Linia kolejowa, łącząca czeski Jeseník i Krnov przez polski odcinek w Głuchołazach, była symbolem powojennych podziałów. Na mocy dekretu Bolesława Bieruta z 1950 roku ruch pasażerski odbywał się wyłącznie w formie tranzytu – czeskie pociągi przejeżdżały przez Polskę, ale Polacy nie mogli do nich wsiadać. W 2026 r. ma przestać obowiązywać, co otwiera szansę na nowe polsko–czeskie połączenia.
Dekret Bieruta przyznał Czechosłowacji "wolność tranzytu" przez 17-kilometrowy polski odcinek biegnący przez Głuchołazy. Pasażerowie, bagaże i towary mogły przejeżdżać bez kontroli przynależności państwowej, ale z kluczowym zastrzeżeniem: to był ruch "wewnętrzny" Czechosłowacji, odbywający się na polskim terytorium. Polacy nie mogli wsiadać do czeskich składów. Dekret stał się symbolem absurdów komunizmu: linia, idealna dla ruchu turystycznego służyła głównie czeskim transportom. Władze Głuchołaz od lat lobbowały za zmianami.
Przełom nastąpił w 2025 roku, gdy rządy Polski i Czech zakończyły negocjacje nowej umowy o kursowaniu pociągów przez Głuchołazy. Kluczowe było wypowiedzenie przez prezydenta RP konwencji z 1948 r. a co za tym idzie wygaśnięcie dekretu Bieruta, które nastąpi 22 stycznia 2026 r. Nowa konwencja reguluje ruch jako pełny transgraniczny, umożliwiając zatrzymywanie pociągów i wsiadanie polskich pasażerów. Strona czeska, reprezentowana przez rząd i kraj morawsko-śląski, zgodziła się na wspólne finansowanie modernizacji linii, a Polska – na adaptację infrastruktury, w tym budowę nowego peronu przy dworcu Głuchołazy Miasto.
PKP Polskie Linie Kolejowe (PLK) i České dráhy planują podniesienie prędkości na odcinku Głuchołazy – granica w Jindřichovie do 120 km/h. To ma być efekt polsko-czeskiego remontu linii. Wspólny wniosek o unijne fundusze na ten cel złożony przez marszałka województwa opolskiego i czeskich partnerów – ma przyspieszyć te prace, czyniąc trasę konkurencyjną wobec dróg. Analizowana jest też budowa nowego odcinka z Prudnika do Pokrzywnej, integrującego linię z siecią regionalną. Otwarcie ruchu pasażerskiego to nie tylko formalność – to szansa na rozwój. Jak podkreślił wiceburmistrz Głuchołaz Roman Sambor, współpraca z Czechami, wzorem Kolei Izerskiej w Karkonoszach czy RegioJet na trasie Praga –Kraków, może przyciągnąć turystów i dojeżdżających do pracy.
Na efekty trzeba jednak poczekać do przyszłego roku. Wtedy okaże się, czy w rozkładzie jazdy PKP pojawią się połączenia z Czechami z Głuchołaz. Dzisiaj polskie pociągi jeżdżą tam tylko w weekendy.
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Do czeskich pociągów można wsiadać w Głuchołazach już od kilkunastu lat. Stacja Głuchołazy jest obsługiwana przez czeskiego przewoźnika wg. czeskiej taryfy. Bez problemu można kupić bilet u konduktora i w internecie. Bajki o przekierowaniu ruchu z całej trasy podsudeckiej przez Głuchołazy to jedynie bajki. Od strony polskiej w najbliższym czasie nic się nie zmieni, bo Województwo Opolskie nie ma szynobusów żeby skierować je na trasę do Głuchołaz.
Zgadza się
Plan jest taki że linia podsudecka (w tym odcinek Prudnik-Gluchołazy-Nysa) jak i linie Nysa-Brzeg oraz Nysa-Opole-Kluczbork mają zostać zelektryfikowane. Jeszcze 10 lat temu też bym powiedział że to bajki, ale w ostatnich latach zelektryfikowano już w Polsce dwie linie Rzeszow-Ocice i Korsze-Giżycko. A kolejne są w mocno zaawansowanych planach lub realizacji (Gizycko-Ełk i Bydgoszcz-Trojmiaso przez Kościerzyne z odgałęzieniem do Kartuz w realizacji). Więc czy to bajka czy nie czas pokaże.Swoją drogą nawet blisko Nysy coś się na kolei dzieje bo trwają prace przy przywróceniu ruchu na linii Racławice-Racibórz. Co do pociągów do Czech to jakiś czas temu był krótki epizod z pociągami Opole-Nysa-Jesennik ale to jeszcze na składach wagonowych i wczasach kiedy Polacy raczej mało podróżowali 'turystycznie' i frekwencja w tych pociągach była słaba. Dziś mogłoby być inaczej biorąc pod uwagę fakt jak wygląda frekwencja w pociągach z 'turystami' w weekendy.
Ten komentarz jest ukryty - kliknij żeby przeczytać.
Pantofle budzimy się dość tego ,trzeba zrobić coś dla siebie i pokazać że ma się charakter.
Tą linię mają połączyć z linią tramwajową w Jaworznie
Ten komentarz jest ukryty - kliknij żeby przeczytać.
Ten komentarz jest ukryty - kliknij żeby przeczytać.
Ten komentarz jest ukryty - kliknij żeby przeczytać.
A kiedy rząd popis zadba o zwrot utraconych hektarów na rzecz Czechosłowacji? Czy nasi politycy mają tylko czas na obrzarstwo a na odrobinę pracy to już nie bardzo?
Super !!! Wreszcie nadchodzi normalizacja stosunków polsko-czeskich na torach :-) Witamy serdecznie czeskie pociągi i zapraszamy do dalszej mądrej współpracy naszych Kochanych Sąsiadów ...
Ten komentarz jest ukryty - kliknij żeby przeczytać.
Tragedia to też jest jak patrzysz na te małżeństwa na pokaz dla pieniędzy, które się nawet nie bzykają. Nawet nie ma się co już dziwić że jeden do zarabiania mamony a drugi wypoczęty do dmuchania.
Do czeskich pociągów można wsiadać w Głuchołazach już od kilkunastu lat. Stacja Głuchołazy jest obsługiwana przez czeskiego przewoźnika wg. czeskiej taryfy. Bez problemu można kupić bilet u konduktora i w internecie. Bajki o przekierowaniu ruchu z całej trasy podsudeckiej przez Głuchołazy to jedynie bajki. Od strony polskiej w najbliższym czasie nic się nie zmieni, bo Województwo Opolskie nie ma szynobusów żeby skierować je na trasę do Głuchołaz.
Zgadza się
Plan jest taki że linia podsudecka (w tym odcinek Prudnik-Gluchołazy-Nysa) jak i linie Nysa-Brzeg oraz Nysa-Opole-Kluczbork mają zostać zelektryfikowane. Jeszcze 10 lat temu też bym powiedział że to bajki, ale w ostatnich latach zelektryfikowano już w Polsce dwie linie Rzeszow-Ocice i Korsze-Giżycko. A kolejne są w mocno zaawansowanych planach lub realizacji (Gizycko-Ełk i Bydgoszcz-Trojmiaso przez Kościerzyne z odgałęzieniem do Kartuz w realizacji). Więc czy to bajka czy nie czas pokaże.Swoją drogą nawet blisko Nysy coś się na kolei dzieje bo trwają prace przy przywróceniu ruchu na linii Racławice-Racibórz. Co do pociągów do Czech to jakiś czas temu był krótki epizod z pociągami Opole-Nysa-Jesennik ale to jeszcze na składach wagonowych i wczasach kiedy Polacy raczej mało podróżowali 'turystycznie' i frekwencja w tych pociągach była słaba. Dziś mogłoby być inaczej biorąc pod uwagę fakt jak wygląda frekwencja w pociągach z 'turystami' w weekendy.