Reklama

Radny Bartłomiej Dykta odpowiada na atak prezesa Prygla

Podczas ostatniej Rady Miejskiej prezes Stali Nysa Robert Prygiel dopuścił się personalnego ataku na radnego Bartłomieja Dyktę. Zamiast przedstawić rzetelne informacje o funkcjonowaniu klubu, kpił z dokonań trenerskich Dykty. Prowadzący obrady nie zareagowali, a wiceburmistrz Elwira Ślimak tylko podkręcała atmosferę. Radny wydał w tej sprawie oświadczenie

Radny Dykta napisał w nim, że podczas sesji Rady Miejskiej w Nysie doszło do sytuacji, która nie powinna mieć miejsca w debacie publicznej. "Zamiast merytorycznej informacji o kondycji Stali Nysa, prezes klubu Robert Prygiel skierował wobec mnie personalne ataki, podważając mój dorobek zawodowy, odchodząc od standardów rzeczowej dyskusji". Bartłomiej Dykta to trener drużyn młodzieżowych z wieloletnim doświadczeniem, jeden z trenerów Akademii Siatkówki "Stal Nysa". 

W trakcie dyskusji padły także słowa deprecjonujące historyczną halę sportową w Nysie – miejsce największych sukcesów nyskiej siatkówki – co spotkało się z wyraźnym sprzeciwem mieszkańców, środowiska sportowego oraz lokalnych mediów.

Reklama

Zdaniem radnego, najważniejszy pozostaje jednak aspekt finansowy i organizacyjny. Stal Nysa, jako spółka Gminy Nysa i finansowana z publicznych pieniędzy liczonych w milionach złotych, nie osiąga deklarowanych wyników sportowych. "Po spadku z PlusLigi zapowiadano szybki powrót do elity, tymczasem obecny sezon zakończył się już na etapie ćwierćfinału, mimo statusu jednego z głównych faworytów" - podkreśla radny Dykta.

Na koniec radny zadał pytania o odpowiedzialność władz miasta za nadzór nad wydatkowaniem publicznych pieniędzy przez Stal Nysa. "Mieszkańcy Nysy mają prawo oczekiwać pełnej transparentności finansowej, skutecznego nadzoru właścicielskiego oraz merytorycznej, opartej na faktach debaty publicznej" - zaznaczył. 

Reklama

Pełna treść oświadczenia radnego Bartłomieja Dykty:

Podczas XXX sesji Rady Miejskiej w Nysie doszło do sytuacji, która nie powinna mieć miejsca w przestrzeni publicznej – zwłaszcza gdy dotyczy podmiotu finansowanego z budżetu mieszkańców. Prezes Stali Nysa – Robert Prygiel – zamiast przedstawić rzetelną informację o sytuacji klubu, zdecydował się na publiczny, personalny atak wobec mnie. W trakcie oficjalnych obrad używał formy bezpośredniej, nie zachowując podstawowych zasad kultury wypowiedzi. Podważał równocześnie mój wieloletni dorobek zawodowy.

Reklama

Takie zachowanie nie tylko odbiega od standardów debaty publicznej – ono odwraca uwagę od spraw najważniejszych: zarządzania klubem i odpowiedzialności za wyniki.

Jeszcze bardziej niepokojący jest brak adekwatnej reakcji prowadzących obrady. Milczenie w takiej sytuacji oznacza przyzwolenie na obniżanie standardów życia publicznego. Głos w dyskusji zabrała również Zastępca Burmistrza Nysy – Elwira Ślimak – której wypowiedzi, w mojej ocenie, pomijały fakty dotyczące dorobku nyskiej siatkówki, w tym zdobycia Pucharu Polski i medali mistrzostw Polski przez Stal Nysę zarówno w kategorii seniorskiej, jak i młodzieżowej. Porównanie hali miejskiej, w której Nysa osiągała największe sukcesy sportowe do "kurnika", wywołuje ogólne oburzenie i powoduje liczne agresywne komentarze mieszkańców. Sprawa została nagłośniona w lokalnych mediach, m.in. na łamach Nowin Nyskich, co wywołało zdecydowaną reakcję społeczną.

Reklama

Wielu obecnych i byłych wychowanków, a także mieszkańców Nysy, wyraziło oburzenie postawą prezesa i pani Burmistrz. Nie można jednak sprowadzać tej sprawy wyłącznie do emocji.

Kluczowy jest fakt, że Stal Nysa funkcjonuje jako spółka powiązana z Gminą Nysa i jest finansowana z publicznych środków liczonych w milionach złotych. W ubiegłym sezonie klub nie utrzymał się w PlusLidze. Po jego zakończeniu prezes publicznie prosił o kolejną szansę, deklarując szybki powrót do elity. Tymczasem obecny sezon zakończył się już na etapie ćwierćfinału, mimo że Stal Nysa była wskazywana jako jeden z głównych faworytów do awansu – obok zespołu GKS Katowice.

Reklama

W tej sytuacji pojawia się zasadnicze pytanie: Jaką odpowiedzialność ponoszą władze miasta za sposób wydatkowania publicznych pieniędzy?  Nie może być tak, że: miliony złotych z budżetu miasta trafiają do spółki, wyniki sportowe nie odpowiadają deklaracjom, a zamiast rozliczenia pojawiają się personalne ataki i unikanie odpowiedzi.

Jako radny oczekuję: pełnej i transparentnej informacji o finansowaniu oraz zarządzaniu klubem, realnego nadzoru właścicielskiego ze strony władz miasta, zakończenia praktyk polegających na zastępowaniu faktów emocjonalnymi wystąpieniami pana prezesa Prygla. Mieszkańcy Nysy mają prawo wiedzieć, w jaki sposób wydawane są ich pieniądze i jakie efekty to przynosi. To nie jest prywatna sprawa – to jest sprawa publiczna.
Radny Rady Miejskiej w Nysie - Bartłomiej Dykta.

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.


Reklama

Wideo nowinynyskie.com.pl




Reklama