Co roku, mniej więcej od listopada, Polska tonie w "magicznej atmosferze świąt". Coraz częściej nie podają nawet o jakie święta im chodzi. Uwagę przykuwają krasnale udające św. Mikołaja, reniferki i elfy. To świetni sprzedawcy towarów, ale nie mają nic wspólnego z Bożym Narodzeniem.
Boże Narodzenie nie jest magiczne. Nie jest fajne ani spokojne. To głęboko chrześcijańskie wydarzenie – jedno z najważniejszych w roku liturgicznym, obok Wielkanocy. To moment, w którym Bóg – Wszechmocny Stwórca – uniża się, by stać się jednym z nas. Rodzi się jako bezbronne Dziecię w ubogiej stajence, pośród nocy i chłodu. Dlaczego? Z miłości tak wielkiej, że zmienia wszystko. Daje nadzieję w najciemniejszych chwilach, wiarę, która przenosi góry i miłość, która potrafi przebaczyć i uzdrowić. Nie magiczną, ale tę prawdziwą miłość, z której powodu oddaje się życie za innych.
Dla katolika święta Bożego Narodzenia to czas duchowych przeżyć. Adwent jako przygotowanie, Pasterka przypominająca pasterzy przy żłóbku, kolędy śpiewane przy wigilijnym stole z rodziną. To okazja do refleksji nad tym, kim jesteśmy wobec Boga, który schodzi do nas pod postacią bezbronnego dziecka.
Tak jak zapowiadali to prorocy w Starym Testamencie. „Witaj Jezu ukochany, od Patriarchów czekany, od proroków ogłoszony, od narodów upragniony?
Tymczasem Boże Narodzenie staje się zimowym festiwalem, magicznym czasem i festiwalem zakupów. Słowa "Boże Narodzenie" znika, a Syn Boży zastąpiony jest przez krasnale udające św. Mikołaja, reniferki i elfy – ikony konsumpcji, dzięki którym rośnie sprzedaż nie tylko prezentów. Komercjalizacja psuje istotę Bożego Narodzenia. Sekularyzacja postępuje, a my pozwalamy, by najważniejsze wydarzenie w historii ludzkości – narodziny Chrystusa, zamieniało się w bliżej nieokreślone magiczne święto. Boże Narodzenie nie potrzebuje sztucznej magii, bo samo w sobie jest największym cudem w dziejach świata.
Drodzy Czytelnicy z okazji Świąt Bożego Narodzenia życzę, żeby udało się nam wrócić do żłóbka. Pozwólmy, by Dziecię Jezus dotknęło nas swoją prostotą i pokorą. W świecie pełnym pośpiechu, lęku i podziałów niech przypomina nam o tym, co najważniejsze. O nadziei, że żadna noc nie jest zbyt ciemna, bo światłość przyszła na świat. O wierze, że Bóg nigdy nas nie opuszcza. O miłości, która każe nam wychodzić ku drugim – samotnym, potrzebującym, tym, z którymi trudno nam się pogodzić. Prawdziwych Świąt Bożego Narodzenia. Bez magii. Niech gniew ustępuje miejsca przebaczeniu, samotność – bliskości, zwątpienie – nadziei. Prawdziwa radość nie tkwi w rzeczach, ale w relacji z innymi. I tego Wam z całego serca życzę.
Piotr Wojtasik
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze