W Hali Sportowej PANS w Nysie rozegrany został mecz piłki siatkowej kobiet o mistrzostwo I ligi, w którym miejscowy NTSK PANS Komunalnik Nysa zmierzył się z niezwykle solidnym zespołem - WTS Solną Wieliczka.
NTSK PANS KOMUNALNIK NYSA: Anna Bianka Trusiewicz, Oliwia Laszczyk, Magdalena Bagniak, Karolina Nadera, Anna Śmidowicz, Nikola Witkowska - Zuzanna Michalik (libero) oraz Maja Kaczmarczyk, Emilia Solarewicz, Karolina Halec (libero), I trener Andrzej Roziewicz, II trener Paweł Potoczak.
WTS SOLNA WIELICZKA: Patrycja Nowacka, Oliwia Pietrzak, Julia Jaśkowiec, Daria Śnieżek, Martyna Dynur, Pola Janicka - Karolina Bierczak (libero) oraz Jagoda Kozak, Wiktoria Niwald, Marcelina Gliniecka, Magdalena Pieczko (libero), I trener Agnieszka Rabka, II trener Ryszard Litwin.
Spotkanie sędziowali: Anna Nowicka i Monika Szynczewska.
Protokolant: Michał Surdyka.
Sędziowie liniowi: Marcelina Jaszczyk i Oliwia Mainka.
W Wieliczce nasz zespół wysoko przegrał 0:3. Po cichu liczyliśmy więc na udany rewanż naszego zespołu. Łatwo jednak nie było. Już pierwszy set tego meczu pokazał jak mocny jest zespół Solnej. Co prawda do stanu 13:10 wszystko układało się po myśli naszego zespołu, ale później zaczęły się schody. Jeszcze do stanu 15:15 nasz zespół dotrzymywał kroku świetnie grającej drużynie z Wieliczki. Niestety, końcówka pierwszego seta należała już do drużyny przyjezdnej i to WTS Solna Wieliczka wygrała pierwszą odsłonę tego pojedynku 25:18.
Drugi set miał bardzo podobny przebieg do pierwszego. Nysanki zaczęły od wysokiego prowadzenia 5:2, ale z minuty na minutę rozkręcał się zespół z Wieliczki. Do stanu 18:17 dla naszego zespołu nie wyglądało to jeszcze tak źle, ale końcówka drugiego seta to już wyraźna przewaga przyjezdnych i pewna wygrana 25:21.
W tym momencie wydawało się, że bardzo dobrze grający zespół z Wieliczki wyjedzie z Nysy z kompletem punktów. Mogło tak być, gdyby nie one - nasze „Waleczne Serca”. To co zrobiły nasze dziewczęta w trzech kolejnych setach musi budzić nasz szacunek i uznanie. Co prawda w trzecim secie nasz zespół przegrywał już 12:15, ale zdołał tego seta odwrócić i po skutecznym ataku Madzi Bagniak wygrał trzecią odsłonę tego pojedynku 25:20.
Trzeci set tego pojedynku pokazał, że można wygrać z każdym, nawet z koncertowo grającym zespołem z Wieliczki. Czwartego seta lepiej zaczęły przyjezdne. WTS Solna Wieliczka prowadziła 2:0, 5:2 i 7:5, ale widać było, że nasz zespół walczy i to był dobry prognostyk przed kolejnymi piłkami w tym meczu. Jak w transie zaczęła grać nasza środkowa Ania Trusiewicz. Niesamowita na zagrywce, skuteczna na siatce i wszystko zaczęło się odwracać w tym secie. Przy stanie 16:11 dla naszego zespołu trenerka WTS Solnej Wieliczka - Agnieszka Rabka poprosiła o regulaminową przerwę dla swojego zespołu. Nie wiele to jednak dało, bowiem chwilę później było już 20:12 i praktycznie po secie. Tak też niestety i pomyślały sobie nasze zawodniczki i przyjezdne zaczęły odrabiać straty. Na nasze szczęście czujny był nasz szkoleniowiec - Andrzej Roziewicz i przy stanie 23:17 poprosił o regulaminową przerwę. Dużo nie musiał mówić - wystarczył jego wzrok, żeby wszystko wróciło do normy. Ostatecznie czwartego seta nasz zespół wygrał 25:18.
W tie-breaku walka rozgorzała na dobre. Decydującą partię tego meczu nieco lepiej rozpoczął zespół z Wieliczki, obejmując dwupunktowe prowadzenie 4:2. Nysanki bardzo szybko odrobiły straty i na przerwę schodziły prowadząc dwoma punktami (8:6). Przy stanie 11:10 Madzia Bagniak atakuje ze skrzydła, piłka ląduje w boisku, sędzia liniowy pokazuje boisko, a główny sędzia ku zaskoczeniu wszystkich pokazuje aut. Zamiast zasłużonego prowadzenia 12:10 jest remis 11:11. Dlaczego sędzia główny podważył werdykt sędziego liniowego nie wiem, ale wiem na sto procent, że piłka była w boisku. Na nasze szczęście nie wpłynęło to na wynik meczu i decydującą partię nasz zespół wygrał 15:13 i cały mecz 3:2.
Krzysztof Centner
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze