W Nysie pojawiły się banery z hasłem „Popieram burmistrza. Dlatego NIE IDĘ na referendum”. Zawisły m.in. na bilbordach należących do gminnych spółek – Agencji Rozwoju Nysy, AKWA i SIM Nysa. Jednocześnie rozpoczęła się akcja zdzierania legalnych banerów referendalnych.
Nie wiadomo, kto zlecił powieszenie banerów antyreferendalnych i kto za nie zapłacił. Wiadomo, że w tym samym czasie pojawiły się podobne grafiki w mediach społecznościowych burmistrza Kordiana Kolbiarza, kilku popierających go radnych i Bogdana Wyczałkowskiego, prezesa ARN (i byłego prezesa SIM Opolskie). Przez nich promowane jest hasło: „Referendum? NIE, dziękuję! Nie idę”.
Banery zostały powieszone na bilbordach, będących m.in. własnością spółek miejskich w tym Agencji Rozwoju Nysy, Wodociągów i Kanalizacji „AKWA” oraz Społecznej Inicjatyw Mieszkaniowej Nysa. Burmistrz Nysy pełni w nich funkcję właściciela, nominuje prezesa i członków rad nadzorczych.
Zgodnie z przepisami w kampanii referendalnej uczestniczyć mogą tylko „podmioty biorące udział w kampanii referendalnej” (są nimi np. inicjatorzy referendum, stowarzyszenia, partie polityczne itp.) po uprzednim zgłoszeniu takiego zamiaru w PKW. Wszystkie materiały referendalne (i antyreferendalne) muszą być zaś oznaczone przez kogo są opłacane i od kogo pochodzą.
Banery wspierające burmistrza, nie mają żadnych oznaczeń. Ich zleceniodawca nie jest znany a tym samym nie wiadomo, kto je sfinansował (może rosyjska mafia?). Wiadomo natomiast, że popierają burmistrza i nawołują do tego, żeby nie iść na referendum. Wiadomo też, że pojawiły się one na nośnikach spółek gminnych.
„Komitet referendalny ubolewa, że Kordian Kolbiarz walcząc z referendum w Nysie robi to z zamkniętą przyłbicą i nietransparentnie. Inaczej musiałby jednak rozliczyć się z wydanych na ten cel pieniędzy, a także nie mógłby wykorzystywać do tego majątku gminnych spółek” - komentuje sprawę Komitet referendalny. Jednocześnie wezwał straż miejską do podjęcia natychmiastowych działań w celu usunięcia z przestrzeni publicznej nielegalnych banerów, jak też ustalenia osób, które zleciły ich powieszenie. Straż miejska wcześniej z ogromnym zaangażowaniem zdejmowała banery referendalne.
Komitet referendalny ocenia, że zniechęcanie do udziału w referendum to działanie niezgodne ze standardami demokratycznego państwa. Wykorzystanie do tego spółek gminnych to wprost złamanie prawa. Jednocześnie dziękuje wszystkim mieszkańcom, którzy są zbulwersowani działaniami pana Kordiana Kolbiarza, który w celu ratowania stanowiska jest w stanie posunąć się do wszystkiego.
Stanowisko Watchdog Polska w sprawie zniechęcania mieszkańców do udziału w referendum:
Zgodnie z art. 4 ust. 1 i 2 Konstytucji RP, władza zwierzchnia w Rzeczypospolitej Polskiej należy do Narodu i jest sprawowana przez przedstawicieli bądź bezpośrednio. Jednym ze sposób sprawowania tej władzy jest udział w referendach lokalnych (art. 170 Konstytucji RP). Organy władz publicznych, działające na podstawie i w granicach prawa, powinny być tego świadome i nie podejmować działań prowadzących do zniechęcania obywateli do korzystania ze swoich uprawnień.
