Reklama

Straciłam zaufanie do władz Nysy

Nowiny Nyskie
28/05/2020 10:01

Świniarnia w Domaszkowicach, o której pisaliśmy w poprzednich wydaniach, zatruwa też życie mieszkańców Kubic. Sołtys tej miejscowości - Agnieszka Białochławek - mówi nam, że czują się porzuceni przez władze miasta w walce o czyste środowisko. 

- Czy smród ze świniarni w Domaszkowicach dociera do Kubic?
- Oczywiście i jest to poważny problem, ale nie największy. My mamy zatrute powietrze, zatruwane są wody gruntowe i wkrótce będziemy mieli problem epidemiologiczny. Mamy dowody, gdzie właściciel wylewa gnojowicę i nie są to tylko pola. Widzieliśmy jak płynie drogami gruntowymi, jak jest wylewana do studzienek burzowych, a nawet cieków wodnych. Mamy zdjęcia i filmy, i jak ktoś mówi, że to jest przedsiębiorca, który prowadzi działalność, to niech ją prowadzi zgodnie z prawem. Przepisy nakazują wywożenie i utylizowanie zdechłych zwierząt, a nie przetrzymywanie ich na terenie chlewni. Jest coraz więcej szczurów i much, które wiadomo skąd się biorą.

- W temacie świniarni, jeśli chodzi o naszą gminę, nie dzieje się nic. Mówię tak, bo już straciłam zaufanie do władz miasta, a konkretnie do pana wiceburmistrza Marka Rymarza i naczelnika wydziału ochrony środowiska Roberta Giblaka. Kiedyś nasza współpraca była na bardzo dobrym poziomie, ale od jakiegoś czasu gmina jakby nie chciała się zajmować tym problemem i mieszkańcami, których on dotyczy - mówi sołtys Agnieszka Białochławek

Reklama

- Pani sołtys, jak układa się współpraca z Domaszkowicami w sprawie, która dotyczy waszych dwóch miejscowości?
- Do czasu, kiedy sołtysem Domaszkowic była pani Edyta Wąs, to działałyśmy razem w sprawie świniarni. Robiłyśmy to, dlatego że oddziaływanie tego obiektu to teren tych dwóch sołectw. Zaproponowałam współpracę nowej pani sołtys Domaszkowic, ale ona powiedziała, że nic nie wie o tym problemie, że nikt jej nie zgłaszał i nie będzie się tym zajmować (miało to miejsce w sierpniu 2019 r.). Nie wiem jaki jest tego powód, ale powinniśmy działać razem w poczuciu wspólnej odpowiedzialności za naszych mieszkańców. Doszło do tego, że mieszkańcy Domaszkowic dzwonią do mnie, kiedy smród ze świniarni staje się nie do zniesienia. Teraz kolejny raz zbieramy podpisy pod petycją w sprawie zamknięcia chlewni. Mamy podpisy ponad 300 mieszkańców Domaszkowic, gdzie uprawnionych do głosowania jest nieco ponad 400 osób, a w Kubicach mamy 132 podpisy. Zbieramy dalej, bo problem jest prawdziwy i poważny. 

- Wojewódzki Inspektor Ochrony Środowiska już raz chciał zamknąć hodowlę, ale jego decyzja została unieważniona przez generalnego inspektora. 
- Zgodnie z decyzją WIOŚ do marca 2019 r. świniarnia powinna wygasić produkcję. Problemem jest to, że właściciel ma pozwolenie na 1500 sztuk świń, a hoduje tam w cyklu rocznym ok. 24 000 świń. Przyznał to na spotkaniu z mieszkańcami. Więc jest to dużo więcej, niż przewiduje pozwolenie. Jeśli jest za dużo świń, to automatycznie jest za dużo gnojowicy, której trzeba się pozbyć. Właściciel działa jednak dzięki lukom w prawie. Choć świniarnia to jeden kompleks, to on podzielił go na sześć części, które mają sześciu spokrewnionych ze sobą właścicieli. WIOŚ to zauważył, bowiem budynki nie są w stanie funkcjonować niezależnie, chociażby przez to, że mają wspólną infrastrukturę, w tym np. jeden przyłącz wody. Właściciel odwołał się od decyzji zakazującej mu dalszej działalności, przekonując, że jest to sześć małych świniarni a nie jedna duża. To jest sztuczny podział i na takim stanowisku staliśmy wszyscy do niedawna, nawet pan wiceburmistrz Marek Rymarz, oddelegowany do tej sprawy przez burmistrza Kolbiarza. W poprzedniej kadencji współpraca bardzo dobrze się układała, burmistrz prosił o telefony o każdej porze dnia i nocy, kiedy będzie się coś działo w obrębie świniarni. Teraz gmina odcięła się od tematu. 
 
