Rozalia, Franio, Gabryś i Bruno – czworaczki z Mańkowic już są w domu! Przypomnijmy, że maluszki przyszły na świat w Centrum Zdrowia Matki Polki w Łodzi. Takie narodziny zdarzają się raz na kilkaset tysięcy! „Nowinom” udało się porozmawiać ze wspaniałą mamą wspaniałej CZWÓRKI.
Maluszki przyszły na świat 22 czerwca w 32 tygodniu ciąży. Są dziesiątymi czworaczki urodzonymi w 37-letniej historii łódzkiego Centrum Zdrowia Matki Polki. Przyjście na świat czworaczków jest wyjątkowe, bo taki poród zdarza się raz na 700 tys. ciąż! W dodatku wśród rodzeństwa z Mańkowic jest para bliźniaków jednojajowych! Dla rodziców dzieci wiadomość o ciąży mnogiej była dużym zaskoczeniem, tym bardziej że początkowo lekarze informowali o jednym dziecku, później o trojaczkach, a dopiero podczas badań prenatalnych okazało się, że rodzina powiększy się o czworo maluchów. Państwo Małgorzata i Paweł Małysiakowie – rodzice tej zacnej gromadki mają także 9–letniego syna. – W tym roku syn miał pierwszą Komunię Świętą. Lekarze chcieli mnie położyć na oddział tydzień przed tym wydarzeniem, ale broniłam się jak mogłam, żeby móc uczestniczyć w tym ważnym wydarzeniu. Po komunii – zaraz w poniedziałek pojechałam jednak do szpitala i tam byłam już do porodu – opowiada pani Małgorzata. Jak na taki wyjątkowy poród dzieci przyszły na świat z wysoką masą urodzeniową. Łączna waga dzieci w chwili porodu wynosiła aż 6720 gramów. Przyjście na świat czworaczków z Mańkowic wymagało mobilizacji wielu specjalistów, m.in. czterech zespołów neonatologicznych, a każdy z nich składał się z lekarza i dwóch położnych. Do tego nad tym, by wszystko się udało czuwali także położnicy matki maluszków. Po przyjściu na świat dzieci ważyły około 1700, 1600, 1520 i 1900 gramów i wymagały niewielkiego wsparcia w oddychaniu i przebywania na oddziale intensywnej terapii noworodka. Potem przeszły na oddział opieki pośredniej, nie potrzebując inkubatorów i dobrze przybywały na wadze. Lekarze zdecydowali, że ich dłuższy pobyt w szpitalu nie jest konieczny. W ten sposób 23 lipca do domu w Mańkowicach pojechał Franio i Bruno (największy z rodzeństwa), a 27 lipca Rozalia i Gabryś. – Fakt, że dzieci nie zostały wypisane w jednym czasie wymagał od nas pewnej organizacji – mówi pani Małgosia. – Ja pojechałam z pierwszą dwójką do Mańkowic, a w szpitalu z maluszkami została moja teściowa.
Od ponad dwóch tygodni cała ekipa jest już razem w mańkowickim domu. Opieka nad jednym noworodkiem wymaga ogromnych pokładów sił i dobrej organizacji, a co dopiero opieka nad czwórką maluszków! Pani Małgosia przyznaje, że wraz z mężem mogą liczyć na pomoc najbliższych - siostry i mamy pani Małgosi, która mieszka niedaleko i mamy pana Pawła, która z kolei mieszka w Węży. Bez takiego wsparcia – przynajmniej na początku - byłoby trudno, tym bardziej że ostatnie upały dawały się we znaki całej gromadce. Mama dzieciaczków śmieje się, że… mają zdrowe płuca. – Najtrudniej jest rano przy rytuale przebierania po nocy i podawaniu leków i oczywiście przy wieczornej kąpieli. Jesteśmy wdzięczni za pomoc, ale chcemy wypracować takie „mechanizmy”, żeby móc poradzić sobie ze wszystkim sami. Np. kiedy jest pora karmienia – jedzą wszystkie dzieci. Dzisiaj byliśmy na pierwszej wizycie w przychodni Vita w Nysie. Nie wiedzieliśmy jak to będzie wyglądało, jak sobie poradzimy. Pojechała z nami moja mama, a teściowa dojechała i poszło bardzo sprawnie – cieszy się mama czworaczków.
Wszystkie dzieci ważą już powyżej 3 kg. Największy z całej gromadki jest Bruno (urodził się również największy), który ważył w minionym tygodniu 3,690 kg. Najmniejszy z rodzeństwa jest zaś Gabryś, ale on także doskonale przybiera. To 3,040 kg szczęścia.
Cała czwórka ma za sobą nie tylko pierwszą wizytę w przychodni, ale także pierwszą profesjonalną sesję zdjęciową. Często można się spotkać z hasłem w internecie „nic słodszego dzisiaj nie zobaczycie” i tak jest bez wątpienia w przypadku tych zdjęć. Każdy z czworaczków ma swój portret, ale także są ujęcia zbiorowe, z rodzicami i… z dzielnym starszym bratem – 9–letnim synem państwa Małysiaków, który bardzo cieszy się ze swojej roli i dzielnie pomaga w opiece nad gromadką. Zresztą on – jak i cała rodzina – jest wyjątkowy. Ile bowiem osób w Polsce może poszczycić się faktem, że jest starszym bratem czworaczków?!
Pani Małgorzata dodaje, że charakterek już pokazuje jedyna kobieta w tej gromadce. – Rozalka była zresztą najaktywniejsza jeszcze przed porodem. Bardzo kopała będąc w brzuchu… - mówi dzielna mama. Zapytana o to na jaką ilość snu może sobie pozwolić w ciągu doby… uśmiecha się. – Po ogarnięciu wszystkiego wieczorem kiedy dzieci zasypiają muszę ogarnąć jeszcze sporo spraw, więc schodzi mi do ich pobudki i karmienia. Potem śpimy 2-3 godziny i znowu pobudka, ale trzeba wykorzystać każdy moment, żeby mieć siłę – kwituje.
Pani Małgorzata dodaje, że do tej pory dzieci widziała najbliższa rodzina. Na intensywniejsze odwiedziny przyjdzie jeszcze pora. Tak jak i na pierwszy rodzinny spacer. – Dowiedzieliśmy się, że wózek dla czworaczków zamierza nam przekazać starosta, z czego bardzo się cieszymy – mówi pani Małgorzata. Dodajmy, że 20 tys. zł dla maluszków – decyzją Rady Gminy w Łambinowicach – przekaże nowym obywatelom swojej gminy wójt Tomasz Karpiński.
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Mama dzieci to Magdalena a nie Małgorzata ????
Naprawdę tak ciężko zapamiętać imię matki- właściwie głównej bohaterki tego wydarzenia? Dosyć słabo…
Mama dzieci to Magdalena a nie Małgorzata ????
Naprawdę tak ciężko zapamiętać imię matki- właściwie głównej bohaterki tego wydarzenia? Dosyć słabo…