Wywiad z Patrykiem Cichym, byłym szefem Komitetu Referendalnego w Nysie, a obecnie liderem grupy "Nysa Patrzy", która patrzy władzy na ręce i kontroluje działanie nyskiego samorządu.
Piotr Wojtasik, „Nowiny Nyskie” - Po referendum komitet przekształcił się w grupę "Nysa Patrzy". Inicjatorzy referendum trzymają się dalej razem?
Patryk Cichy - Mało tego, grupa rośnie w siłę, kolejne osoby się do nas zgłaszają. Cały czas działamy aktywnie, spotykamy się. Jesteśmy na etapie rejestracji stowarzyszenia, które będzie patrzyło nyskim samorządowcom na ręce i kontrolowało władzę.
- Czyli ku rozpaczy władz Nysy grupa się nie rozpadła, a czy można do grupy się dołączyć? Czy to jest formuła otwarta?
- Oczywiście, że tak. Są osoby, które po referendum do nas się zgłosiły z takim zapytaniem, czy mogłyby dołączyć do tej grupy, czy mogłyby jakoś nas wspomóc, działać razem i bardzo chętnie nawiązujemy kontakt z takimi osobami. Już pierwsze spotkania odbyły się, także tych osób jest coraz więcej. Bardzo serdecznie im dziękuję za udział i za zainteresowanie naszą inicjatywą i zachęcamy kolejne osoby do tego, aby zgłaszały się do nas, dołączały i żebyśmy działali wspólnie.
- Dzięki Wam mieszkańcy dowiedzieli się m.in. o bulwersujących sprawach premii, dodatków do pensji i tym podobnych pieniędzy, które władze Nysy otrzymują. Okazuje się, że nie trzeba ekstra pensji wygrać w totolotku...
- Sprawa jest bulwersująca, widzimy to po komentarzach w internecie. Mieszkańcy gminy negatywnie to odebrali i to tylko potwierdza, że nasza działalność ma sens, że takie rzeczy należy nagłaśniać. Gdyby nie nasze zapytania, które składamy, to czy takie informacje wypłynęłyby na światło dzienne? To jest już ponad milion zł samych tylko premii dla dwojga wiceburmistrzów i dla sekretarza. W mojej ocenie to jest też obchodzenie ustawy o pracownikach samorządowych. Nie ma to nic wspólnego ze zwiększaniem obowiązków czy z nadmierną ilością zadań do wykonania.
- Mnie najbardziej zbulwersowało to, że pani Elwira Ślimak otrzymała pieniądze za udział w obchodach uroczystości państwowych.
- Zgadzam się, to jest skandal i należy to wyjaśnić. Przygotowujemy zawiadomienie do Regionalnej Izby Obrachunkowej. Będziemy tę sprawę na pewno dalej monitorować. Te uzasadnienia tych nagród, dodatków i premii są absurdalne. Płacimy z publicznych środków ekstra pieniądze za przynależność do pewnego rodzaju układu. W mojej ocenie jest to forma korupcji politycznej i takiego poparcia wprost właśnie w zamian za te dodatki.
- Jak skomentuje Pan takie uzasadnienie, że pani Elwira Ślimak za miłą obsługę klientów albo za uprzejme załatwianie spraw otrzymuje gratyfikację? Czy to nie powinno leżeć w jej obowiązkach?
- Jakoś tak się dobrze składa, że z urzędnikami niższego szczebla mam bardzo dobre relacje i pozdrawiam wszystkich serdecznie. Jakoś nie miałem nigdy problemów. Jednak jeżeli mówimy o pani wiceburmistrz, to każdy, kto z panią wiceburmistrz miał do czynienia, niech odpowie sobie sam na to pytanie, czy my powinniśmy jeszcze nagradzać panią wiceburmistrz za to, w jaki sposób się zachowuje. My wielokrotnie byliśmy wypraszani, wyrzucani czy z sesji, czy z urzędu miasta przez panią Ślimak, tylko dlatego, że przychodziliśmy tam z tematami, które się władzy nie podobały. Ja uważam, że to jest absurd. Ja postawiłem niedawno takie pytanie publicznie i stawiam je po raz kolejny. Czy Nysa nie poradziłaby sobie bez pani Ślimak? Czy te 250 tys. - 270 tys. zł na jej wypłatę to są środki, których nie powinniśmy zaoszczędzić? W Nysie jest dwoje wiceburmistrzów i sekretarz. Po co? To są realnie środki do zaoszczędzenia i uważam, że Nysa świetnie poradziłaby sobie bez pani Ślimak.
- Pani wiceburmistrz otrzymała też nagrodę za perfekcyjne przygotowanie referendum...
- To jest szczególnie skandaliczne, bo pani Ślimak nadzorowała przeprowadzenie referendum. Jak widać ten nadzór się udał. Przeprowadziła go skutecznie. I my mamy teraz wynagrodzić panią Ślimak, rozumiem, za wszystkie te rzeczy, z którymi zderzyliśmy się podczas organizacji referendum. To jest absurd. Jakby uderzające jest takie poczucie w ogóle tego, że ci ludzie nie mają jakichś takich hamulców, nie mają poczucia wstydu. Nawet nie wiem, jak to nazwać.
Istnieje jakaś granica tego, przepraszam za wyrażenie, dojenia. Za chwilę może przyznają sobie nagrody za to, że w ogóle przychodzą do pracy, wstają rano i potem z tej pracy wychodzą.
- Chciałem zapytać o sprawę pana Bogdana Wyczałkowskiego. Wy ujawniliście podczas referendum aferę SIM Opolskie. Burmistrz Kolbiarz mówił, że jeśli tylko pojawią się zarzuty, prezes Agencji Rozwoju Nysy zostanie odwołany. I mamy zarzuty w sprawie Agencji Rozwoju Nysy, nawet nie SIM Opolskie.
- I dalej pan Wyczałkowski jest na swoim stanowisku. To pokazuje, że słowa wypowiadane przez tych ludzi nie mają żadnego znaczenia. Mieliśmy wprost jego wypowiedź sprzed paru miesięcy, gdzie powiedział, że jeżeli tylko pojawią się zarzuty, Bogdan Wyczałkowski zostanie odsunięty od zarządzania ARN. Myślę więc, że czasami lepiej ważyć słowa, a najlepiej byłoby po prostu być słownym i dotrzymywać danego wcześniej słowa.
- A w tych sprawach, które w trakcie referendum zgłaszaliście do prokuratury, coś się dzieje?
- Jak widzimy, sprawniej podejmowane są działania w stosunku do nyskich przedsiębiorców i do osób, które były zaangażowane w odwołanie obecnych władz. Tam prokuratura i służby działają ekspresowo. Jednak gdzie w tle są miliony złotych, są podejrzenia różnych nieprawidłowości, wtedy mamy zapoznawanie się z dokumentami, mamy czas na wszystko, to trwa latami. Chyba nie tak to powinno wyglądać i nie tak powinien ten system działać. W części spraw prokuratura w ogóle odmówiła udziału i wszczęcia jakiegokolwiek postępowania. Wiem, że zawiadomienie jednej osoby zostało podjęte i będą prowadzone czynności. Powiedziałbym, że to się wszystko ślimaczy, o ile to jest dobre słowo. A tak jak mówię, w kontrze do tego mamy ekspresowe działania prokuratury czy policji, jeśli chodzi o postawienie zarzutów, między innymi mi, bo jestem osobą, której zostały postawione zarzuty w sprawie karnej związanej z uszkodzeniem mienia kredą. Ostrzegam Państwa, bo mamy jeszcze sezon letni. Uważajcie na swoje dzieci, nie pozwólcie im bawić się kredą w parku, bo takie napisy mogą później być ścigane przez prokuraturę.
- Chciałem zadać jeszcze jedno pytanie w sprawie nowego dyrektora Nyskiego Domu Kultury. Czy to nagroda za to, że PiS nie poparł referendum?
- Ja od samego początku podkreślałem, że nasza inicjatywa jest oddolna, niezależna i my w żaden sposób nie będziemy współpracować z żadnym ugrupowaniem politycznym. Aczkolwiek też podkreślałem, że każdy samorządowiec w tym mieście powinien tę inicjatywę poprzeć. Pokazać, że walka, która się odbyła, nie powinna się odbywać na ulicach, tak jak to miało miejsce ze zrywaniem banerów, niszczeniem mienia i wszystkimi tymi rzeczami, które widzieliśmy, tylko powinna się odbyć przy urnach. Oczywiście PiS nie angażował się w żaden sposób, nawet z tego, co słyszałem, to do pewnego momentu był zakaz jakiegokolwiek zaangażowania w tę sprawę. Mieliśmy niedawno też referendum w Głubczycach i tam PiS pojawił się momentalnie i popierał inicjatywę. Dla mnie to jest jednoznaczne z tym, że pan Nakonieczny, jako jeden z liderów lokalnego PiS-u, otrzymał pewnego rodzaju gratyfikację. I ona też według mnie jest podkreśleniem tego, że mamy do czynienia w mieście z taką koalicją Pis-PO, bo jeżeli spojrzymy tak szerzej na całe to towarzystwo, to ci ludzie nie różnią się niczym. To, co ich łączy, to stołki, posady i tak to w tym mieście wygląda. Generalnie liczy się praca dla siebie i dla rodziny i na tym się opiera działalność tych ludzi. Liczy się władza.
Patryk Cichy - Jeszcze jedną rzecz chciałbym dodać, bo myślę, że to jest istotne, wracając do pani Ślimak i tych nagród i tego, że Nysa poradziłaby sobie świetnie z jednym wiceburmistrzem i sekretarzem. Skandaliczne jest to, że ostatnio mieliśmy do czynienia z sytuacją, gdzie dwie młode zawodniczki z klubu KO Bloodline wybierające się na Mistrzostwa Europy, poprosiły o wsparcie gminę Nysa. Pani Ślimak odpowiedziała, że nie ma środków na taki cel. To jest, uważam, skandal, bo jeżeli my mamy utrzymywać panią Ślimak i nie tylko ją, bo jak państwo zobaczycie, co publikujemy na profilu "Nysa Patrzy", to jest też jej rodzina, to jest stypendium dla córki, to jest mąż w jednej z ze spółek gminnych, to ja się zastanawiam, co w tym mieście jest ważniejsze.
Czy młodzież, która reprezentuje nas na arenie międzynarodowej, czy pani Ślimak i dodatki, bonusy w kwotach setek tysięcy złotych? Dlatego uważam, że to jest skandal i pytam po raz kolejny, czy działalność pani Ślimak w tym mieście jest niezbędna, bo te 270 tysięcy złotych dwa lata temu, 250 tysięcy w roku ubiegłym równie dobrze można przeznaczyć na stypendia dla dzieci, a dzieci to przyszłość naszego miasta, pani Ślimak na pewno nie.
Dziękuję bardzo za rozmowę.
Dziękuję.
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Panie Cichy, Pani Ślimak robi karierę w hollywoodzkim stylu - z podrzędnej sekretarki w urzędzie pracy trafiła baba na salony. Więc się Pan nie dziw, to musi kosztować. Nie każdego burmistrza stać na tak aktywną zawodowo kobietę ????
Ten komentarz jest ukryty - kliknij żeby przeczytać.
Ten komentarz jest ukryty - kliknij żeby przeczytać.
Ale Pani Ślimak bez Nysy to by sobie tak nie radziła, jak mieszkała w Burgrabicach to było cienko.
Dziękuję Panie Patryku. Powódź i to co Pan zrobił otworzyło mi oczy. Wielu ludziom otworzyło oczy. Dziękuję Panu bardzo.
Ten komentarz jest ukryty - kliknij żeby przeczytać.
A ten Pan ze zdjęcia czy aby na pewno jest zdrowy? bardzo źle wygląda, może musi iść do lekarza? Widać jakby jakieś neurologiczne zmiany.
Panie Cichy, Pani Ślimak robi karierę w hollywoodzkim stylu - z podrzędnej sekretarki w urzędzie pracy trafiła baba na salony. Więc się Pan nie dziw, to musi kosztować. Nie każdego burmistrza stać na tak aktywną zawodowo kobietę ????
Ten komentarz jest ukryty - kliknij żeby przeczytać.
Ten komentarz jest ukryty - kliknij żeby przeczytać.