- Jak to się odcięła?
- Po decyzji WIOŚ czekaliśmy na wygaszenie produkcji. Kiedy to nie nastąpiło, to znów zwróciliśmy się o pomoc do władz gminy i myśleliśmy, że będą nas wspierać. Tak się nie stało. Teraz w temacie świniarni, jeśli chodzi o naszą gminę, nie dzieje się nic. Mówię tak, bo już straciłam zaufanie do władz miasta, a konkretnie do pana wiceburmistrza Marka Rymarza i naczelnika wydziału ochrony środowiska Roberta Giblaka. Kiedyś nasza współpraca była na bardzo dobrym poziomie, ale od jakiegoś czasu gmina jakby nie chciała się zajmować tym problemem i mieszkańcami, których on dotyczy

Reklama

- Kiedy nastąpiła zmiana w nastawieniu gminy?
- Nasza współpraca załamała się od kiedy zmienił się sołtys Domaszkowic. Przynajmniej ja tak to widzę. Nie ma żadnego porozumienia, a ja mam wręcz odczucie, że ta sprawa nie jest już w zainteresowaniu władz gminy. Kiedy widziałam brak zainteresowania ze strony wiceburmistrza Rymarza, próbowałam się umówić z burmistrzem Kolbiarzem. On za pośrednictwem sekretarki przekazał, że ma od tego współpracowników i nie będzie rozmawiał o świniarni. Kazał nam rozmawiać z panem Rymarzem, z którym chyba nie ma już o czym rozmawiać, sądząc po jego nastawieniu. A to jest sprawa gminy, bo burmistrz powinien nas reprezentować, bo jego wybraliśmy. Od listopada 2019 r. nie mamy żadnych informacji, czy i co gmina robi w naszej sprawie. Mało tego, nawet straż miejska przestała interweniować, gdzie wcześniej robiła to często. Nie reagują na oficjalne zgłoszenia, co jest ich obowiązkiem, a tłumaczenie jest takie, że nie zgodziły się na to władze Nysy.

- Jak to możliwe? Straż miejska musi interweniować na każdy sygnał!
- Mieszkańcy, którzy dzwonili usłyszeli od dyżurnego, że strażnicy muszą się zapytać naczelnika Giblaka, a ten wiceburmistrza Rymarza. Po konsultacji z nimi interwencje takie nie zostały podjęte. Jest to dla mnie niezrozumiałe i jesteśmy zniesmaczeni tą sytuacją. Liczyliśmy, że władze gminy i ich służby zareagują i nam pomogą, a zostaliśmy zlekceważeni.

Reklama

- Kiedy to było?
- W przeciągu ostatniego miesiąca, kiedy to nasiliło się wylewanie gnojowicy. Wcześniej straż miejska interweniowała. Nie jesteśmy stroną w sprawie, jako sołectwo nikt nie traktuje nas poważnie, dlatego tak ważne jest dla nas wsparcie gminy. Nie wiem, co się zmieniło w podejściu do problemu, z którym się zmagamy.# 

Z sołtys Kubic Agnieszką Białochławek
rozmawiał Piotr Wojtasik

 

Reklama

Komentarze opinie

  • Awatar użytkownika
    gość 2020-05-28 14:22:14

    ta Pani sołtys z domaszkowic jest dyrektorka przedszkola nr 10 nie słyszalem o niej zadnej dobrej opini a dzieci sie nie dostaja tylko sami znajomi pewnie ma działe z działaności świnarni to woli nic nie robić

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis
  • Awatar użytkownika
    aniela - niezalogowany 2020-05-28 18:24:30

    a to kawł świni

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis
  • Awatar użytkownika
    Gość - niezalogowany 2020-05-28 21:57:57

    Jeśli nie wiadomo o co chodzi to chodzi o pieniążki... Przykre, ale prawdziwe. Ciekawe ile władza przytuliła dodatkowej kasy. Trzeba chyba czekać na jakąś tragedię, to może wtedy dupska rusza i zaczną się wybielać, że przecież stale walczyli o to by sprzątać bo byłej Pani Burmistrz..

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.


Reklama

Wideo nowinynyskie.com.pl




Reklama