Reklama

Ścieżka rowerowa ważniejsza od bezpieczeństwa?

Tuż pod stanicą Wodnego Ochotniczego Pogotowia Ratunkowego gmina chce wybudować ścieżkę rowerową. Ratownicy przekonują, że to zły pomysł i będzie utrudniać akcje ratownicze. Nowa, asfaltowa trasa przetnie teren wykorzystywany do parkowania i manewrowania sprzętem ratowniczym. W sytuacjach kryzysowych może nawet wydłużyć czas wyjazdu do akcji na Jeziorze Nyskim.

Inwestycja ma być częścią rozbudowy infrastruktury rekreacyjnej wokół Jeziora Nyskiego. Choć sama idea budowy kolejnych ścieżek rowerowych spotyka się z pozytywnym odbiorem mieszkańców i turystów, przebieg trasy w bezpośrednim sąsiedztwie bazy ratowników wzbudził sprzeciw WOPR. Jak mówi Jarosław Białochławek, prezes WOPR w Nysie, ścieżka przez większość swego przebiegu prowadzi górą wału jeziora, dopiero przed terenem WOPR-u schodzi w dół wprost pod stanicę. - Już dziś jest z tym problem, bo rowerzyści zjeżdżający z wału mają problemy z hamowaniem i lecą w kierunku jeziora - mówi. Dlatego WOPR wydał negatywną opinię na temat przebiegu inwestycji. Jak podkreślają przedstawiciele WOPR Nysa, teren, przez który ma przebiegać ścieżka, nie jest przypadkowym placem. To miejsce wykorzystywane do parkowania samochodów z przyczepami, wodowania i przygotowywania łodzi ratowniczych oraz manewrowania specjalistycznym sprzętem. Powstanie ścieżki rowerowej spowoduje, że żadne pojazdy nie będą mogły na nią wjeżdżać ani się na niej zatrzymywać. 

Reklama

Ratownicy zwracają uwagę, że podczas akcji liczy się każda minuta. Przecinająca bazę ścieżka rowerowa oznaczałaby konieczność zachowania szczególnej ostrożności wobec rowerzystów, co może utrudnić szybką reakcję. – W sezonie letnim wokół jeziora panuje bardzo duży ruch. Ratownicy muszą mieć możliwość natychmiastowej reakcji, podobnie nasze pojazdy muszą mieć możliwość szybkiego wyjazdu bez ryzyka, że na ich drodze znajdą się rowerzyści czy spacerowicze – argumentują ratownicy.

Obawy WOPR są tym większe, że jednostka odpowiada za bezpieczeństwo tysięcy osób wypoczywających nad Jeziorem Nyskim i Otmuchowskim. Ratownicy prowadzą patrole wodne, zabezpieczają imprezy, uczestniczą w akcjach ratunkowych i szkoleniach, a w czasie powodzi we wrześniu 2024 roku odegrali jedną z kluczowych ról w ewakuacji mieszkańców.

Reklama

W ostatnich miesiącach jednostka kilkukrotnie publicznie zwracała uwagę na problemy związane z finansowaniem swojej działalności, podkreślając, że bezpieczeństwo nad Jeziorem Nyskim nie powinno być przedmiotem oszczędności. Tymczasem gmina ustami sekretarza Piotra Bobaka, uznała to za ataki na władze Nysy. Ich zdaniem podłożem tego miał być spór o przebieg ścieżki rowerowej. Gmina bowiem nie wyobraża sobie innej możliwości, niż przejazd przez WOPR. - To dziwne, bo zaraz po wyjeździe z naszego terenu ścieżka prowadzi w górę ulicą Orzechową w stronę drogi wojewódzkiej i parkingu - mówi. 

Ratownicy nadal liczą, że inwestor przeanalizuje możliwość zmiany przebiegu ścieżki lub wprowadzenia takich rozwiązań, które nie ograniczą funkcjonowania stanicy. Ich zdaniem infrastruktura rekreacyjna jest potrzebna, jednak nie powinna powstawać kosztem bezpieczeństwa osób wypoczywających nad wodą.
 

Reklama

Komentarze opinie

  • Awatar użytkownika
    Ekolog - niezalogowany 2026-08-07 15:16:28

    Ale bzdury. Jedyne co utrudnia dojazd to nielegalnie postawione prywatne przyczepy na publicznym terenie które tworzą obozowisko. Już obecnie nie da się przejść. Nie chodzi o ścieżkę lecz o te właśnie budy co stoją tam od 10 lat. Dotarło........

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.



Reklama

Wideo nowinynyskie.com.pl




Reklama