Reklama

Ukraińscy studenci PWSZ drżą o swoje rodziny

24/02/2022 14:47

Żyją w Polsce, ale na Ukrainie zostały ich rodziny i przyjaciele. Ukraińscy studenci PWSZ drżą o swoje rodziny odkąd rozpoczęła się rosyjska inwazja na ich kraj, a wojna stała się faktem. "Nowiny" rozmawiają z Marią, która pochodzi z będącego na pierwszej linii Charkowa i Maksymem, który zamierza wrócić do Ojczyzny i walczyć jeśli będzie taka potrzeba.

Maksym, studiuje zarządzanie produkcją w PWSZ w Nysie. W naszym mieście mieszka od 2019 roku. Jest niespełna dwudziestoletnim Ukraińcem pochodzącym z obwodu iwanofrankiwskiego. - Obudziłem się dzisiaj rano i szukałem cały czas informacji o tym co się dzieje na Ukrainie, a zwłaszcza z moim rodzinnym miastem. Od rana do godz. 14.00 sześć razy kontaktowałem się z moimi najbliższymi, bo na Ukrainie są moi rodzice, babcia i brat. Na razie tam, gdzie mieszkają jest cicho, ale w pobliżu jest lotnisko, a wiadomo, że tego typu budowle są celem ataków.
- Z tego co opowiadają mi rodzice wszędzie są straszne korki - żeby wjechać na stację benzynową trzeba czekać w korku sięgającym 20 km. Są też problemy z bankomatem Można wybrać tylko niewielką ilość gotówki. Na razie czekamy. Rodzice nie chcą, żebym wrócił na Ukrainę, ale ja mimo wszystko zrobię to. Czekam tylko na rozwój sytuacji. Nie oszukujmy się – już nie mam 10 lat . Chciałbym jak najwięcej pomóc mojej Ojczyźnie. To jest przecież mój kraj, tam spędziłem najlepszy czas - zaznacza Maksym.
   

Maria, studentka na kierunku informatyka w Państwowej Wyższej Szkoły Zawodowej w Nysie, w naszym mieście mieszka od ośmiu miesięcy.
- Trudno wypowiedzieć to, co czuję patrząc na atak na mój kraj. To boleść nie do opisania… Pochodzę Charkowa, a więc miasto, do którego dotarły czołgi. Moja rodzina mieszka na przeciwległej części miasta.  Mieszka tam moja mama i dwie babcie. Oczywiście kontaktowałam się dzisiaj z nimi, bo umieram ze strachu o nie. Powiedziały, że u nich nie słychać odgłosów bomb. One czekają w swoich mieszkaniach podporządkowując się zaleceniom władz, które proszą, żeby nie robić paniki. Bardzo boję się, bo moja rodzina mieszka obok autostrady prowadzącej m.in. do Kijowa . To jest straszne! Nie chce się wierzyć, że coś takiego się dzieje. Mama zabrania mi powrotu na Ukrainę, mówi, że w Polsce jestem bezpieczna. Opowiadała mi, że w mieście jest ogromna panika – ludzie wykupują wszystko ze sklepów. Odebrałam dzisiaj bardzo wiele słów wsparcia od znajomych Polaków, wszyscy mnie wspieraj, bardzo to dodaje mi otuchy - podkreśla Maria. 
 

Reklama

Komentarze opinie

  • Awatar użytkownika
    Obserwator - niezalogowany 2022-02-24 15:51:18

    My jesteśmy bezpieczni. Putin swoich terytoriów zależnych nie atakuje

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis
  • Awatar użytkownika
    Stefek i Wandzia - niezalogowany 2022-02-24 16:26:21

    Czas wracać do siebie

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis
  • Awatar użytkownika
    Stefek i Wandzia - niezalogowany 2022-02-24 16:26:32

    Czas wracać do siebie

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.


Reklama

Wideo nowinynyskie.com.pl




Reklama