Kierowców, którzy w niedzielny poranek przejeżdżali ul. Asnyka z pewnością zadziwił fakt, że obok sklepu Bricomarche poległ – i to dosłownie – sygnalizator świetlny. Okazało się, że w nocy wjechał w niego kierowca VW, który chciał przetestować auto przed zakupem.
Ok. godz. 2 w nocy w niedzielę 16 listopada nyscy policjanci otrzymali zgłoszenie od właściciela wspomnianego samochodu o tym, że pojazd został uszkodzony podczas zderzenia ze słupem z sygnalizacją świetlną. Właściciel samochodu zeznał policjantom, że tej nocy spotkał się ze znajomymi, a jeden z nich chciał odbyć jazdę testową jego VW, gdyż zamierzał kupić od niego ten samochód.
Według dalszych słów właściciela auta po jakimś czasie otrzymał on telefon od mężczyzny, który pojechał jego samochodem z informacją, że auto zostało uszkodzone. Kolega niekoniecznie był… koleżeński, bo miał oddalić się z miejsca zdarzenia pozostawiając na miejscu pojazd.
Dodajmy, że właściciel auta zeznał policjantom, że na miejsce spotkania ze znajomymi przyjechał jako pasażer. Kierowanie pojazdem powierzył komuś innemu.
Policja będzie wyjaśniać sprawę i ustalać osobę, która kierowała samochodem w momencie zderzenia z sygnalizacją.#
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Ten komentarz jest ukryty - kliknij żeby przeczytać.
W takiej sytuacji jak kierowca oddala się z miejsca zdarzenia w wielu krajach policja traktuje kierowcę jako pijanego. Czy w Polsce nie powinno się wprowadzić takich cywilizowanych przepisów?????? Podobno jesteśmy w Europie.
A przypadkiem tak nie jest? . Dzisiaj uszkodzony słup, a jutro na jezdni może być ... trup. . Brak konsekwencji za drobniejsze wykroczenia prowadzi do eskalacji niestety. Przykład szaleństw na Sudeckiej czy Celnej. Nagminne przekraczanie prędkości, ciàgły pośpiech, a z drugiej strony parkowanie gdzie popadnie byle bliżej sklepu czy knajpy.
Ten komentarz jest ukryty - kliknij żeby przeczytać.
Te europejczyk, w wielu krajach jazda w stanie uznawanym u nas za stan "na bani" jest w pełni dozwolona. Może jakby pójść w tę stronę, to gość nie miałby powodów, by się oddalać.
Ten komentarz jest ukryty - kliknij żeby przeczytać.
Ten komentarz jest ukryty - kliknij żeby przeczytać.
W takiej sytuacji jak kierowca oddala się z miejsca zdarzenia w wielu krajach policja traktuje kierowcę jako pijanego. Czy w Polsce nie powinno się wprowadzić takich cywilizowanych przepisów?????? Podobno jesteśmy w Europie.
A przypadkiem tak nie jest? . Dzisiaj uszkodzony słup, a jutro na jezdni może być ... trup. . Brak konsekwencji za drobniejsze wykroczenia prowadzi do eskalacji niestety. Przykład szaleństw na Sudeckiej czy Celnej. Nagminne przekraczanie prędkości, ciàgły pośpiech, a z drugiej strony parkowanie gdzie popadnie byle bliżej sklepu czy knajpy.