Reklama

Morów wciąż bez ochrony. Sołtys Artur Pieczarka apeluje do władz Nysy

08/04/2026 14:16

Sołtys wsi Morów Artur Pieczarka skierował dramatyczny apel do radnych Rady Miejskiej w Nysie oraz burmistrza Kordiana Kolbiarza, wskazując na wieloletnie zaniedbania w zakresie ochrony przeciwpowodziowej. W liście otwartym podkreśla, że jego miejscowość należy do najbardziej zagrożonych terenów w gminie a problem pozostaje nierozwiązany.

Powtarzający się scenariusz
Sołtys przypomina, że Morów doświadcza powodzi i podtopień regularnie – średnio co kilka lat. Od czasu wielkiej powodzi w 1997 roku mieszkańcy wielokrotnie mierzyli się z żywiołem, m.in. w latach 2008, 2010, 2014, 2020, 2022 i ponownie we wrześniu 2024 roku. Mimo tych doświadczeń – jak podkreśla – nie powstał spójny system zabezpieczeń. Kluczowym problemem jest charakter potoku Mora. To ciek górski, a więc podatny na gwałtowne wezbrania, które w krótkim czasie mogą doprowadzić do wylania wody z koryta. Obecne działania, takie jak doraźne udrażnianie rzeki, nie rozwiązują problemu systemowo.

Zagrożenia dla mieszkańców
Sołtys Pieczarka wskazuje na kilka kluczowych kwestii, w tym brak ciągłych zabezpieczeń przeciwpowodziowych w obrębie wsi – newralgiczny odcinek o długości zaledwie 150–200 metrów wciąż wymaga każdorazowego umacniania workami z piaskiem podczas opadów. Do tego nierównomierne ukształtowanie brzegów potoku – niższy poziom po stronie zabudowań sprzyja wylewaniu wody na posesje. W końcu brak suchych zbiorników retencyjnych (polderów) – które mogłyby przejąć nadmiar wody jeszcze przed dotarciem do wsi. Były one planowane jeszcze przed II wojną światową i do dnia dzisiejszego, pomimo obietnic, nie powstały. 
W związku z tym u mieszkańców Morowa występuje stałe poczucie zagrożenia, a powtarzające się powodzie oznaczają nieprzespane noce, stres i realne ryzyko dla zdrowia oraz mienia.

Reklama

Autor listu zwraca uwagę, że w debacie publicznej dominują wieloletnie koncepcje, takie jak budowa kanału ulgi dla Nysy, które – choć potrzebne – nie rozwiążą bieżących problemów mieszkańców Morowa.

- Dyskutujcie, apelujcie, ale w pierwszej kolejności rozwiązujcie problemy, które należy realizować na już, bo my nie mamy 30 lat do kolejnej powodzi! - podkreśla Artur Pieczarka.

W jego ocenie priorytetem powinny być działania możliwe do realizacji natychmiast. Wśród najpilniejszych postulatów wymienia: budowę trwałych umocnień wzdłuż Mory na terenie wsi, rozpoczęcie procedury projektowej i przetargowej dla budowy polderów, odbudowę i dostosowanie infrastruktury drogowej do warunków powodziowych.

Reklama

Brak zaangażowania samorządu
Sołtys krytycznie ocenia dotychczasową postawę władz lokalnych. Jego zdaniem działania podejmowane przez Gminę mają charakter fragmentaryczny i nie tworzą spójnego systemu ochrony. Wskazuje, że nawet podczas konsultacji społecznych postulaty dotyczące Morowa nie spotkały się z odpowiednim zainteresowaniem.
W liście pojawia się również gorzki wątek dotyczący braku zainteresowania samorządowców poszkodowanymi w Morowie. Sołtys pyta wprost, ilu radnych i przedstawicieli władz pojawiło się na miejscu po powodziach, by ocenić sytuację i wesprzeć mieszkańców. Kończąc swój list, sołtys apeluje o współpracę ponad podziałami politycznymi i pilne podjęcie konkretnych decyzji. Ostrzega, że brak reakcji oznacza kolejne powodzie.

- W maju 2024 r. ostrzegałem, że wkrótce wieś zostanie zalana z powodu braku działań, mam protokół z Wodami Polskimi, tak przestrzegam również Państwa dziś, że to kwestia czasu... Czy przyjedziecie w nocy sypać worki? My mamy tak prawie co roku, nieprzespane noce, stres 
i zagrożenie dla ludzi - podkreśla. W jego ocenie Morów nie potrzebuje kolejnych analiz, lecz realnych inwestycji, które zapewnią mieszkańcom podstawowe poczucie bezpieczeństwa.
 

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.


Reklama

Wideo nowinynyskie.com.pl




Reklama