Reklama

Mieszkańcy do Kolbiarza i Bobaka: Hańba! 

Nowiny Nyskie
30/10/2024 14:49

Powodzian z Białej Nyskiej odwiedziły władze Nysy w składzie burmistrz Kordian Kolbiarz, sekretarz Piotr Bobak i Sebastian Jankowicz, wiceprzewodniczący rady miejskiej. Zabrakło Elwiry Ślimak. 

- To jest hańba, że zostawiliście mieszkańców samym sobie – mieszkańcy Białej Nyskiej nie gryźli się w język mówiąc, co sądzą o zachowaniu władz Nysy w trakcie powodzi. Największe pretensje mieli o brak informacji o zagrożeniu. - Nikt nas nie ostrzegał, nikt nam nie pomagał - mówili zdenerwowani powodzianie. Pytali, dlaczego syrenę alarmową włączono w niedzielę o 7, kiedy domy zalewało w sobotę o 23.00! - Ogłosił pan ewakuację, nikt nie wiedział dokąd i którędy! Policja, straż, wojsko nie wiedzieli gdzie mają się ludzie ewakuować – wytykał jeden z mieszkańców. W odpowiedzi usłyszał od Kolbiarza, że to Biała Nyska jest punktem ewakuacji na wypadek powodzi... - To jest hańba! Dlaczego nikt nie jeździł i nie informował, tak jak np. w covidzie, gdzie straż jeździła i nawoływała przez megafony: „zostańcie w domu”, dlaczego nie było informacji – uciekajcie! - ludzie nie kryli rozczarowania.

Kolejni winni 
Osobnym punktem spotkania była sprawa przerwania wału w Przełęku. - Dlaczego nikt nie pojechał na wały w Przełęku, żeby zobaczyć, że tam się woda przelewa! Ludzie was o tym informowali – nie kryli pretensji. Powodzianie zwracali uwagę, że gdyby wiedzieli o zagrożeniu, to nie zostaliby zaskoczeni przez wodę. - Kładliśmy się spać uspakajani, że nic się nie stanie, a rano obudziliśmy się zalani przez wodę. Nikt nie ostrzegał, że idzie woda, że idzie powódź – mówił jeden z mieszkańców. Burmistrz w charakterystyczny dla siebie sposób zrzucił winę na innych. W sprawie monitorowania stanu wałów Białej Głuchołaskiej w Przełęku, skąd woda zalała Białą Nyską i Zamłynie, Kordian Kolbiarz poinformował, że były monitorowane przez... straż pożarną i wojsko. Czy naprawdę oni byli za to odpowiedzialni? Zarządzenie starosty nyskiego z 12 września br. mówiło wyraźnie, że to burmistrz jest za to odpowiedzialny.

Reklama

Kolejne pretensje mieszkańców dotyczyły tego, że wszyscy włodarze pouciekali na górkę otmuchowską, gdzie działał sztab kryzysowy nikt tu nie przyjechał! - My zostaliśmy pozostawieni sami sobie. 
 – Niezwykle łatwo się teraz ocenia, zarzucacie, że uciekliśmy na górkę, tak uciekliśmy, bo tam była łączność, mieliśmy starlinki, była energia, tam uciekliśmy po to, żeby móc ratować miasto – przekonywał burmistrz Kolbiarz. - Straciłam w ciągu 15 minut dorobek 25 lat życia, na który ciężko pracowałam, nie biorąc kredytów! Strażak stanął i powiedział nic nie zrobimy i tak was zaleje! - podkreślała jedna z ofiar powodzi. 

