Gmina Nysa szuka pieniędzy na budowę nowego mostu. W tym celu wystąpiła z wnioskiem do Ministerstwa Obrony Narodowej, które dofinansowania jednak nie przyznało.
Gmina posiada wielowariantową koncepcję nowego mostu. Do MON wysłano tę najdroższą, łączącą ul. Grodkowską z ul. Bolesława Śmiałego. Tymczasem na stole leży znacznie prostsze rozwiązanie – przebudowa i poszerzenie mostu Bema. Władze Nysy konsekwentnie je odrzucają, choć właśnie ten wariant był najtańszy i mógł realnie rozwiązać komunikacyjny problem miasta.
Na ostatniej sesji radny Piotr Smoter złożył wniosek o to, żeby ponownie wystąpić do MON o dofinansowanie inwestycji. Tym razem z koncepcją zakładającą przebudowę mostu Bema. Jak tłumaczył, to istniejący most ma strategiczne znaczenie dla np. transportu sprzętu wojskowego. Obecnie jego stan techniczny nie pozwala nawet na poruszanie się po nim ciężarówek, a co dopiero kolumny z pojazdami wojskowymi. Do tego, jak zaznacza Smoter, jest to wariant tańszy niż budowa nowego mostu.
Czy władze Nysy posłuchają radnego opozycji? Konsekwentnie upierają się przy budowie nowego mostu w wariancie najdroższym, wymagającym m.in. budowy nowych dróg, ingerencji w tereny prywatne itp. Według prezentowanych wcześniej analiz koszt przebudowy wielopasmowego mostu Bema wraz z układem drogowym szacowano na około 45 mln zł. Natomiast budowa nowego mostu za linią kolejową wraz z drogami dojazdowymi miała pochłonąć nawet 150 mln zł.
Czy władze Nysy nadal będą forsować gigantyczną inwestycję, na którą nie ma zabezpieczonych pieniędzy? Burmistrz Kolbiarz zapowiada, że wybuduje most, choćby nawet gmina miała wziąć na to kredyt. Wydaje się to nierealne przy obecnym zadłużeniu (200 mln zł) i dochodach gminy (390 mln ). Nikt nie zgodzi się na zadłużenie w wysokości 350 mln zł!
Budowa nowego mostu nie rozwiąże też problemu mostu Bema, który wymaga remontu. Obecnie należy on do Zarządu Dróg Wojewódzkich, który nie kwapi się do jego naprawy. Planują bowiem budowę trzeciej nitki obwodnicy, po zakończeniu której most trafi do... gminy Nysa.
To właśnie na ten problem od dawna zwraca uwagę radny Piotr Smoter. Jego zdaniem Nysa zamiast marzyć o kosztownym moście „gdzieś za torami”, powinna najpierw rozwiązać problem, który mieszkańcy widzą każdego dnia – zakorkowaną trasę Asnyka–Bema i starzejącą się przeprawę przez Nysę Kłodzką. Radny od lat przekonuje, że priorytetem powinno być wyburzenie starego mostu Bema i budowa w jego miejscu nowoczesnej, szerszej przeprawy wraz z przebudową całego układu komunikacyjnego. – Trzeba zacząć od remontu mostu Bema – mówił na sesji Smoter, krytykując decyzję władz miasta.
W swoich wcześniejszych analizach radny Smoter wskazywał, że wybrany przez magistrat wariant jest nie tylko najdroższy, ale również nie rozwiązuje podstawowego problemu komunikacyjnego Nysy. – Wybrany wariant jest nierealny finansowo dla Nysy. Do tego jest najmniej efektywny – argumentuje.
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Betoniarz , ty sobie ten kredyt weź prywatnie.
Betoniarz , ty sobie ten kredyt weź prywatnie.