Reklama

Premier nas – przedsiębiorców - zostawił bez pomocy

27/09/2024 12:29

Szymon Janczar prowadził wraz z żoną przy ul. Piastowskiej sklep medyczny, a obok gabinet rehabilitacyjny. Tak było do ubiegłego tygodnia, gdy przyszła powódź woda zalała niemal wszystko – przede wszystkim kosztowny sprzęt do rehabilitacji, który małżeństwo kupiło z własnych oszczędności i kredytów. - Jestem dumny z tych ludzi, którzy uratowali resztę mojego dobytku pracując w nocy przy zabezpieczaniu wałów

- Towar w naszym sklepie, który w całości został zalany kosztował 53 tys. zł. Były to m.in. pampersy, wózki, inhalatory. Nasz franczyzodawca zachował się wspaniale i zadeklarował zakup mebli do sklepu i przekazanie nowego towaru. Mam nadzieję, że uda się uzyskać ubezpieczenie za stracony towar. Chcemy jak najszybciej ruszyć z działalnością sklepu, bo nasz gabinet, który był głównym źródłem dochodu naszej rodziny nie nadaje się – póki co – nawet do remontu – dodaje.

Ze wspomnianych pomieszczeń gabinetu rehabilitacyjnego państwa Janczarów zostały usunięte już wszystkie zniszczone sprzęty i meble. Cała rodzina pracowała tutaj cztery dni. Miejsce, w którym pacjenci byli poddawani specjalistycznym zabiegom wygląda dzisiaj przygnębiająco. - Straż pożarna zakazała wchodzić do tego pomieszczenia, bo na środku posadzka wybrzuszyła się i nie wiadomo co z nią będzie – mówi pan Szymon. - Sprzęt był w całości nasz, a jego wartość szacuję na półtora miliona złotych. 

Reklama

Woda sięgała w tym miejscu do pasa. Jeszcze w sobotę przeniosłem trochę urządzeń wyżej. Zrobiłem to instynktownie. W piątek premier powiedział przecież, że prognozy są optymistyczne i nie ma co histeryzować. Skoro mówił to premier – szef wszystkich szefów, to uważałem, że chyba wie, co mówi. Potem dowiedziałem się jednak od pacjentów, że służby burmistrza odkręcają ławeczki w sąsiedztwie rzeki. Czy nie można było wtedy powiedzieć do takich ludzi jak ja: ”Panie, chowaj pan ten towar!”. 

Szymon Janczar dodaje, że jeszcze nie znalazł czasu, by uruchomić sprzęt, który zabezpieczał. Przez ostatnie dni, od rana do nocy, porządkowali wraz z rodziną lokale przy ul. Piastowskiej. Nie wie więc czy aparatura działa. – Żona teraz nie będzie miała w ogóle pracy, bo pracowała w naszym gabinecie. Co nam z tego, że składki ZUS będą zawieszone na rok skoro ja i tak muszę zawiesić działalność, bo nie będziemy mogli przyjmować pacjentów. Tak samo z podatkami… Jakie podatki mam zapłacić skoro nic nie zarobię?! Premier nas – przedsiębiorców – zostawił, a mojej rodzinie zostało tysiąc złotych.

Reklama

Przy całej tragedii Nysy i swojej osobistej pan Szymon nie zapomina o bohaterach naszego miasta. - Jestem dumny z tych ludzi, którzy uratowali resztę mojego dobytku pracując w nocy przy zabezpieczaniu wałów. To dzięki nim woda nie sięgnęła tutaj sufitu. Jestem dumny… - mówi ze wzruszeniem.
 

Źródło i opracowanie własne Aktualizacja: 27/09/2024 12:40
Reklama

Komentarze opinie

  • Awatar użytkownika
    Malaj - niezalogowany 2024-09-27 13:30:25

    To facetowi Tusk wiadrem z woda sklep i gabinet zalał ,trzeba było się ubezpieczyć i dobrze uszczelni wszystkie szpary dziuryimialbys suche a nie teraz jęczeć że ci premier kraju pomieszczenia zalał

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis
  • Roman - niezalogowany 2024-09-27 14:18:32

    Widzę że to napisał redaktorek naczelny nowin nyskich niejaki Wojtasik chce budować na kalece swój kapitał a pomoc jest wystarczy sięgnąć może zamiast podpuszczać ludzi pseudo redaktorku wskaż gdzie u wojewody może sięgnąć po pomoc

    • Zgłoś wpis
  • Młody - niezalogowany 2024-09-28 13:09:45

    Burmistrz Nysy Kordian Kolbiarz informuje, że ma zapewnienie Wód Polskich, że zrzut wody z Jeziora Nyskiego nie zostanie zwiększony. Aktualnie wynosi 1000 m3/s. Jednocześnie dementuje informacje, które przekazują niektórzy mieszkańcy.16 wrz 2024

    • Zgłoś wpis

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.


Reklama

Wideo nowinynyskie.com.pl




Reklama