Reklama

Strzały w środku wsi! "Myśliwi nie stoją ponad prawem"

05/02/2026 14:20

Strzały padły w środku wsi! Sprawę bada policja. Na lokalnym fanpagu Gmina Kamiennik Bez Cenzury ukazał się w minionym tygodniu obszerny wpis, który powstał na życzenie mieszkańca, który miał być świadkiem tej bulwersującej, niebezpiecznej sytuacji.

„To nie są domysły ani internetowe plotki – to konkretna sytuacja, z którą mieszkańcy zostali sami” – brzmi jedno z pierwszych zdań tego wpisu. 
Według dalszych słów w niedzielę (25 stycznia) około godziny 11.00, w miejscowości Białowieża (gm. Kamiennik) miało dojść do zdarzenia, które nie powinno wydarzyć się nigdy. „Do wioski wjechał czerwony Nissan, którym poruszali się myśliwi. Nie był to teren leśny ani obszar przeznaczony do polowań. Było to centrum wsi, pomiędzy domami mieszkańców. W tym miejscu oddano dwa strzały z broni palnej. Gdy sprawcy zauważyli mieszkańca, zamiast natychmiast przerwać i zabezpieczyć sytuację, zaczęli uciekać, kierując się na prywatną posesję, gdzie oddali kolejne dwa strzały, tuż za domem. Próbowano zareagować, jednak sprawcy byli szybsi. Odjechali samochodem, ale numery rejestracyjne zostały spisane” – czytamy w poście.

Autor wpisu dodaje, że to nie był pierwszy taki przypadek, a mieszkańcy od dawna sygnalizowali podobne sytuacje. „Tym bardziej bulwersujące jest poczucie, że sprawy są bagatelizowane, bo „to myśliwi”, bo „mają znajomości”, bo „znają ludzi we władzy”. Nie ma na to zgody. Myśliwi nie stoją ponad prawem, a żadne relacje towarzyskie ani lokalne układy nie dają prawa do strzelania ludziom pod domami” – dodaje autor wpisu. - Oddawanie strzałów w środku wsi to rażące naruszenie prawa i zachowanie, które może zakończyć się tragedią. Broń palna to nie symbol władzy ani przywilej. To odpowiedzialność – a jej brak powinien skutkować realnymi konsekwencjami, bez względu na to, kim ktoś jest i kogo zna.
Ten post powstał, bo mieszkańcy nie chcą być zakładnikami strachu i ciszy.

Reklama

Według informacji, które uzyskaliśmy w biurze prasowym Komendy Wojewódzkiej Policji w Opolu sprawa oddanych strzałów na terenie wsi została zgłoszona policji. Dochodzenie mają prowadzić w tej sprawie funkcjonariusze Komisariatu Policji z Otmuchowa.
Udało nam się dotrzeć do osoby, która była świadkiem oddania strzałów i zgłosiła sprawę organom ścigania. Osoba ta chce pozostać anonimowa. – Padły łącznie cztery strzały. W samochodzie, o którym mowa siedziało dwóch mężczyzn. Jeden z nich miał psa, z którym nie mógł sobie poradzić. Pies nie chciał go słuchać – powiedział.

Kiedy padły strzały świadkowie zajścia zapisali błyskawicznie numer rejestracyjny samochodu na śniegu. - Ten samochód był na nyskich rejestracjach. Na mój protest dotyczący strzałów jeden z mężczyzn miał powiedzieć „Rafał mnie obroni!”. Wczoraj w naszej wsi była Straż Łowiecka z Opola. Strzały tych mężczyzn padły na pewno w odległości mniejszej niż 100 metrów – po prostu świsnęły nad uszami.
Jak wynika z regulacji prawnych strzały myśliwych nie mogą paść w odległości mniejszej niż 150 metrów od zabudowań mieszkalnych. Do sprawy wrócimy.

Reklama

Komentarze opinie

  • Awatar użytkownika
    Marek - niezalogowany 2026-02-05 16:11:35

    Mamy to !!

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis
  • Ty durny - niezalogowany 2026-02-05 20:00:52

    pisowski cepie . Zmień leki.

    • Zgłoś wpis
  • Awatar użytkownika
    łowczy - niezalogowany 2026-02-05 16:33:59

    Ci myśliwi, to jakieś niedojdy życiowe. Po co strzelać , kiedy kaczkę, zająca albo inne zwierzątko można złapać żywe ?

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.


Reklama

Wideo nowinynyskie.com.pl




Reklama