Reklama

Most pancerny, a płotek jak w przedszkolu

Na łuk nowego mostu w Głuchołazach wjechał rowerzysta. Okazuje się bowiem, że zamontowane zabezpieczenie można stosunkowo łatwo obejść – wystarczy przenieść rower nad płotkiem.

Nowa przeprawa przez Białą Głuchołaską została (częściowo) oddana do użytku pod koniec lipca. Kilka dni później obiekt stał się miejscem niebezpiecznego „wyczynu”. Rowerzysta wjechał na jeden z betonowych łuków mostu i przejechał po nim kilkadziesiąt metrów. Wszystko zostało nagrane i trafiło do internetu. Monitoring zarejestrował również osoby, które pieszo weszły na konstrukcję.


Na moście zamontowano zabezpieczenia mające uniemożliwiać dostęp do łuków. Problem w tym, że w praktyce nie stanowią one poważnej przeszkody dla kogoś, kto chce dostać się na konstrukcję. Można nad nimi przejść, a rower można po prostu podnieść i przenieść nad płotkiem. I właśnie ten przypadek pokazuje słabość zastosowanego rozwiązania. Nie chodzi o to, by z mostu robić twierdzę. Chodzi o to, żeby zabezpieczenie rzeczywiście ograniczało dostęp do miejsca, w którym przebywanie jest niebezpieczne.

Reklama

Czy naprawdę trzeba czekać, aż ktoś spadnie z łuku, żeby uznać, że bariera jest niewystarczająca? Oczywiście odpowiedzialność za wejście na konstrukcję ponosi osoba, która świadomie łamie zakaz. Jednak zarządca obiektu również powinien zrobić wszystko, aby dostęp do niebezpiecznych elementów był maksymalnie utrudniony.

Nowy most musi być odporny nie tylko na wielką wodę, ale też na wielką głupotę. Niestety, takie mamy czasy.
 

Czytaj nas w Google
Dodaj do Google
Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.



Reklama

Wideo nowinynyskie.com.pl




Reklama