Reklama

Powódź zniszczyła wózki inwalidzkie. Niepełnosprawny stracił możliwość swobodnego poruszania się po Nysie

Obok tej historii nie można przejść obojętnie! 88-letni Stanisław Bryś z Nysy będąc dzieckiem w czasie II wojny światowej został ranny w nogę. Od tego momentu nie stanął na nogach tak, jak to mają szczęście robić codziennie zdrowi ludzie. Po mieście poruszał się dzięki skuterowi elektrycznemu. Niestety, pojazd został zalany przez wody powodzi.

Historia pana Stanisława może wzruszyć nawet najtwardszych. Druga wojna światowa zagnała jego rodzinę do Niemiec. To tam podczas jednego z bombardowań kilkuletni Stasiu został ranny poważnie w nogę. Odłamek pocisku przeciął mu ścięgna. Opatrzenie przez dziadka – sanitariusza sprawiło, że pan Stanisław nie wykrwawił się, ale nigdy już nie wrócił do pełnej sprawności. Kilkanaście operacji przeszedł od powojnia, ale ich efekty nie były zadawalające.

Mężczyzna skazany został na cierpienie, poruszanie się w butach ortopedycznych i na wózek. Mimo tego pracował w nyskiej spółdzielni „Pokój”.

Reklama

Pan Stanisław do momentu powodzi poruszał się po mieście wózkiem, a w zasadzie skuterem elektrycznym, który otrzymał trzy lata temu zgodnie z prawem ze znaczną refundacją. – On kosztował 17 tys. zł, a ja dopłaciłem 2 tys. zł – mówi niepełnosprawny mężczyzna dodając, że pojazd umożliwia mu załatwianie spraw w mieście i transport swojej chorej 66–letniej córki, która również ma problemy z poruszaniem się.

 

 

Niestety, woda powodzi z 2024 roku zalała podwórko przy ul. Krzywoustego, gdzie mieszka pan Stanisław, a co za tym idzie uszkodziła jego pojazdy. Piszemy tutaj w liczbie mnogiej, bo oprócz wózka otrzymanego w ramach refundacji posiadał także podobny pojazd przekazany mu przez ludzi dobrego serca. - Na nowy wózek mogę liczyć dopiero za dwa lata – mówi Stanisław Bryś. – Skontaktowałem się z firmą, która naprawia taki sprzęt – przyjechali, zabrali, a potem wydali decyzję, że naprawa każdego z uszkodzonych wózków to koszt ponad 4 tys. zł! O ile będą mieli takie części, bo póki co ich nie ma. Przywieźli mi zepsute wózki z powrotem i kazali zapłacić 750 zł za transport – dodaje.

Reklama

Apel do naszych Czytelników
Być może ktoś z państwa dysponuje pojazdem, który mógłby posłużyć panu Stanisławowi. Wszelkie sygnały w tym temacie proszone są o zgłaszanie pod numerem 609 486 978.

Pan Stanisław nie ukrywa, że nie stać go na taką inwestycję. Utrzymuje się – jak również chorą, 66-letnią córkę z 2 tys. zł emerytury. Mężczyzna jest zadłużony w gminie z tytułu zaległości czynszu za mieszkanie komunalne. – Z czego ja mam to opłaci?! Rachunki to 1,2 tys. zł i zostaje nam 800 zł na życie! Mam decyzję o eksmisji, ale nie mają mieszkania socjalnego na parterze. Tutaj mieszkam na trzecim piętrze – pokazuje na budynek. Zaraz też wskazuje na róg małego podwórka, gdzie stoją unieruchomione wózki pokryte już ptasimi odchodami. - Wszędzie byłem, ale nikt nie pomoże – dodaje ze smutkiem.

 

Źródło i opracowanie własne Aktualizacja: 07/05/2026 11:00
Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.


Reklama

Wideo nowinynyskie.com.pl




Reklama