Reklama

Odszkodowania dla swoich, pogorzelisko dla reszty „Gdy płonie dom, jedni gaszą pożar, a drudzy grzeją przy nim ręce”

02/09/2026 12:57

Ten znany cytat idealnie oddaje to, co wydarzyło się na Opolszczyźnie i Dolnym Śląsku. Kiedy dwa lata temu woda zalewała powiat nyski — w tym Nysę i Głuchołazy — a także powiaty brzeski, prudnicki i okoliczne małe miejscowości, Polacy pokazali wielkie serca.

Zwykli mieszkańcy naszej ojczyzny w odruchu solidarności natychmiast ruszyli z pomocą, organizując prywatne zbiórki i wysyłając darowizny dla poszkodowanych. W tym samym czasie przedstawiciele koalicji rządzącej stroszyli się przed kamerami, obiecując państwowy system wsparcia. Dziś, gdy opadł kurz, zasłona milczenia opadła razem z nią. Zobaczyliśmy bezczelny mechanizm: państwowa kasa otworzyła się szerokim strumieniem, ale głównie dla partyjnych aparatczyków. Woda zabrała dobytek ludziom, a urzędnicy – ich nadzieję na pomoc. Podczas gdy zwykli mieszkańcy poszkodowanych gmin do dziś zderzają się z bezduszną biurokracją, działacze Koalicji Obywatelskiej bezstresowo i bezwstydnie dysponują środkami publicznymi. „Wielkie nieszczęścia rodzą wielkich bohaterów, ale i wielkie hieny” — to zestawienie faktów brutalnie pokazuje, po której stronie stanęła obecna władza. Zestawienie „sprawiedliwości” według rządzących Asystentka Ministra Siemoniaka: Za zaledwie 2 dni nieczynnego salonu kosmetycznego przyznano jej ponad 170 tysięcy złotych odszkodowania. W przeliczeniu daje to kosmiczną „dniówkę” na poziomie ponad 80 tysięcy złotych. Asystentka ministra bije na głowę wszelkie rekordy, otrzymując za dwa dni zamkniętego biznesu więcej, niż wysoko opłacany menedżer zdrowia w stolicy. Bezduszność szefowej rady miejskiej: Ta sama asystentka — zasiadająca w Radzie Miejskiej w Nysie jako radna KO i jej przewodnicząca — bez mrugnięcia oka głosowała przeciwko zwolnieniu lokalnych przedsiębiorców z podatku od nieruchomości. Dla siebie bezwstydnie zgarnęła astronomiczną kwotę, ale dotkniętym tragedią sąsiadom, kupcom i lokalnemu biznesowi odmówiła z pozycji przewodniczącej nawet symbolicznej ulgi. Pan Kazimierz z Bodzanowa: Zniszczony i zalany do cna sad w powiecie nyskim, lata ciężkiej pracy zrównane z ziemią. Państwowa rekompensata i wycena strat dla zwykłego obywatela? Około 85 złotych. To nie jest ponury żart — to oficjalna wycena ludzkiej krzywdy w wykonaniu urzędników tej władzy. Działacze KO na Dolnym Śląsku: Łącznie około 4,5 miliona złotych powodziowych rekompensat powędrowało do ludzi powiązanych z rządzącą koalicją. Szczytem bezczelności jest fakt, że ogromna część tych środków trafiła do działaczy, których nieruchomości czy firmy w ogóle nie ucierpiały w wyniku powodzi. Premie w Urzędzie Wojewódzkim: Żeby absurd był kompletny, Wojewoda Opolski Monika Jurek przyznała urzędnikom swojego urzędu specjalne premię za obsługę spraw powodziowych — nagrody, które w najlepsze pobierają do tej pory. Urzędnicza machina nagradza sama siebie za proces, w którym zwykły obywatel dostaje grosze. Zaniedbane rzeki i poniedziałkowy paraliż: Dowodem na totalną opieszałość państwa jest sytuacja z ubiegłego poniedziałku. Kolejna ulewa dokonała następnych wielkich zniszczeń, m.in. w Bodzanowie czy Rudnikach. To tam jak na tacy widać skutki braku prac: cieki wodne nie zostały udrożnione, brzegi nie doczekały się regulacji, a przepusty znów okazały się niewydolne. Mimo że od wielkiej powodzi upłynęły dwa lata, rządzący nie zrobili praktycznie nic, by zabezpieczyć te miejscowości. Dysponowanie środkami publicznymi w sposób tak bezczelny, przy jednoczesnym odwracaniu się plecami od potrzebujących mieszkańców zalanych wsi i miasteczek, to postawa niegodna jakiegokolwiek reprezentanta społeczeństwa. Gdy zwykły sadownik zostaje z jałmużną 85 złotych, a mieszkańcy Bodzanowa czy Rudnik w każdy deszcz drżą przed kolejnym zalaniem, władza bezczelnie tuczy własne zaplecze i przyznaje sobie premię za premią. To nie są pomyłki systemowe — to podręcznikowy przykład arogancji, buty i dbania wyłącznie o własny interes partyjny. Czy państwo, w którym zwykli obywatele z własnych kieszeni finansują ratunek dla poszkodowanych, a rządzący z państwowej kasy wypłacają milionowe odszkodowania swoim nieposzkodowanym działaczom i nagradzają samych siebie premiami, można jeszcze w ogóle nazwać państwem sprawiedliwym?

Katarzyna Czochara
poseł na Sejm RP

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.



Reklama

Wideo nowinynyskie.com.pl




Reklama