Pod nieobecność Elwiry Ślimak burmistrza bronił sekretarz Piotr Bobak, który stwierdził, że pretensje mieszkańców są nieuzasadnione. Przekonywał, że mylą się zarówno w sprawie braku pomocy, jak obecności władz w trakcie powodzi. – Tak, pan stał po drugiej stronie wody. Dlaczego nie podszedł pan do mieszkańców, którzy pana wołali? - pytali powodzianie. – Nie widziałem państwa – odparł Bobak. Tłumaczył się też ze złej komunikacji z mieszkańcami, która jednak wg niego nie była taka zła, bo były komunikaty na profilu facebookowym burmistrza i stronie internetowej urzędu. - To ma być informacja o niebezpieczeństwie? A my się pokątnie dowiadywaliśmy od ludzi, co się dzieje – mówili. Mieszkańcy skarżyli się też na to, że choć minął ponad miesiąc od powodzi nie są usuwane szkody w gminnej infrastrukturze, a także, że muszą płacić za popowodziowe śmieci na gminnym PSZOK–u. 

Reklama

Jeden z mieszkańców oskarżył władze Nysy o to, że uniemożliwiały działania w trakcie powodzi. Okazało się bowiem, że podczas remontu drogi powiatowej zakopany został przepust między dwoma jej stronami. To zaś powodowało, że woda od strony Białej Nyskiej piętrzyła się zalewając domy. - W niedzielę (15 września) przyjechała koparka, która miała rozkopać drogę, żeby woda mogła przepłynąć i rozlać się na pola. Jeden z panów ją odwołał, co sprawiło, że woda się spiętrzyła. Gdyby wtedy została rozkopana zalanie w Białej Nyskiej i Zamłyniu byłoby mniejsze – mówili. Drogę przekopano, ale dopiero we wtorek (17 września), żeby „spuścić” wodę z zalanych terenów w Białej Nyskiej.#


Komentarz 
Piotr Smoter, radny Nysy 

Reklama

Powodzian z Białej Nyskiej najbardziej boli wielogodzinna bezczynność władz Nysy i brak informacji o zagrożeniu, które się do nich zbliża. To pewne, że woda z Białej Głuchołaskiej przelewała się przez wał w Przełęku już w sobotę, nikt nic jednak z tym nie robił, a burmistrz twierdzi, że stan wałów był monitorowany przez służby i wymienia tu straż pożarną i wojsko! Skoro tak było, to dlaczego nikt nie ostrzegał ludzi? Przecież Białą Nyską zalało w nocy z soboty na niedzielę, podobnie ul. Wiosenną i Zamłynie. Skoro wszystko było tak dobrze, jak twierdzą władze Nysy, to dlaczego wyszło tak źle? 

Reklama

Komentarze opinie

  • Awatar użytkownika
    O! - niezalogowany 2024-10-30 15:49:54

    Kiedy władza mówi,. że wasze hołoto pretensje są nieuzasadnione, to, że tak powiem, - mordy w kubeł!

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis
  • Młody - niezalogowany 2024-10-31 15:02:05

    Ciekawe czy w Castoramie wystarczy taczek?

    • Zgłoś wpis
  • Awatar użytkownika
    Art. - niezalogowany 2024-10-30 16:08:04

    Drodzy państwo, miejcie na uwadze, że każda władza działa dokładnie tak, jak robol w fabryce, który liczy na to, że będzie miał fajny dzień, a jak się trafi jakaś awaria, to może sama się naprawi, a jak się nie naprawi, to może nie będzie afery, no, nie wiadomo. No i władza tak samo sobie kalkulowała, a tu ta wstrętna woda władzę i jej nadzieje miała w dupie i zrobiła swoje. A jak już zrobiła, to się władza opamiętała, że tu kurna grubo jest i... zaczęła improwizować styluwę na dzielnych komandosów, co to biegają wokół z telefonami przy uchu w kolejnej głupiej nadziei, że to zrobi na kimś wrażenie, że oni tu wicie rozumicie obywatele, oni tu energicznie działajOM! No ale sprawa się rypła. Teraz obywatele liczycie na odpowiedzialność władzy? Porzućcie wszelkie nadzieje! Gdyby w Polsce istniała odpowiedzialność urzędnika za czyny, lub zaniechania, to tych s/synów byłyby pełne więzienia, a do władzy szliby ludzie rozumni i odpowiedzialni, a nie półgłówki którym się wydaje, że dadzą radę.

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.


Reklama

Wideo nowinynyskie.com.pl




Reklama