Ten znany cytat idealnie oddaje to, co wydarzyło się na Opolszczyźnie i Dolnym Śląsku. Kiedy dwa lata temu woda zalewała powiat nyski — w tym Nysę i Głuchołazy — a także powiaty brzeski, prudnicki i okoliczne małe miejscowości, Polacy pokazali wielkie serca.
Zwykli mieszkańcy naszej ojczyzny w odruchu solidarności natychmiast ruszyli z pomocą, organizując prywatne zbiórki i wysyłając darowizny dla poszkodowanych. W tym samym czasie przedstawiciele koalicji rządzącej stroszyli się przed kamerami, obiecując państwowy system wsparcia. Dziś, gdy opadł kurz, zasłona milczenia opadła razem z nią. Zobaczyliśmy bezczelny mechanizm: państwowa kasa otworzyła się szerokim strumieniem, ale głównie dla partyjnych aparatczyków. Woda zabrała dobytek ludziom, a urzędnicy – ich nadzieję na pomoc. Podczas gdy zwykli mieszkańcy poszkodowanych gmin do dziś zderzają się z bezduszną biurokracją, działacze Koalicji Obywatelskiej bezstresowo i bezwstydnie dysponują środkami publicznymi. „Wielkie nieszczęścia rodzą wielkich bohaterów, ale i wielkie hieny” — to zestawienie faktów brutalnie pokazuje, po której stronie stanęła obecna władza. Zestawienie „sprawiedliwości” według rządzących Asystentka Ministra Siemoniaka: Za zaledwie 2 dni nieczynnego salonu kosmetycznego przyznano jej ponad 170 tysięcy złotych odszkodowania. W przeliczeniu daje to kosmiczną „dniówkę” na poziomie ponad 80 tysięcy złotych. Asystentka ministra bije na głowę wszelkie rekordy, otrzymując za dwa dni zamkniętego biznesu więcej, niż wysoko opłacany menedżer zdrowia w stolicy. Bezduszność szefowej rady miejskiej: Ta sama asystentka — zasiadająca w Radzie Miejskiej w Nysie jako radna KO i jej przewodnicząca — bez mrugnięcia oka głosowała przeciwko zwolnieniu lokalnych przedsiębiorców z podatku od nieruchomości. Dla siebie bezwstydnie zgarnęła astronomiczną kwotę, ale dotkniętym tragedią sąsiadom, kupcom i lokalnemu biznesowi odmówiła z pozycji przewodniczącej nawet symbolicznej ulgi. Pan Kazimierz z Bodzanowa: Zniszczony i zalany do cna sad w powiecie nyskim, lata ciężkiej pracy zrównane z ziemią. Państwowa rekompensata i wycena strat dla zwykłego obywatela? Około 85 złotych. To nie jest ponury żart — to oficjalna wycena ludzkiej krzywdy w wykonaniu urzędników tej władzy. Działacze KO na Dolnym Śląsku: Łącznie około 4,5 miliona złotych powodziowych rekompensat powędrowało do ludzi powiązanych z rządzącą koalicją. Szczytem bezczelności jest fakt, że ogromna część tych środków trafiła do działaczy, których nieruchomości czy firmy w ogóle nie ucierpiały w wyniku powodzi. Premie w Urzędzie Wojewódzkim: Żeby absurd był kompletny, Wojewoda Opolski Monika Jurek przyznała urzędnikom swojego urzędu specjalne premię za obsługę spraw powodziowych — nagrody, które w najlepsze pobierają do tej pory. Urzędnicza machina nagradza sama siebie za proces, w którym zwykły obywatel dostaje grosze. Zaniedbane rzeki i poniedziałkowy paraliż: Dowodem na totalną opieszałość państwa jest sytuacja z ubiegłego poniedziałku. Kolejna ulewa dokonała następnych wielkich zniszczeń, m.in. w Bodzanowie czy Rudnikach. To tam jak na tacy widać skutki braku prac: cieki wodne nie zostały udrożnione, brzegi nie doczekały się regulacji, a przepusty znów okazały się niewydolne. Mimo że od wielkiej powodzi upłynęły dwa lata, rządzący nie zrobili praktycznie nic, by zabezpieczyć te miejscowości. Dysponowanie środkami publicznymi w sposób tak bezczelny, przy jednoczesnym odwracaniu się plecami od potrzebujących mieszkańców zalanych wsi i miasteczek, to postawa niegodna jakiegokolwiek reprezentanta społeczeństwa. Gdy zwykły sadownik zostaje z jałmużną 85 złotych, a mieszkańcy Bodzanowa czy Rudnik w każdy deszcz drżą przed kolejnym zalaniem, władza bezczelnie tuczy własne zaplecze i przyznaje sobie premię za premią. To nie są pomyłki systemowe — to podręcznikowy przykład arogancji, buty i dbania wyłącznie o własny interes partyjny. Czy państwo, w którym zwykli obywatele z własnych kieszeni finansują ratunek dla poszkodowanych, a rządzący z państwowej kasy wypłacają milionowe odszkodowania swoim nieposzkodowanym działaczom i nagradzają samych siebie premiami, można jeszcze w ogóle nazwać państwem sprawiedliwym?
Katarzyna Czochara
poseł na Sejm RP
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze