Reklama

Wojna sąsiedzka w nowym bloku socjalnym

29/02/2020 13:49

Mieszkańcy jednej z klatek bloku socjalnego przy ulicy Otmuchowskiej w Nysie są mocno podzieleni. Wyzywają się od patologii, używają wobec siebie epitetów, wzajemnie uprzykrzają sobie życie i nasyłają na siebie policję. Do naszej redakcji przyszła z interwencją grupa mieszkańców jednego z nieprzyjaznych sobie obozów. To Joanna Thron, Małgorzata Mucha, Beata Zoń i Marek Olaniewicz. Na interwencję odpowiedziała również druga strona konfliktu.

Zakłócają nasz mir domowy
Akcja jak z filmu „Sami swoi” dzieje się w klatce 50 c, bloku socjalnego przy ulicy Otmuchowskiej. - Mamy problemy z sąsiadami, ponieważ są uciążliwi, zakłócają nasz mir domowy i znęcają się nad nami psychicznie. Wyzywają nas od patologii. Ja wraz ze schorowaną matką i Joanna Thron z dziećmi wprowadziliśmy się do tego bloku w grudniu ubiegłego roku. Od tego momentu zaczął się nasz koszmar. Moje dwie pozostałe sąsiadki nękane były już wcześniej. Sąsiedzi uwzięli się na nasze cztery rodziny. Zwłaszcza mamy jedną wyjątkowo niedobrą lokatorkę, która rządzi w klatce i mówi wszystkim, co mają robić. Samotnie wychowuje trójkę dzieci i ma przyznaną pieczę kuratora. Łącznie pięć rodzin uprzykrza nam tutaj życie – skarży się Marek Olaniewicz.

Patologii wstęp wzbroniony
Joanna Thron opowiada, że jeszcze nie zdążyła się dobrze wprowadzić do przyznanego jej mieszkania, a już zaczęły się pierwsze problemy. - Mieszkam tu z pięciorgiem dzieci. Córka ma nowotwór i depresję. Jestem samotną matką. Od początku, kiedy się tu wprowadziliśmy sąsiedzi wyzywali nas od patologii. Mówili, że każde dziecko mam z innym mężczyzną, że jestem alkoholiczką, wszystkie pieniądze przepijam, dzieci są brudne a to mieszkanie mi się nie należy. Donosili na mnie do mojego asystenta rodziny, do Ośrodka Opieki Społecznej. Potem miałam interwencję i nieprzyjemności. Sąsiedzi pukali do moich drzwi i uciekali. Na klatce schodowej, na płytkach był napis „patologii wstęp wzbroniony” i podane były numery naszych mieszkań. Sąsiedzi wylali mi wiadro wody pod drzwiami. Kiedy mój sąsiad Marek Olaniewicz wstawił się za mną, to za karę eksmitowali go z piwnicy. O naszych problemach mówiliśmy dzielnicowej. Po jednej z awantur już nie wytrzymałam i w styczniu założyłam sąsiadce sprawę na policji – mówi Joanna Thron.

Reklama

Liczne interwencje policji
O konflikcie mieszkańców wie administracja budynku, która – jak mówią lokatorzy – już interweniowała w tej sprawie. Na miejsce nie jeden raz wzywano też policję. - W sylwestra dwa razy wzywaliśmy policję. Toczy się postępowanie wyjaśniające. Złożyliśmy zeznania i dołączyliśmy dowody w postaci nagrania. Teraz czekamy na rozstrzygnięcie. Byliśmy w sylwestra u pani Joanny. Niektórym lokatorom to się nie spodobało. Sąsiad poszarpał i zwyzywał panią Joannę oraz jej 14-letnią córkę. Postraszył dziewczynę i powiedział jej, że „ma prze....ne”. Po sylwestrze dopiero zaczęła się nagonka na nas. Mieszkam z chorą na serce matką. Ona potrzebuje spokoju, a sąsiedzi nam go zakłócają. Moja mama 23 stycznia dostała zawału i trafiła do szpitala. Ledwo z tego wyszła – stwierdza pan Marek. Małgorzata Mucha i Beata Zoń również twierdzą, że są nękane. - Mieszkam z partnerem i dwójką dzieci. Sąsiadka doniosła na mnie do administracji, że palę papierosy i zaśmiecam klatkę. To jest nieprawda. Otrzymałam pismo z upomnieniem od administracji budynku. Moje dzieci nie mogą swobodnie poruszać się po klatce schodowej, bo ciągle dochodzi do jakiś niesnasek – podsumowuje Beata Zoń.

To my czujemy się nękani
Zapytaliśmy o zdanie drugą grupę mieszkańców, do której adresowane są uwagi interweniujących u nas czytelników. - Wszystko zaczęło się od tego, że u pani Joanny, która się tutaj wprowadziła z piątką dzieci od rana do wieczora szczekał pies. Konflikt sięgnął zenitu w sylwestra, kiedy to pani Joanna wraz ze swoimi znajomymi urządziła sobie huczną zabawę, mocno zakrapianą alkoholem. Na klatce schodowej wywiązała się awantura. Jej nietrzeźwa koleżanka zaatakowała mnie i uderzyła w twarz. Moje dzieci się wystraszyły. Wraz z sąsiadami wezwaliśmy policję, ponieważ w mieszkaniu naszej nowej lokatorki były nieletnie dzieci, w tym dwoje maluchów, które nie mają nawet roku a starsi byli pijani. Policja jednak nic nie zrobiła, ponieważ stwierdzili, że wśród towarzystwa jest jedna osoba trzeźwa – opowiada lokatorka, która prosi o zachowanie anonimowości. Inni sąsiedzi zgodnie potwierdzają, że to oni są celem ataków pani Joanny i jej zwolenników. - To oni odnoszą się do nas wulgarnie i wyzywają nas od patologii. Nie jest prawdą, że my ich zaczepiamy, pukamy do ich drzwi, czy wylewamy wodę na klatce schodowej. Nieletnie dzieci naszej sąsiadki, zwłaszcza jej starsza córka zachowują się wobec nas niestosownie. Sąsiedzi nasyłają na nas policję i administrację oraz straszą lokalną prasą. Prosiliśmy już o pomoc naszą dzielnicową oraz administratora budynku. Owszem z napisem na klatce schodowej zdarzył się jeden incydent. Zrobił to niepełnosprawny chłopak, z przyznaną grupą. Chciał mieszkać w ciszy i spokoju. Nie wytrzymał już tych sąsiedzkich awantur i napisał coś takiego kredą na płytkach. Potem nasi sąsiedzi go zastraszali i wyzywali. Musieliśmy coś z tym zrobić i poszliśmy na policję. Założyliśmy im sprawę. Jeśli chodzi o piwnicę, to powiedzieliśmy panu Markowi żeby przeniósł się do piwnicy, którą przyznała mu administracja, bo wcześniej zgodziliśmy się dobrowolnie, aby przyszedł do naszej części. Po wizycie administracji zniknął pies i na razie jest spokój. Dopóki w bloku nie pojawili się ci państwo w naszej klatce panowała zgoda i było cicho. Wzajemnie sobie pomagaliśmy – podkreślają lokatorzy z opozycji.

Reklama

Komentarze opinie

  • Awatar użytkownika
    EŁGENIUSZ - niezalogowany 2020-02-29 14:13:35

    Ludzie O TYM TRĄBILI JESZCZE PRZED PRZYZNANIEM Pierwszych MIESZKAŃ . Zamiast przyznawać mieszkania młodym małżeństwom z dziećmi na start normalnej rodzinny pracującym którzy nie mogą dostać kredytów na mieszkania Burmistrz zrobił prezent dla tak zwanym ludziom niezaradnym życiowo czyli zwykłej patologi awantury wóda ćpanie po co dbać o socjal skoro nic ich nie kosztował . Co chwila Kobity z innymi fagasami każde dziecko z innym dupcynglem. Dakim ludziom powinni zabierać dzieci do sierocińca i wypie...lać pod most nawet na mops nie zasługują

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis
  • Awatar użytkownika
    LSD - niezalogowany 2020-02-29 14:18:07

    Księżniczka Goświnowic całe życie na garnuszku społeczeństwa socjale zasiłki pincet plus i szukanie taniej sensacji za robotę się chwyć .

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis
  • Awatar użytkownika
    gość 2020-02-29 14:26:33

    która to ksiezniczka głuchołaz??

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.


Reklama

Wideo nowinynyskie.com.pl




Reklama