Reklama

Wszedł w nocy na teren zakładu. Wylał lakier do rzeki

Nowiny Nyskie
20/06/2025 10:16

Na ok. 200 tys. zł oszacowała firma Schattdecor straty jakie poniosła po nocnym wtargnięciu na teren zakładu mieszkańca Głuchołaz. Mężczyzna uszkodził kontener, w którym znajdował się lakier wykorzystywany przy produkcji. Tylko czujność pracowników firmy i system zabezpieczeń sprawił, że do rzeki nie wpłynęła większa ilość substancji. Jak dowiedzieliśmy się nieoficjalnie sprawcą jest młody mężczyzna, który terroryzuje mieszkańców Głuchołaz. „Nowiny” wielokrotnie opisywały jego groźne wyczyny opierając się na relacjach przerażonych ludzi.

- 16 maja ok. godz. 11.00 policja otrzymała zgłoszenie o tym, że ok. 40 metrów od mostu na wysokości ul. Papierniczej w Głuchołazach na rzece unosi się biała plama. Na miejsce udał się technik kryminalistyki oraz funkcjonariusze wydziału dochodzeniowo–śledczego – informuje oficer prasowy Komendy Powiatowej Policji w Nysie mł. asp. Janina Kędzierska. – Na miejsce wezwano także pracowników Wojewódzkiego Inspektoratu Ochrony Środowiska w Opolu, którzy pobrali próbkę wody we wskazanym miejscu. Aktualnie są prowadzone czynności celem ustalenia okoliczności zajścia – stwierdziła oficer prasowa dodając, że to prokuratura zdecyduje jakie zostaną podjęte dalsze kroki w tej sprawie.

Dzięki zapisowi monitoringu na terenie firmy Schattdecor wiadomo co tak naprawdę się stało. – My przychodząc do pracy o godz. 7.00 zauważyliśmy, że pojemnik, który był przygotowany do wysyłki został uszkodzony – mówi Łukasz Majcher, dyrektor Schattdecor. – Początkowo nie przepuszczaliśmy, że może być to efekt wtargnięcia na teren firmy osoby postronnej, ale okazało się, że o godz. 1.30 taka osoba znalazła się na terenie firmy, co zostało zarejestrowane przez monitoring.

Reklama

Według dalszej relacji dyrektora firmy mężczyzna, który wtargnął na jej teren miał „skorzystać” z wejścia od strony rzeki, a ułatwiły mu to znajdujące się tam elementy wykorzystywane do trwającego remontu na tym odcinku rzeki. – Na nagraniu widać, że mężczyzna miał na sobie plecak. Najpierw chciał wejść do kontenera z butlami gazowymi, ale mu się to nie udało. Wtedy otworzył zawór jednego z kontenerów z lakierem, który rano miał opuścić firmę. Pozostałe kontenery były zabezpieczone. Zrobił to – co może dziwić - ręcznie, bo trzeba mieć wiedzę jak to odkręcić.

Dyrektor zapewnia, że do większego wycieku lakieru nie doszło dzięki sprawnemu działaniu separatorów i tylko niewielka ilość substancji dostała się do rzeki. – W tym czasie padał obfity deszcz i doszło do jej rozrzedzenia. Poza tym nasze lakiery nie wywołują szkód na organizmach żywych, a więc nie było też żadnego niebezpieczeństwa skażenia wody. Ja sam jednak dzwoniłem do Polskiego Związku Wędkarskiego i do WIOS.
Łukasz Majcher dodaje, że cieszy się, że mężczyzna, który wtargnął na teren zakładu nie natknął się na ochronę firmy. – Jak już powiedziałem miał przy sobie plecak i nie wiemy co było w środku. Pamiętamy o tragedii, do której doszło ostatnio na terenie Uniwersytetu Warszawskiego… Nie można wykluczyć, że mężczyzna, który wtargnął na teren naszego zakładu też był skłonny do agresji… – dodaje.

Reklama

Głuchołaska firma szacuje poniesione straty na ok. 200 tys. zł – to m.in. kilka ton sorbentu wykorzystanego do usuwania wycieku, praca kilku osób, zniszczony kontener…

Jak dowiedzieliśmy się nieoficjalnie sprawcą wtargnięcia i spowodowania strat może być młody mężczyzna, którego wyczyny wielokrotnie budziły grozę wśród mieszkańców Głuchołaz, zwłaszcza wśród jego sąsiadów. - Żyjemy w ciągłym strachu o swoje życie i życie naszych bliskich! Nie wiemy, czy kładąc się spać wieczorem obudzimy się rano, bo ten człowiek jest zdolny do wszystkiego – czy nas nie podpali, czy nie wysadzi w powietrze! Wszystkich terroryzuje! Czy musi się komuś coś stać, żeby służby rzeczywiście zareagowały?! – mówili w ubiegłym roku dziennikarzowi „Nowin”. - On musi zostać w końcu odizolowany, bo prędzej czy później zrobi komuś krzywdę!
 W ich telefonach było mnóstwo filmów – dowodów na słowa o konieczności izolacji mężczyzny. Większość z nich została nakręcona w nocy, bo właśnie wtedy mężczyzna – jak określali to nasi rozmówcy – „uruchamia się”. Na jednym z nich pali się ogień rozpalony przez W.K. – vis a vis bloku, na innym rąbie on ciężkim narzędziem beton, na innym krzyczy z okna mieszkania, że (!) odrąbie komuś głowę.

Reklama

Nasi rozmówcy twierdzili, że mężczyzna, który nie daje im żyć w spokoju jest uzależniony od alkoholu i narkotyków, które napędzają jego agresję i irracjonalne zachowanie.
Wcześniej blady strach padł na mieszkańców jednego z bloków przy ul. Kościuszki, kiedy odkręcił główny zawór gazu i mogło dojść do ogromnej tragedii. Chociaż sprawcy nie ustalono mieszkańcy jednak oficjalnie mówili, że to TEN mężczyzna.


 

Reklama

Komentarze opinie

  • Awatar użytkownika
    X - niezalogowany 2025-06-20 11:08:44


    Ten komentarz jest ukryty - kliknij żeby przeczytać.

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis
  • Y - niezalogowany 2025-06-20 12:30:12

    Przeczytawszy - zgadzam się z komentarzem.

    • Zgłoś wpis
  • Awatar użytkownika
    Ja - niezalogowany 2025-06-20 13:41:36


    Ten komentarz jest ukryty - kliknij żeby przeczytać.

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.


Reklama

Wideo nowinynyskie.com.pl




Reklama