Nyskie
28/04/2022 09:31

W Przełęku wrze. Mieszkańcy są zbulwersowani faktem, że na zalesionym terenie wycięto dwa około czterdziestoletnie dęby. – To już nie pierwsza taka sytuacja! – grzmią interweniujący w naszej redakcji. - Takie drzewo po przeróbce kosztuje kilkadziesiąt tysięcy złotych, a człowiek, który dostał na to zgodę nie zapłacił za to nic - stwierdzają. 

Teren, na którym wycięto dęby znajduje się na uboczu. Co prawda w jego sąsiedztwie znajdują się domy jednak rozległość Przełęku sprawia, że wiadomość o wycince rozpowszechniła się pocztą pantoflową. - O wycięciu dębów dowiedziałam się w marcową niedzielę. Ktoś do mnie zadzwonił z taką informacją – mówi sołtys wsi Jadwiga Suszkiewicz. – Ktoś mnie do czegoś powołał, więc nie mogłam przejść obok tego obojętnie. Musiałam zainterweniować zarówno jako sołtys wybrany przez ludzi, ale również osobiście nie zgadzam się z tym. Pojechałam na miejsce i okazało się, że to prawda – potężne drzewa leżały ścięte. Razem z członkami rady sołeckiej zaczęliśmy działać, bo na tamten moment nie wiedzieliśmy kto za tym stoi. Najpierw zadzwoniłam do Nadleśnictwa Prudnik, ale niczego się nie dowiedziałam, bo był to dzień wolny. Zadzwoniłam do naszego leśniczego, ale on mi powiedział, że ten teren mu nie podlega. Naprowadził mnie, że to teren Skarbu Państwa, którym zarządza Starostwo Powiatowe w Nysie – mówi sołtys, dodaje też, że będąc w tym miejscu wykonała dokumentację fotograficzną i razem z członkami rady sołeckiej wezwali policję. – Funkcjonariusze przyjechali bardzo szybko, spisali co mieliśmy do powiedzenia, ale nie robili zdjęć mówiąc, że od tego są technicy, którzy przyjadą na miejsce – stwierdza sołtys dodając, że do tej pory nie była wzywana na komendę.

Wycinką zbulwersowany jest mieszkaniec Przełęku Jan Potoczak, który już pod koniec marca napisał w tej sprawie list do starostwa z zapytaniem na jakiej podstawie została wydana zgoda na wycięcie dębów. – Śledzę stronę internetową starostwa i nie spotkałem się z ogłoszeniem, że powiat szuka kogoś do usunięcia drzewostanu. A te drzewa stanowią typowy materiał budowlany. Nie jest to posusz, bo ten rodzaj przeznacza się na opał, a ze zdjęć wykonanych bezpośrednio po wycięciu wynika, że kłody z wyciętych dębów są przygotowane do przetarcia – stwierdza. Jan Potoczak dodaje, że zasięgnął u stolarza informacji dotyczącej szacowanej wartości tego drzewa. – Za kubik tarcicy dębowej – po przeróbce i leżakowaniu – trzeba zapłacić od 5 tys. do nawet 18 tys. zł. Przypuszczam, że z jednego takiego dębu można pozyskać dwa kubiki, a więc to są ogromne pieniądze! – irytuje się.

Reklama

- Ludzie płacą ciężkie pieniądze za drzewo, płacą za zwykłe patyki na opał, a takie drzewa zostają wycięte?! – dodaje sołtys Przełęku. 
Jan Potoczak otrzymał już odpowiedź w bulwersującej go sprawie z wydziału rolnictwa i ochrony środowiska Starostwa Powiatowego w Nysie, z której wynika, że osoba, która wycięła dęby otrzymała je w zamian za posprzątanie terenu. Po przeprowadzeniu oględzin w styczniu br. wnioskodawca otrzymał zgodę na wycięcie drzew, które cytujemy: „(…) posiadały w koronie liczny posusz, a część gałęzi po wcześniejszych wiatrach były obłamane i niebezpiecznie zwisały. Ich stan stanowił zagrożenie dla bezpieczeństwa ludzi, którzy odwiedzają ten teren. A jest on odwiedzany, o czym świadczą sterty wywożonych tam śmieci. Stwierdzono także, że zabiegi pielęgnacyjne w koronach drzew nie poprawią ich stanu estetycznego i zdrowotnego ze względu na postępujący proces obumierania (…)”.
Zgodnie z dalszą treścią pisma, osoba, która wnioskowała o wycinkę w zamian za pozyskane drzewo zobowiązała się posprzątać teren i na własny koszt wywieść śmieci. - My nie mamy możliwości, żeby zatrudnić kogoś do obłamanych gałęzi, bo nie mamy na to środków – mówi Jacek Tarnowski, naczelnik wydziału rolnictwa Starostwa Powiatowego w Nysie. - To było coś za coś – za drewno ten pan uprzątnął teren. Tam było jedno wielkie śmietnisko, a drzewa powoli obumierały i stanowiły zagrożenie dla ludzi. Akurat ten pan się zgłosił. Gdyby sołectwo wystąpiło – to sołectwo by dostało. Wszystkim chodzi o drewno – dodaje naczelnik stwierdzając, że wykonano dokumentację fotograficzną z uprzątnięcia terenu. Z terenu miano zebrać 6 dużych worków odpadów. 

- Teraz jest tam posprzątane, a oprócz tego istnieje możliwość przekazania tego terenu gminie Nysa, a następnie sołectwu na stworzenie terenu rekreacyjnego – dodaje naczelnik Tarnowski.
Sołtys Jadwiga Suszkiewicz nie zgadza się ze zdaniem naczelnika, że teren ten był wypełniony śmieciami. Sprawa wycinki dębów należy do gatunku „słowo przeciwko słowu”. A ostatnie słowo będzie należało do policji po przeprowadzeniu dochodzenia.

Reklama

Autor: Agnieszka Groń    

Reklama

Komentarze opinie

  • Awatar użytkownika
    Nysek. - niezalogowany 2022-04-28 11:37:10

    Ta sprawa "śmierdzi" na odległość.

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis
  • Max - niezalogowany 2022-04-28 12:02:52

    Beknie ktoś czy uciszą sprawe?

    • Zgłoś wpis
  • Polska Zjednoczona PRawica - niezalogowany 2022-04-29 11:22:23

    W normalnie funkcjonującej demokracji ktoś by poszedł siedzieć. A tu można kraść. Zobaczcie też czyi wyborcy bronią tej wycinki i ludzi, którzy są za nią odpowiedzialni. Kradną, niszczą, dewastują i poparcie im nie spada - ciekawy ten nasz kraj, mentalnie taki trochę sowiecki.

    • Zgłoś wpis

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.


Reklama

Wideo nowinynyskie.com.pl




Reklama