Jak wskazuje art. 250 Kodeksu karnego, bezprawne naruszenie swobody głosowania jest przestępstwem. Może być ono popełnione poprzez takie zachowanie, które utrudnia, w jakikolwiek sposób zakłóca albo wywiera wpływ na osobę posiadającą czynne prawo wyborcze, realizującą te prawa, a więc zakłóca swobodne oddanie głosu w trakcie wyborów (tak orzeka Sąd Najwyższy w postanowieniu z dnia 13 listopada 2019 r., sygn. akt I NSW 267/19). Podjęte przez burmistrza działania mogą ograniczać swobodę mieszkańców jednostki samorządu terytorialnego, niezdecydowanych, czy wziąć udział w referendum.
Co więcej, zgodnie z art. 28 ustawy o referendum lokalnym, organom jednostki samorządu terytorialnego oraz członkom tych organów zabrania się uczestniczenia na koszt jednostki samorządu terytorialnego w kampanii referendalnej związanej z referendum w sprawie odwołania organu jednostki samorządu terytorialnego przed upływem kadencji. Naruszenie tego zakazu podlega karze grzywny (art. 69 ustawy). Rozpowszechnianie ulotek, które powstały na koszt jednostki samorządu terytorialnego, narusza ten zakaz, jeśli ulotki były drukowane z publicznych pieniędzy.
W naszej ocenie działania burmistrza stoją w sprzeczności z zasadami demokratycznego państwa prawa. Mogą również stanowić naruszenie przepisów ustawy o referendum lokalnym i spełniać znamiona przestępstwa wskazanego w art. 250 KK.#
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Jeżeli Marcin Miłkowski jest w jakikolwiek sposób powiązany z organizatorami referendum (a mogą na to wskazywać treści zamieszczane przez niego w serwisie YouTube), absolutnie wyklucza to mój udział w referendum. Ten człowiek nie zasługuje na choćby minimum zaufania!
Ten komentarz jest ukryty - kliknij żeby przeczytać.
Ja też nie ide na referendum .Popieram burmistrza Kolbiarza ,który "zastał Nysę drewniana a zostawi murowaną".
Wy Nowiny Nyskie tylko zamęt robicie w społeczeństwie Podżegacze ludzi do kłótni. OKROPNE!!!
Ten komentarz jest ukryty - kliknij żeby przeczytać.
Czytam to i widzę, że bojówki "antyreferendalne" się coraz mocniej odpalają- za równo na ulicy jak i tu w komentarzach. Powiem tak- Burmistrz jako osoba publiczna, jeśli uważa, że nie ma Sobie nic do zarzucenia, powinien dać obywatelom swobodę wyboru pójścia na referendum i oddania się pod ich wolę- a nie walczyć z narzędziem demokracji, tak rzadko wykorzystywanym. Ponadto, ten kto wiesza te banery antyreferendalne (a podejrzewa się kto to) powinien oznaczyć źródło wykonania i finansowania- wszak wedle kalendarza referendalnego, tożsamego z wyborczymi, jest czas kampanii referendalnej, jest to tak samo opisane zasadami jak kampania wyborcza- a więc powinno się to oznaczyć- jeśli ten ktoś uważa że nie, to sorry ale łamie prawo... Burmistrzu- nie masz nic do zarzucenia? To pokaż to i oddaj się woli obywateli a nie się ich boisz!
Nie zauważyłem żadnych bojówek i uważam że burmistrz i rada jak najbardziej zasługują na odwołanie. Jeżeli jednak referendalni są skumplowani z facecikiem, obok którego ja wstydziłbym się przystanąć na ulicy, no to ja w tym referendum udziału nie wezmę! Nie jestem zainteresowany działaniem na rzecz usunięcia byle czego i zastąpienia go kolejnym byle czym.
Jeżeli Marcin Miłkowski jest w jakikolwiek sposób powiązany z organizatorami referendum (a mogą na to wskazywać treści zamieszczane przez niego w serwisie YouTube), absolutnie wyklucza to mój udział w referendum. Ten człowiek nie zasługuje na choćby minimum zaufania!
Ten komentarz jest ukryty - kliknij żeby przeczytać.
Ja też nie ide na referendum .Popieram burmistrza Kolbiarza ,który "zastał Nysę drewniana a zostawi murowaną".