Reklama

Wsi (nie)wesoła, czyli oko i ucho wielkiego brata

13/08/2022 13:41

Konflikty sąsiedzkie nie należą do rzadkości, ale ten trwa wyjątkowo długo. Jedna ze stron twierdzi, że policja jest w tym przypadku stronnicza, bo jeden z funkcjonariuszy jest blisko spokrewniony z ich „przeciwniczkami”.

Wojna prawie domowa
Konflikt dzieje się w Lipnikach, w gminie Kamiennik. Będziemy używać nazwisk jednej ze stron sporu, zaś drugiej nie, bo nie otrzymaliśmy na to zgody.
„Wojna” sąsiedzka trwa w ich przypadku od kilkunastu lat, ale zaogniła się na dobre ostatnio. - My się boimy już przejść drogą, bo zaraz przyjedzie policja, a potem dostaniemy wezwanie do sądu o każdą zmyśloną przez nie głupotę! Sąsiadka dzwoni do mnie z informacją, że „ONE” (od red. starsza pani i jej córka) są w ogródku. „Uważaj, bo się przewrócą i powiedzą, że to wy zrobiliście i sąd im da wiarę” – mówi z przekąsem Kamila Smoleń.
Rodzina Smoleniów mieszka w Lipnikach w dwóch domach – jeden zajmują m.in. seniorzy rodu i pani Kamila. Syn państwa Smoleniów ze swoją rodziną mieszka ok. 100 metrów dalej – po drugiej stronie ulicy. To właśnie ten dom sąsiaduje bezpośrednio z posesją, której właścicielką jest lipniczanka skonfliktowana ze Smoleniami. – Jesteśmy prześladowani! – mówi Kamila Smoleń o członkach swojej rodziny. – Może trudno w to uwierzyć, ale nie możemy się spotkać ani w naszym domu, ani u brata, bo one (od red. matka i córka) zaraz nas podsłuchują, robią zdjęcia z ukrycia, wydzwaniają na policję, że zakłócamy ich spokój, wyzywają nas. To jest prześladowanie! Bratowa nawet paląc papierosa w oknie jest obserwowana. Spotkamy się w niedzielę po obiedzie, a one nas podsłuchują i nagrywają. Rozmawiając w domu musimy mieć zamknięte okna! To jest wieloletnie złośliwe nękanie! – twierdzi.

 

Reklama

Magdalena Mazurek, rzecznik Komendy Powiatowej Policji w Nysie                              
(…) Pokrewieństwo jakiegokolwiek funkcjonariusza ze stroną konfliktu, zarówno w tym jak i innych przypadkach, nie wpływa na podejmowane przez policjantów czynności. Zarówno w przypadku wykroczeń jak i przestępstw, policjant prowadzący sprawę zbiera dowody, które dostarczą podstaw do skierowania wniosku o ukaranie czy aktu oskarżenia. Jeżeli podjęte czynności nie dostarczyły takich podstaw do skierowania wniosku o ukaranie lub aktu oskarżenia, wówczas sprawa zostaje „umorzona”. Odstąpienie od skierowania wniosku o ukaranie (dot. wykroczeń) czy aktu oskarżenia (dot. przestępstw) nie zamyka drogi pokrzywdzonemu. W przypadku wykroczeń pokrzywdzony ma prawo samodzielnie wnieść wniosek o ukaranie do organu orzekającego (sądu), natomiast w przypadku przestępstw pokrzywdzony ma prawo złożyć zażalenie do sądu  właściwego do rozpoznania sprawy. Ponadto w obydwu przypadkach pokrzywdzony ma prawo zaznajomić się z aktami. Zaznaczyć tu należy, że w przypadku przestępstw, postanowienie o umorzeniu zatwierdza prokurator. O tych uprawnieniach pokrzywdzony jest informowany przed przyjęciem zawiadomienia, otrzymując egzemplarz pouczeń na piśmie oraz w chwili otrzymania powiadomienia o odstąpieniu od skierowania wniosku o ukaranie czy postanowieniu o umorzeniu.# 


Sprawy były zgłaszane na policję, a w niektórych przypadkach trafiały do sądu. Ich „tematyka” była różnorodna – od wystrzału petard, po „puszczanie” głośnej muzyki. - Była interwencja policji nawet kiedy brat miał robotników, którzy pracowali przy elewacji domu. Oni włączyli sobie radio o godz. 15.00 i policja przyjechała, bo rzekomo zakłócali spokój! – stwierdza. Kiedyś zostaliśmy ukarani za zakłócanie ciszy nocnej. Sprawa trwała trzy lata! Wtedy nie przyjechała policja. One pojechały na komendę po jakimś czasie i po prostu to zgłosiły. Z sąsiadami zostaliśmy ukarani po 250 zł! Było nas wtedy osiem osób, a ukaranie nastąpiło na podstawie nagrań z ich monitoringu!

Reklama

Po rodzinie?
Rodzina Smoleniów uważa, że zgłoszenia drugiej strony konfliktu są traktowane poważnie, bo w komisariacie w Otmuchowie pracuje bliski członek rodziny ich przeciwniczek. - Pisaliśmy w tej sprawie do nyskiego komendanta policji, ale otrzymaliśmy odpowiedź, że może z tej sprawy wyłączyć konkretnego policjanta, ale nie całą jednostkę. Ale policja nigdy nie zapytała sąsiadów co myślą o tej rodzinie. Tymczasem one są skonfliktowane już chyba ze wszystkimi! – dodaje Kamila Smoleń. – Kiedyś doszło do takiej sytuacji, że ona stanęła przed naszym domem i robiła mi zdjęcia. Zadzwoniłam w tej sprawie na policję, ze zgłoszeniem, że robi mi zdjęcia bez mojej zgody na mojej posesji. Sprawę umorzono a do mnie przyszło uzasadnienie, że… ona robiła zdjęcia roślinności! 
- To już są takie pomówienia, że włosy stają dęba! Że rzekomo my chcemy ich podpalić! Sąd tego słucha i nic – jakby dawał wiarę takim słowom! Ja tym razem złożę sprawę o pomówienie, bo nie można mnie oskarżać, że chcę kogoś podpalić! – dodaje jej bratowa Dorota Rutkowska.

Udowodnić niewinność
Obie panie zostały ukarane ostatnio przez sąd – Kamila Smoleń na 10 dni pozbawienia wolności i opłacenie adwokata drugiej strony konfliktu, a jej bratowa na 40 godzin prac społecznych za zakłócanie spokoju i używanie słów wulgarnych. Miały się tego dopuścić 1 stycznia o godz. 20.50. - Teraz czekamy na uzasadnienie wyroku i będziemy się odwoływać, bo nie możemy być karane za coś czego nie zrobiłyśmy. 1 stycznia nie było u nas żadnej policji! – dodają.
- Jakie to jest prawo, gdy ona mnie oskarża, że ja wyzywałam, a ja muszę udowadniać, że w tym czasie byłam za granicą! Trzeba udowadniać, że jest się niewinnym! – stwierdza Dorota Rutkowska.  

Reklama

Nagrywam czasami
Odwiedzamy drugą stronę konfliktu. Na płocie, który już niejedno widział, wisi informacja o tym, że obiekt jest monitorowany. - To już trwa 11 lat. Człowiek się już dość napłakał – mówi nestorka rodu. - My sami nie wiemy o co im chodzi. Do sądu oddajemy sprawę tylko wtedy kiedy nie możemy wytrzymać. One nas wyzywają, w nocy na przykład jak się spotykają, mają prawo, ale nie wyzwiska pod naszym adresem! Monitoring założyłam jak przyszły na posesję i pobiły córkę.
Nasza rozmówczyni potwierdza jednocześnie, że w otmuchowskim komisariacie służbę pełni bliski członek jej rodziny. Kiedy dziennikarka pyta, czy w jej obecności jest w stanie pogodzić się z sąsiadami stanowczo odmawia. - Oni dostają wyrok za wyrokiem i ja mam im rękę podać?! Za to, że ja spokojnie nie mogę wyjść z domu!? Ja bezprawnie ich nie nagrywam - tylko wtedy gdy mi dokuczają. To są cały czas zaczepki! – mówi jednym ciągiem.
Sołtys Lipnik Stanisław Kuś również został zaproszony na spotkanie, bo jemu również zależy na spokoju we wsi. On przychyla się do opisu wersji zdarzeń rodziny Smoleniów.

                                                                                                                                    

 

Reklama

Komentarze opinie

  • Awatar użytkownika
    Kazik - niezalogowany 2022-08-13 23:05:49

    Ludzie dajcie spokój z tymi babami,trzeba było reszty sąsiadów po pytać jak im życie te ONE umilają,ale jak się ma "plecy"w policji to tak już jest jeszcze nikt z nimi sprawy nie wygrał,żadnej,i policja oczywiście na każde zawołanie jest i pan Policjant paragrafy podpowie i za co można kolejnego sąsiada podjebac,szkoda słów

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis
  • HAnka - niezalogowany 2022-08-14 09:07:48

    taaaa bo sasiedzi wszystko wiedza wszystko widza nawet sasiadom pod pierzyne wlaza.Jest to obrzydliwe zjawisko a ludziska nie zdaja sobie sprawy , ze z takich plotow wiele krzywdy narobia wiele niepotrzebnych i nieprawdziwych łatek przykleja. Niech kazdy zajmie sie swoimi sprawami i to co pod kiecka i spodniami nosza .

    • Zgłoś wpis
  • Stefan - niezalogowany 2025-09-27 22:11:39

    Tak

    • Zgłoś wpis

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.


Reklama

Wideo nowinynyskie.com.pl




Reklama