Sołtys wsi Morów Artur Pieczarka skierował dramatyczny apel do radnych Rady Miejskiej w Nysie oraz burmistrza Kordiana Kolbiarza, wskazując na wieloletnie zaniedbania w zakresie ochrony przeciwpowodziowej. W liście otwartym podkreśla, że jego miejscowość należy do najbardziej zagrożonych terenów w gminie a problem pozostaje nierozwiązany.
Powtarzający się scenariusz
Sołtys przypomina, że Morów doświadcza powodzi i podtopień regularnie – średnio co kilka lat. Od czasu wielkiej powodzi w 1997 roku mieszkańcy wielokrotnie mierzyli się z żywiołem, m.in. w latach 2008, 2010, 2014, 2020, 2022 i ponownie we wrześniu 2024 roku. Mimo tych doświadczeń – jak podkreśla – nie powstał spójny system zabezpieczeń. Kluczowym problemem jest charakter potoku Mora. To ciek górski, a więc podatny na gwałtowne wezbrania, które w krótkim czasie mogą doprowadzić do wylania wody z koryta. Obecne działania, takie jak doraźne udrażnianie rzeki, nie rozwiązują problemu systemowo.
Zagrożenia dla mieszkańców
Sołtys Pieczarka wskazuje na kilka kluczowych kwestii, w tym brak ciągłych zabezpieczeń przeciwpowodziowych w obrębie wsi – newralgiczny odcinek o długości zaledwie 150–200 metrów wciąż wymaga każdorazowego umacniania workami z piaskiem podczas opadów. Do tego nierównomierne ukształtowanie brzegów potoku – niższy poziom po stronie zabudowań sprzyja wylewaniu wody na posesje. W końcu brak suchych zbiorników retencyjnych (polderów) – które mogłyby przejąć nadmiar wody jeszcze przed dotarciem do wsi. Były one planowane jeszcze przed II wojną światową i do dnia dzisiejszego, pomimo obietnic, nie powstały.
W związku z tym u mieszkańców Morowa występuje stałe poczucie zagrożenia, a powtarzające się powodzie oznaczają nieprzespane noce, stres i realne ryzyko dla zdrowia oraz mienia.
Autor listu zwraca uwagę, że w debacie publicznej dominują wieloletnie koncepcje, takie jak budowa kanału ulgi dla Nysy, które – choć potrzebne – nie rozwiążą bieżących problemów mieszkańców Morowa.
- Dyskutujcie, apelujcie, ale w pierwszej kolejności rozwiązujcie problemy, które należy realizować na już, bo my nie mamy 30 lat do kolejnej powodzi! - podkreśla Artur Pieczarka.
W jego ocenie priorytetem powinny być działania możliwe do realizacji natychmiast. Wśród najpilniejszych postulatów wymienia: budowę trwałych umocnień wzdłuż Mory na terenie wsi, rozpoczęcie procedury projektowej i przetargowej dla budowy polderów, odbudowę i dostosowanie infrastruktury drogowej do warunków powodziowych.
Brak zaangażowania samorządu
Sołtys krytycznie ocenia dotychczasową postawę władz lokalnych. Jego zdaniem działania podejmowane przez Gminę mają charakter fragmentaryczny i nie tworzą spójnego systemu ochrony. Wskazuje, że nawet podczas konsultacji społecznych postulaty dotyczące Morowa nie spotkały się z odpowiednim zainteresowaniem.
W liście pojawia się również gorzki wątek dotyczący braku zainteresowania samorządowców poszkodowanymi w Morowie. Sołtys pyta wprost, ilu radnych i przedstawicieli władz pojawiło się na miejscu po powodziach, by ocenić sytuację i wesprzeć mieszkańców. Kończąc swój list, sołtys apeluje o współpracę ponad podziałami politycznymi i pilne podjęcie konkretnych decyzji. Ostrzega, że brak reakcji oznacza kolejne powodzie.
- W maju 2024 r. ostrzegałem, że wkrótce wieś zostanie zalana z powodu braku działań, mam protokół z Wodami Polskimi, tak przestrzegam również Państwa dziś, że to kwestia czasu... Czy przyjedziecie w nocy sypać worki? My mamy tak prawie co roku, nieprzespane noce, stres
i zagrożenie dla ludzi - podkreśla. W jego ocenie Morów nie potrzebuje kolejnych analiz, lecz realnych inwestycji, które zapewnią mieszkańcom podstawowe poczucie bezpieczeństwa.
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze