Jolanta Trytko-Warczak (KO) nie pojawiła się na ostatniej sesji rady miejskiej, której jest przewodniczącą. Kiedy wszyscy spodziewali się, że zabierze głos i skorzysta z możliwości odniesienia się do oskarżeń, była nieobecna.
Sierpniowa sesja była pierwszą po wybuchu afery, której jest główną bohaterką. Dotyczy ona pomocy po powodzi z 2024 r. Jak się okazało otrzymała 170 tys. publicznego wsparcia, choć jej działalność gospodarcza zamknięta była zaledwie 2 dni. Trytko-Warczak jest wiernym i oddanym członkiem koalicji KO z komitetem Kordiana Kolbiarza.
Robi wszystko co każe jej burmistrz i jego zastępczyni Ślimak. Przewodnicząca nie miała żadnych skrupułów, żeby wejść z nimi w układ, choć wcześniej dwie kadencje spędziła w opozycji. Mało tego, w samorządowej kampanii wyborczej z 2024 r. krytykowała władze Nysy, które rządziły wtedy z PiS-em. Po wyborach zawarła z nimi koalicji, dzięki czemu została przewodniczącą rady, choć się do tego nie nadaje.
Nie potrafi prowadzić sesji, wyraźnie opowiada się po stronie obozu władzy, nie szanując opozycji. To za jej czasów uchwalono tzw. uchwałę kagańcową, na mocy której ograniczono czas wypowiedzi radnych, co uderzyło w opozycję. Jej metody to wyłączanie mikrofonów radnym, a także ogłaszanie przerw, kiedy traci kontrolę nad tym, co dzieje się na sesji.
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze